📻 REO NA OPAK: Dowody na płaskość Ziemi mamy pod nosem

Sprawdza Krzysztof Garwatowski

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra.

 


Wśród pseudonaukowych teorii wyjątkowe miejsce zajmuje ta, w myśl której Ziemia nie jest kulą. Jest płaska jak naleśnik, a może raczej jak powierzchnia pofałdowanego ciasta, zwanego karpatką. Przedstawiciele głównego nurtu nauki wyśmiewają tę teorię, uważając ją za kompletną bzdurę. Co na to płaskoziemcy?
Karpatka. Interesującym, choć zapewne przypadkowym jest fakt ufałdowania gór w Europie mocno przypominającego to znane od dawna ciastko
Co jednak, jeśli płaskoziemcy, mają rację, a reszta się myli?

Teoria płaskiej Ziemi ma tradycję liczącą wiele tysięcy lat. Przez wieki kwestionowana była tylko przez nielicznych. Na przykład przez Eratostenesa, który na podstawie poczynionych w Aleksandrii i Sanie (dzisiejszym Asuanie) obserwacji różnic cieni rzucanych przez ciała obliczył promień Ziemi. Podstawą tych wyliczeń było założenie, że Ziemia jest kulą. A jeśli nie jest? Wówczas obserwacje i obliczenia Eratostenesa wymagają ponownej oceny i interpretacji (pozostawiam to jako pożyteczne ćwiczenie czytelnikom). Jego wyniki zasiały ferment, który z biegiem lat doprowadził do upowszechnienia się przekonania o kulistości naszej planety. Została ona jakoby potwierdzona przez liczne obserwacje i jest podobno zgodna z modelami fizycznymi. Jaką jednak mamy pewność, że te obserwacje i teorie zostały prawidłowo zinterpretowane? Nauka może się mylić, a jej historia pokazuje, że czasem błędy kultywowane są przez stulecia, a zamknięte umysły naukowców odrzucają nowinki i prawdziwą wiedzę.

Przykład? Proszę bardzo! Kiedy w XVIII i XIX wieku zaczęła rozwijać się geologia, nie brakowało naukowców twierdzących, że Ziemię nawiedzały w przeszłości liczne katastrofy, które doprowadziły do wielkich wymierań. Jednak w 1830 roku angielski geolog Charles Lyell opublikował pracę Principles of Geology, w której odrzucił całkowicie katastrofizm. W jego miejsce zaproponował cykliczność, starzenie się gatunków i powolne ich zastępowanie. Lyell był z wykształcenia prawnikiem, a jego praca bardziej przypominała wywód prawniczy. Jego niezwykły dynamizm i determinacja doprowadziły do całkowitego odrzucenia teorii katastroficznych i ośmieszenia katastrofistów. W efekcie aż do lat 80. XX wieku poważni naukowcy nie śmieli nawet wspomnieć o spadających na Ziemię planetoidach czy innych wielkich katastrofach, niszczących w znacznym stopniu życie na planecie. Nielicznych pasjonatów katastrofizmu wyśmiewano i publicznie ośmieszano. Tak jak to dzisiaj dzieje się z płaskoziemcami.

I co? Dzisiaj już wiemy, że takie katastrofy zdarzyły się na Ziemi co najmniej kilka razy. Najsłynniejsza z nich najprawdopodobniej była jedną z głównych przyczyn zagłady dinozaurów.

Czy sytuacja teorii płaskiej Ziemi nie wygląda podobnie? 

Zacznijmy od podstaw. Kuliści, czyli zwolennicy kulistej Ziemi, przywołują jako dowód obserwacje dokonywane z kosmosu. To żaden dowód. W końcu skoro NASA oszukała wszystkich, inscenizując lądowanie na Księżycu, to z pewnością mogła i sfałszować kosmiczne zdjęcia. Do spółki zresztą z radzieckim KGB i Roskosmosem. Zatem zdjęcia to żaden dowód. Tym bardziej świadkowie. To bardzo nieliczna grupa rzekomych astronautów, która za opowiadanie takich, a nie innych rzeczy na pewno dostała odpowiednią kasę. Wszystko to wskazuje na światowy spisek rządów i korporacji, które chcą zamknąć nam, szarakom, dostęp do prawdy.

Wystarczy tylko nieco wysilić umysł, żeby zrozumieć, że

dowody na płaskość Ziemi mamy pod nosem.

Przecież gdyby była kula, wówczas samoloty lecące prosto, odleciałyby w kosmos! Jak wiemy, nic takiego się nie dzieje.

Kuliści często posługują się memami i dowcipami, żeby ośmieszyć płaskoziemców. Nie starają się nawet zastanowić, jak głupie są te obrazki. A sfalsyfikować je łatwo. Oto kilka przykładów.

ziemia jest płaska dowody

Taki obraz, mający rzekomo być widoczny podczas zaćmienia Księżyca, był szeroko udostępniany w mediach społecznościowych przy okazji tegorocznego zaćmienia, latem. A jest z gruntu błędny. Poważni płaskoziemcy wcale nie twierdzą, że Ziemia spoczywa na czterech słoniach, stojących na wielkim żółwiu.

Butenko Pinxit

To mit, który już dawno został odrzucony, a funkcjonuje jedynie w książkowym cyklu Świat Dysku nieodżałowanego Terry’ego Pratchetta. To oczywiste, że od spodu, pod dyskiem, nic nie ma. Krąży on sobie spokojnie wokół Słońca.

