Dziękuję wszystkim osobom, które wzięły udział w ankiecie ludzie mediów o OZE. Za poświęcenie nam czasu i pomyślenie nad odpowiedziami. Otrzymaliśmy znakomity materiał źródłowy, dający świadectwo świadomości tematu u tych, którzy wpływają na nasze postrzeganie i rozumienie świata. Poniżej o odpowiedziach respondentów, trochę uwag i cytatów tytułem podsumowania.

Wszystko albo nic
Poprosiłem o udział w tej pracy/zabawie dziennikarzy z bardzo różnych miejsc i z bardzo zróżnicowaną wiedzą na temat zadanych pytań. Od: – Nic nie sądzę – nie znam się. Nie zauważam tematu, po: – Zajmowałem się tą tematyką wielokrotnie. Jako wydawca z własnej inicjatywy, jako dziennikarz na ogół z polecenia przełożonych.

Po analizie odpowiedzi podział osób przebiega nie tylko na linii świadomości samego tematu i zakresu zainteresowania nim ze względu na liczbę materiałów dziennikarskich, które na ten temat stworzyli nasi ankietowani, ale jeszcze według dość ciekawego parametru, a mianowicie zainteresowania praktycznego energią odnawialną. Nie spodziewałem się, że na dość losowo wybraną grupę osób pracujących w tak niezielonych redakcjach, jak np tvn24, TVP INFO, Newsweek, Rzeczpospolita, czy Computer World przypadnie tyle osób zainteresowanych osobiście odnawialną energią. Wiąże się to z innym patrzeniem na te zagadnienia, myślę o prymacie podejścia ekonomicznego, biznesowego nad cywilizacyjnym, ekologicznym. Było to największe zdziwienie wynikające z lektury wypełnionych ankiet, ale też od razu, a nie w poincie artykułu dzielę się z czytelnikami najdalej posuniętym wnioskiem:

Jeśli branża energetyki odnawialnej i rozproszonej chce, by środowiska medialne żyły faktycznie tymi tematami, powinny żywotnie zainteresować dziennikarzy tą sferą tematyczną.

Zostawcie papier!
I nie chodzi bynajmniej o kolejne broszury czy foldery (Szczerze mówiąc aktywność różnych organizacji pro-OZE jest tak duża, że większość dziennikarzy branżowych cierpi na nadmiar materiałów). Choć, by być uczciwym, należy podkreślić tu słowo branżowych, bo tzw. ogólnorozwojowi czasem rozbrajająco przyznają, że na zielone tematy są faktycznie zieloni. Co więc może oznaczać żywotne zainteresowanie dziennikarzy tematyką alternatywnej energii, jeśli nie kolejną wysyłkę broszur czy materiałów drogą elektroniczną?

Dobry przykład
Myślę o objęciu wybranych ludzi z mediów praktycznym programem poznawczym, by byli, jak to mawiają socjologowie, obserwatorami uczestniczącymi. Z powodów oczywistych najbardziej dotyczyć to może energii pozyskiwanej ze słońca, bo o ile nie postawi się dziennikarzowi X czy Y wiatraka czy biogazowni przy chacie, o tyle udostępnienie instalacji fotowoltaicznej w celu zweryfikowania np. tezy, czy rzeczywiście Polska jest krajem bez słońca, mogłoby przynieść sensowne efekty. Tym bardziej, że jak widzę po odpowiedziach – ci, którzy zainteresowali się jednym źródłem energii odnawialnej, po jakimś czasie zaczęli poszerzać swoje zainteresowania na pozostałe – praktyczna próba zainteresowania się wycinkiem tej dziedziny gospodarki po jakimś czasie powoduje chęć poszerzania i pogłębiania tematu. Wszyscy, którzy zainstalowali lub zamierzają założyć panele u siebie, najbardziej interesują się aspektem ekonomicznym: ile to kosztuje? Jak wygląda sprawa dopłat? Kiedy inwestycja ma szansę się zwrócić? (Chciałbym wiedzieć czy warto instalować turbinę w ogrodzie i kiedy się to zwróci).

fot. pasywnym2.pl

Skąd ta reglamentacja?
Dożyliśmy czasów, kiedy skrót eko bardziej niż ekologię oznacza ekonomię, choć oczywistym dla  branży jest, że docelowo jedno powinno równać się drugiemu, żeby wygrać, a przynajmniej mieć równe szanse z czarną alternatywą.

