fot. pixabay.com, FunkyFocus

Jak odnajduję się w XXI wieku?

Urodziłem się w 1970 roku, roku wydarzeń grudniowych w Gdyni. Mój mikroświat był bardziej kolorowy od wielu rówieśników, ponieważ pochodziłem z marynarskiej rodziny. Mimo że był kolorowy, okupiony był ciągłym brakiem ojca w domu. Żadne pieniądze ani komfort życia nie zrównoważą tego dziecku. Choć żyło nam się finansowo nie najgorzej, dotykał nas problem braku w sklepach wszystkiego poza musztardą i octem w stanie wojennym. Fakt, że wcześniejsze lata 70. były pełne pachnącego luksusem, jak teraz się mówi wypasu, Made in Gierek. Ale do rzeczy.

Mój świat był nie tylko kolorowy na przestrzeni 54 m2 naszego mieszkania, ale też szary, ponieważ żyłem w komunistycznym ustroju, który ograniczał wolność zewnętrzną. Ale na przekór komunie, zamkniętym granicom, ukrytej władzy ZSRR nad Polską, ważny był człowiek. Wolność była w ludziach, w nich była olbrzymia siła. Przejawiało się to w rozwoju wewnętrznym, w intelektualnym i w duchowym dbaniu o progres. Ludzie nie tylko wymieniali się produktami, ale też dzielili się tym, co mieli. Na przekór tym, którzy donosili, dzielili się prawdą, uczuciami i emocjami.

Było w nas wówczas bardzo dużo człowieka. Spotykaliśmy się, żeby ze sobą rozmawiać, obcować. Czy dzieci, czy nastolatkowie, czy też dorośli. Miałem rękawice bramkarskie, które de facto były rękawicami roboczymi. Dla mnie, jako dla dziecka, były najlepsze na świecie. Byłem pewien, że takie same rękawice ma i Tomaszewski, i Dino Zoff. Graliśmy z chłopakami z Grabówka w nogę piłką do ręcznej, bo takie piłki były akurat w sklepie sportowym na dzielnicy.

Czasami im mniej masz, tym więcej radości Tobie to daje.

Teraz widok trzymających się za ręce i całujących nastolatków zwraca moją uwagę, gdyż na ogół mają zajęte ręce smartfonami. Przekroczyliśmy w dyskretny sposób granicę między być a mieć. I bierzemy wszystko bez zastanowienia. Bez refleksji nad przydatnością tego lub też często wątpliwą jakością. Nie ma przypadku w tym, że w czasach komuny był Kabaret Dudek, Kabaret Starszych Panów czy lata świetności Piwnicy pod Baranami, a teraz jest płycizna intelektualna, w której nikomu nie grozi utonięcie.

Kiedyś prezenty komunijne umożliwiały nam kontakt z innymi, czy to była piłka, rower czy narty. Teraz te prezenty zamykają nas przed światem, wmawiając jednocześnie, że ułatwiają nam ten kontakt.

Pamiętam, jak mój nieżyjący już dziś Tato mówił, że zagranicą filmy są przerywane reklamami. A ja posądzałem go o zwyczajne koloryzowanie i mijanie się z prawdą.

Wszystko, co ważne, mamy w telefonie. Kiedyś służył temu rozum.

Fakt, że możemy być wszędzie, gdzie chcemy, i by zagłuszać nasze kompleksy, pokazujemy go znajomym bliższym i dalszym na portalach społecznościowych. Sama nazwa społecznościowy jest kwintesencją zakłamania. Przecież zanika przez to nasz rzeczywisty kontakt ze znajomymi i przyjaciółmi. Może o to chodzi, żebyśmy byli sami?

Wszystko, co ważne, mamy w telefonie. Kiedyś służył temu rozum. Emocjonowaliśmy się Wielką Grą, wiedzą jej uczestników, teraz zostajemy milionerami, odpowiadając na pytanie o celebrycie, którego za rok nikt nie będzie pamiętał.

W moim odczuciu bardzo spadła zawartość człowieka w człowieku.

Żyjemy w świecie, w którym najlepiej być chirurgiem plastycznym. Kłamstwa nazywamy dobrym PR-em, a niewyrażanie swoich poglądów poprawnością polityczną.

Z perspektywy czasu, porównując obie rzeczywistości, widzę, że socjalizm i kapitalizm mają dużo więcej wspólnego, niż nam się wydawało.

XXI wiek jest rozczarowaniem dla mnie, gdyż żyłem w prawdzie i w uczciwości. Mimo tego, że żyłem w komunie. Po sobie widzę, jak wiele książek wówczas czytałem, jak dużo filmów mających przesłanie oglądałem, bo było co oglądać.

Z perspektywy czasu, porównując obie rzeczywistości, widzę, że socjalizm i kapitalizm mają dużo więcej wspólnego, niż nam się wydawało. W obu przypadkach jest to bezlitosny system, w którym masy mają pracować i nie myśleć. Tu i teraz jesteśmy peselami, które mają wydawać więcej, niż zarabiają. Kiedy rodzi się dziecko, to rodzi się następny podatnik.

Kiedyś byliśmy inwigilowani podsłuchami i tajniakami, teraz monitoringiem i poprzez internet. Onegdaj w brzydkim opakowaniu był smaczny i trwały produkt, teraz w pięknym opakowaniu zawartość jest bez smaku, napakowana chemią. Być może nasza rzeczywistość i my jesteśmy ładnie opakowani, ale poza formą ważna jest treść.


 

Maciej Łyszkiewicz – kompozytor, autor tekstów, pianista i aranżer. Pomysłodawca i lider zespołów No Limits, Leszcze i Łyczacza. Współpracował z takimi artystami, jak Grażyna Łobaszewska, Dorota Marczyk i Ive Mendes. Jako muzyk sesyjny nagrywał m.in. z zespołami Golden Life, Apteka, IMTM, Marek Piekarczyk. Komponował muzykę do filmów, teatrów i do reklam.