📻 ZUZANA ČAPUTOVA pokonała realnych post-faszystów u sąsiadów. Nie narzekajmy aż tak na naszych polityków

Liberalne światełko w brunatnym krajobrazie?

AUDIO REO. Posłuchaj nagranego artykułu. Czyta Hubert Augustyniak. 13’11”


 

  • Słowacja to kraj rządzony przez służby specjalne.
  • Porwanie syna prezydenta czy zabicie dziennikarza śledczego nie dziwi mieszkańców.
  • Wśród kandydatów w wyborach prezydenckich było dwóch o jawnie profaszystowskich poglądach.
  • Mimo to, a może dlatego – jeśli nie będzie jakiejś katastrofy – głową państwa zostanie  (apolityczna dotąd) ekolożka i prawniczka o liberalnych poglądach.
Nasi sąsiedzi zadecydowali. Zuzana Čaputová zostanie pierwszą słowacką prezydentką. Kim jest 45-letnia prawniczka, jeszcze przed rokiem szerzej nieznana, która wygrała w pierwszej turze wyborów, biorąc ponad 40% głosów. O sytuacji politycznej na Słowacji prosto z Bratysławy, specjalnie dla REO – Łukasz Grzesiczak.
Laureatka Zielonego Nobla

Zdeklasowała rywali w pierwszej turze wyborów prezydenckich. 45-letnia Zuzana Čaputová, liberalna prawniczka i działaczka społeczna, ma szansę zostać pierwszą prezydentką w historii swojego kraju.

Čaputová jest absolwentką prawa Uniwersytetu Komeńskiego w Bratysławie. Już w trakcie studiów organizowała projekty na rzecz pokrzywdzonych społecznie, doświadczających przemocy i wykorzystywanych dzieci, ale nigdy wcześniej nie zaangażowała się politycznie. Dopiero w 2017 roku zajęła się polityką i przystąpiła do partii Progresywna Słowacja, której została wiceprzewodniczącą. O tym, że zamierza kandydować na prezydentkę, poinformowała w maju 2018 roku.

Po studiach pracowała w dziale prawnym urzędu miejskiego w Pezinoku, położonym 23 kilometry od słowackiej stolicy. Tam walczyła przeciwko powstaniu nowego, nielegalnego wysypiska śmieci, które miało zajmować powierzchnię dwunastu boisk do piłki nożnej i znajdować się w odległości mniejszej niż 300 metrów od najbliższych domów. Chodziło o milionowy biznes. W tle stały interesy silnego już wtedy Smeru, ale i Mariána Kočnera (oskarżonego o zlecenie zabójstwa dziennikarza śledczego Jána Kuciaka – ŁG) – pisze kandydatka na prezydentkę na swojej oficjalnej stronie internetowej. Czuliśmy strach, poczucie zagrożenia, beznadziei, doświadczyliśmy prób zastraszenia.

Na powstanie wysypiska zgodziła się Slovenská inšpekcia životného prostredia (Słowacka Inspekcja Środowiska Naturalnego), ale mieszkańcy protestowali. Na czele kampanii stała właśnie Čaputová. Na demonstracjach udało się zebrać osiem tysięcy podpisów, z którymi miejscowi zwrócili się do Parlamentu Europejskiego. Trybunał Sprawiedliwości UE przyznał im rację. W roku 2013 słowacki Sąd Najwyższy również zdecydował, że powstanie wysypiska jest bezprawne.

Zuzana Čaputová za swoją ekologiczną działalność otrzymała Nagrodę Goldmanów, nazywaną Zielonym Noblem. fot. goldmanprize.org

Za walkę z nielegalnym wysypiskiem Zuzana Čaputová otrzymała w 2016 roku Nagrodę Goldmanów, nazywaną też Zielonym Noblem. W czasie funkcjonowania nielegalnego wysypiska znacznie pogorszyło się zdrowie obywateli Pezinoku – cierpieli na problemy z oddychaniem i alergie, a przypadków jednego z typów białaczki było w mieście osiem razy więcej niż w innych regionach Słowacji – czytamy w uzasadnieniu przyznania jej wyróżnienia.

W roku 2017 Čaputová wraz ze stowarzyszeniem obywatelskim Via Iuris zaangażowała się w walkę o zniesienie amnestii byłego słowackiego premiera Vladimíra Mečiara. W marcu złożyła w Radzie Narodowej petycję z podpisami 76 tysięcy ludzi, miesiąc później parlament zniósł amnestie. Według dziennika Sme była to największa akcja zbierania podpisów w historii Słowacji.