Po analizie odpowiedzi podział osób przebiega nie tylko na linii świadomości samego tematu i zakresu zainteresowania nim.

Z czego wynika, według ludzi odpowiedzialnych za dostarczanie nam informacji to, że tak mało materiałów z tematyki energii odnawialnej wysyłają do społeczeństwa? Pytanie formułuję znając wyniki ankiety, które dokładnie o tym mówią: z wieku i przyzwyczajeń wydawców, z powiązania zielonej energii z wrogością wobec narodowego interesu Polski, który jakoby leży w spalaniu jak największej ilości węgla, z brakiem ludzi w mediach, którzy się na tym znają i rozumieją sytuację, z braku firm zainteresowanych promocją zagadnienia czy też z odniesieniem się do niegdysiejszej wypowiedzi prof. Magdaleny Środy, że temat ten nie jest sexy. To bardzo ciekawe, że taka odpowiedź padła, bo kilka pytań później chciałem się dowiedzieć dokładnie o to: Jak spowodować, by OZE stały się tematem hot i sexy.

seks i…
W odpowiedziach czytamy o konieczności wywołania mody, o zatrudnieniu do promocji tematu celebrytów, pokazywaniu konkretnych osób, które stały się prosumentami, pokazywaniu społeczności lokalnych, które na inwestycjach w OZE zyskały. Pomysły orbitują od skali makro do mini i od propagandy pozytywnej po straszenie ludzi wiedzą o tym, co faktycznie dzieje się z ziemią – trzeba złamać złudzenia, które pozwalają żyć, o tym, że jakoś tam będzie. Najczęstszy jednak pomysł to pokazywanie energii odnawialnej jako formy biznesu i samowystarczalności energetycznej. Koledzy z mediów twierdzą, że kategorię sexy spełniać będą obrazki z zagranicy (najlepiej u mieszkających tam Polaków, by nie stwarzać wrażenia obcości) albo dobrze prosperujące u zadowolonych właścicieli urządzenia w naszym kraju.

Jak spowodować, by OZE stały się tematem hot i sexy?

Gra Skojarzenia
By zbadać stan ich realnej wiedzy o zielonej energii, poprosiłem o wymienienie skojarzeń jakie rodzą się z tym tematem. Widzę farmy wiatrowe i elektrownie wodne. W tle majaczą widma innowacji, na które wszyscy czekają – malowniczo opisuje dziennikarz TV. Wydawca programów politycznych wskazuje słowa ministra Waszczykowskiego o wegetarianach, rowerzystach i energii alternatywnej, a jako kontrapunkt wskazuje zieloną karierę Ala Gore’a uwieńczoną Nagrodą Nobla.

Dziennikarz internetowo-telewizyjny prosto z mostu: – Olbrzymia szansa. Powinienem w to wejść. Można na tym zrobić kolosalne pieniądze. Bardzo charakterystyczne i krótkie jest skojarzenie dziennikarza z obozu prawicy: to lewactwo. Często pojawiająca się jednowyrazowa odpowiedź to wiatraki, ale także w towarzystwie niechętnie nastawionych do nich okolicznych mieszkańców. Skojarzenia niematerialne innego z respondentów to: oszczędność, ekologia, szybki zwrot kosztów.

Tu i tam
Interesowało mnie również na czym polega różnica w nasyceniu tematem mediów na zachodzie i u nas. Wśród reakcji – dłuższy czas funkcjonowania OZE tam niż tu, pozytywnie postrzegane podejście do ekologii i innowacji, zabobonne myślenie polskich polityków, większy udział w bilansie energetycznym niż w Polsce, z dominacji węgla w polskiej gospodarce, z większej świadomości obywateli. A jak oceniam świadomość naszych dziennikarzy? W sumie nieźle, choć jak to w tym zawodzie, czasem zgrabne zdanie może mogło zastąpić głębsze wywody, więc takim właśnie na temat różnic między tam i tu zakończę: Mają hajs, to się bawią.

1 KOMENTARZ

  1. Bosze, wyglaąa na to że trzeba poprosić dowolną gwiazdę instagramu do wypinania pewnej części ciała na tle panelu pv, bedzie hot i sexy 😛

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here