Čaputová nie ukrywa swoich liberalnych poglądów. Podczas kampanii wyborczej określiła się jako zwolenniczka związków jednopłciowych i adopcji przez nie dzieci. Choć na Słowacji – podobnie jak w Polsce – takie regulacje nie należą do kompetencji głowy państwa, za tę wypowiedź jest często atakowano przez swoich politycznych oponentów. Słowacka polityczka mieszka w Pezinoku, jest rozwiedziona i ma dwie córki, 18-letnią i 15-letnią. Jej obecnym partnerem jest muzyk i fotograf Peter Konečný.

Polityczny krajobraz u Słowaków

Wybory prezydenckie odbyły się w atmosferze wielkiego kryzysu politycznego, który opanował kraj po zeszłorocznym zamordowaniu dziennikarza śledczego Jána Kuciaka

Czy śmierć dziennikarza była „mordem założycielskim” czystej Słowacji?

i jego narzeczonej, archeolożki Martiny Kušnírovej. Słowacki dziennikarz pracował wtedy nad tekstem, w którym opisywał sprawę defraudacji funduszy unijnych. Zamieszani w nią byli działacze polityczni rządzącej partii socjaldemokratycznej Smer.

Ten ponad 5-milionowy kraj ogarnęły wtedy ogromne protesty. Na ulice wyszło ponad 100 tys. osób. Protestujący żądali, by polityczną odpowiedzialność, podając się do dymisji poniósł Robert Kaliňak, ówczesny minister spraw wewnętrznych i najbliższy współpracownik premiera Roberta Fica. Szef rządu nie chciał poświęcić swojej prawej ręki, a kiedy manifestacje przybrały na sile (były to największe protesty na Słowacji od czasów aksamitnej rewolucji), nie do uratowania była już także jego głowa.

Premier Robert Fico podczas wizyty na Kremlu w 2016 roku. fot. kremlin.ru

Co prawda Słowakom nie udało się doprowadzić do wcześniejszych wyborów parlamentarnych, ale upadł rząd. Ta sama parlamentarna koalicja powołała nowy, ale już bez Roberta Kaliňaka i Roberta Fica.

Tego ostatniego zastąpił ekonomista z dobrym angielskim Peter Pellegrini. Choć wszystko wskazuje na to, że w rzeczywistości z tylnego siedzenia nadal rządzi Fico, który pozostał szefem partii.

Kryzys polityczny wzmocnił siły proeuropejskie, wyprowadził ludzi na ulicę, co zbudowało poczucie wspólnoty i wspólnych wyznawanych wartości. Narodził się proeuropejski i prodemokratyczny ruch Za Przyzwoitą Słowację. Paradoksalnie protesty zmusiły Smer do zwrócenia się w kierunku elektoratu populistycznego i bardziej konserwatywnego. Naturalnie Fico jest technokratycznym bezideowym politykiem partii władzy, który inną twarz pokazywał słowackim wyborcom, a inną w Brukseli. Chociaż trzeba uczciwie przyznać, że przed zabójstwem dziennikarza Słowacja uchodziła w Brukseli za prymusa Europy Środkowej. Kraj jako jedyne państwo z Grupy Wyszehradzkiej wprowadził euro, deklarował, że chce należeć do ścisłego jądra UE. Kryzys polityczny sprawił, że Fico o organizację antyrządowych protestów oskarżył George’a Sorosa i – chcąc nie chcąc – przeformułował słowacką politykę w kierunku prokremlowskim.

W tej sytuacji wielu przedstawicieli liberalnych, proeuropejskich elit szansę widziało w popularnym prezydencie Andreju Kisce, zdecydowanie antyputinowskim, proeuropejskim i proatlantyckim.

Ponoć na drugą kadencję Prezydenta Andreja Kiski nie zgodziła się żona

To największy polityczny przeciwnik Roberta Fica, który bezpośrednio pokonał go w 2014 roku w drugiej turze słowackich wyborów prezydenckich. Kiska jednak niespodziewanie zrezygnował z ponownego kandydowania, na co prawdopodobnie wpływ miały sprawy rodzinne. Jednocześnie przez lata prezydentury nie udało mu się zbudować partii politycznej. Tym samym proeuropejscy przeciwnicy Smeru poczuli się osamotnieni i na szybko musieli szukać kandydatów, którzy rzucą rękawicę kandydatowi wskazanemu przez Ficę.

TEKST ARTYKUŁU POJAWIŁ SIĘ W REO PRZED PIERWSZĄ TURĄ SŁOWACKICH WYBORÓW. W SOBOTĘ, 30 MARCA 2019 W DRUGIEJ TURZE WYBORÓW PREZYDENCKICH SŁOWACY ZDECYDOWALI POZYTYWNIE DLA BOHATERKI TEKSTU. WARTO JEDNAK PRZECZYTAĆ O „PRZYJEMNIACZKACH” Z KTÓRYMI KONKUROWAŁA:

Czy Słowacja będzie miała prezydentkę?

Pierwotnie o prezydenturę miało ubiegać się 15 kandydatów, ostatecznie Słowacy mogli wybierać spośród 13 z nich, w tym gronie znalazły się dwie kobiety.

W sobotę w pierwszej turze wyborów prezydenckich na Słowacji do urn poszło 48,7% uprawnionych (w 2014 w pierwszej turze na prezydenta głosowało 43,4% Słowaków, a w 2009 roku 43,63%). Zuzana Čaputová zdobyła 40,6% głosów. W drugiej turze zmierzy się z Marošem Šefčovičem, którego poparło 18,7% wyborców. Kontrkandydat Zuzany to ceniony nie tylko na Słowacji, ale i w świecie dyplomata i urzędnik europejski. Obecnie pełni funkcję wiceprzewodniczącego komisji europejskiej ds. unii energetycznej.

Maroš_Sefčovič w 2017 roku, fot. wikimedia.org

O, ironio, proeuropejski kandydat, który otrzymał poparcie rządzącej partii Smer zmuszony był szukać głosów u konserwatywnych i populistycznych wyborów. Jego słaby wynik pokazuje, że łatka Smeru przeszkodziła mu w walce o głosy euroentuzjastycznych wyborów, a jego proeuropejskie poglądy zniechęciły wyborców populistycznych.

Trzeci wynik, 14,4%, otrzymał słowacki prawnik Štefan Harabin, który podczas politycznego wiecu pozdrawiał wyborców od księdza Józefa Tisy (nieżyjącego od 1947 roku prezydenta faszystowskiego marionetkowego państwa uzależnionego od Hitlera). Harabin – jak wielokrotnie dowiedziono w kampanii – ma kłopot z precyzyjnym podziałem wypowiedzi na prawdę i fałsz.

Czwarty 10,4% był neofaszysta Marian Kotleba, szef zasiadającej w słowackim parlamencie Ludowej Partii Nasza Słowacja.

Hail Marian!

Słowacka policja ściga go za promowanie nazistowskiej symboliki. 14 marca, w rocznicę utworzenia w 1939 roku faszystowskiej i podporządkowanej Adolfowi Hitlerowi Pierwszej Republiki Słowackiej, Kotleba przekazał wielodzietnej rodzinie czek w wysokości 1488 euro. To jeden z datków, którymi wspiera różne osoby i organizacje. Hokejowy klub z miejscowości Veľký Krtíš prosił Kotlebę, kiedy ten był marszałkiem województwa bańskobystrzyckiego, o wsparcie 1500 euro, a otrzymał 1488,88 – to skrót od Heil Hitler (ha to ósma litera alfabetu).

W Polsce jeden z najpopularniejszych zespołów sceny neonazistowskiej nazywał się Konkwista 88. 14 – to często używany przez neonazistów skrót, którego rozwinięcie brzmi: We must secure the existence of our people and a future for white children (Musimy zabezpieczyć byt naszego ludu i przyszłość dla białych dzieci). 1488 to nie jedyny zaszyfrowany przekaz Kotleby. Przynajmniej siedem razy przekazał 2028 euro. Akronim 28 w nazistowskiej symbolice oznacza Blood and Honour (Krew i honor). To motto Hitlerjugend, czyli młodzieżowej organizacji NSDAP.

Oczywiście przypisywanie wyborcom Smeru populizmu i skrajnego konserwatyzmu to dosyć kontrowersyjna teza, ale po części uzasadniona, biorąc pod uwagę kampanię, w której Maroš Šefčovič w wyborczych spotach pozycjonował się na katolika przyglądającego się, jak jego żona bije kotlety. Polityka prowadzona w ciągu ostatniego roku przez Smer pokazuje raczej, że Słowacja jest pęknięta gdzieś połowie. Podział przebiega między wizją proeuropejskiego kraju demokratycznych wartości, a prokremlowską satrapią, gdzie o całe zło świata oskarża się Brukselę, Sorosa, uchodźców i Romów.


REO POLECA

📻 ROSJA STRASZY. Wenezuelą