Nikt przecież nie kwestionuje teorii naszego wielkiego rodaka, Mikołaja Kopernika. Wokół płaskiej Ziemi natomiast krąży Księżyc. Zaćmienie Księżyca następuje wtedy, gdy Ziemia zwrócona jest do Słońca spodnią stroną, a Księżyc znajduje się dokładnie nad nią. To wyjaśnia również, dlaczego cień Ziemi na Księżycu jest kolisty. Przecież Ziemia jest wielkim dyskiem. Natomiast zaćmienie Słońca następuje, kiedy jest on dokładnie nad Ziemią, a Księżyc pomiędzy nimi.

Kompletną ignorancją wykazał się również autor następnego mema.

ziemia jest płaska dowody

Żeby wykazać jego nieprawdziwość, wystarczy uświadomić sobie, że ziemski dysk wiruje wokół osi poziomej, przechodzącej przez planetę i pokrywającej się mniej więcej z linią, która nazywamy południkiem zerowym. Ziemia raz jest zwrócona do Słońca stroną zamieszkaną, raz niezamieszkaną. Ktoś mógłby powiedzieć, że wtedy w nocy wszystko by z Ziemi pospadało. To jednak błędny wniosek.

Płaskość Ziemi sprawia, że nie podlega ona prawom grawitacji. Ani klasycznej, ani wynikającej z teorii względności. Pod spodem dysku znajduje się po prostu jakieś źródło niezbadanej jeszcze siły, która utrzymuje nas wszystkich na powierzchni Ziemi. Ma ona, zdaniem płaskoziemców, charakter elektromagnetyczny. Nie znamy dzisiaj jeszcze jej aspektów, tak jak nie znaliśmy jeszcze 120 lat temu sił oddziaływań jądrowych słabych i silnych. Ale to, że jej nie znamy, nie dowodzi, że jej nie ma! Swoją drogą to znamienne, że naukowcy nie podjęli jeszcze działań, żeby to źródło zbadać.

Jak można to zrobić? To nie powinno być aż takie trudne. Wystarczy dotrzeć do krańca Ziemi i opuścić za niego odpowiedni statek badawczy, coś na kształt batyskafu. Tak jak opisał to genialny Pratchett w Kolorze magii, kiedy czarodziej Rincewind i podróżnik Dwukwiat zostają opuszczeni w skrzyni, żeby zbadać wielkiego żółwia, na którym stoją cztery słonie, na których spoczywa Świat Dysku. To, oczywiście, tylko literacka i jakże poetycka wizja, ale powinna zainspirować naukowców do działania. Tak jak wielu inspirowały książki Juliusza Verne’a.

Kolejny mem dotyczy kształtu tęczy i jest tak głupi, że aż zęby bolą.

ziemia jest płaska dowody

Już elementarna wiedza z zakresu optyki pozwala na wykazanie jego bezsensowności. Kształt tęczy nie ma bowiem kompletnie nic wspólnego z kształtem Ziemi. Jest skutkiem kształtu kropel wody, w których rozszczepia się światło tworzące tęczę, oraz właściwości naszego oka. Bez względu na to, czy Ziemia jest płaska, czy kulista, tęcza zawsze będzie łukiem (a właściwie kołem, ale stojąc na Ziemi, widzimy tylko jej część).

Nie zbije nas z pantałyku również mem pokazujący rzekome przyczyny zagłady dinozaurów na płaskiej Ziemi.

ziemia jest płaska dowody

Wynika z niego, że uderzenie planetoidy w płaską Ziemię wprawiłoby naszą planetę w ruch wirowy, a dinozaury by pospadały. Jak wykazaliśmy wcześniej, nic takiego by nie nastąpiło, bo utrzymałaby je na powierzchni ta niezbadana jeszcze siła. O żadnym ruchu wirowym nie może być również mowy. Żeby to udowodnić, wystarczy prosty eksperyment myślowy. Masa Ziemi to około 6×1024 kg, a masa planetoidy, która spadła na nią 66 milionów lat temu, to 1 bilion ton, czyli 1×1012 kg. Zatem masa Ziemi jest 6×1012 razy większa od masy planetoidy.  Weźmy teraz największy statek pasażerski na świecie, Harmony of the Seas, którego masa to 220 tysięcy ton, czyli 2,2 x105 kg, i ziarnko piasku ważące około 0,01 g, czyli 1x x10-5 kg, a zatem tylko 2,2 x1010 kg razy mniej od statku. Czy takie ziarnko, spadające na pokład nawet z gigantyczną prędkością około 20 km/s (jak wspomniana wcześniej asteroida), spowodowałoby przewrócenie statku?

ziemia jest płaska dowody
Statek Harmony of the Seas, fot. wikipedia

Odpowiedź jest chyba oczywista. Owszem, pewnie w pokładzie powstałaby dziura, może nawet całkiem spora, ale ziarnko nawet nie przebiłoby się niżej, a statek nawet by się nie zachwiał. To oczywiste więc, że i nasz dysk nie zostałby wytrącony ze stanu równowagi przez asteroidę. Może co najwyżej by lekko zadrżał.

To wszystko dowodzi, że bezmyślne krytykowanie koncepcji płaskiej Ziemi to zwykła propaganda, a sama koncepcja ma solidne podstawy naukowe.

NIE OBAWIAJCIE SIĘ, DRODZY CZYTELNICY, NIE ZWARIOWAŁEM.

Cały powyższy wywód nie oznacza, że stałem się nagle wyznawcą tej bzdurnej teorii. Moim celem jest jedynie pokazanie, jak łatwo wmówić laikom bzdurę za pomocą prostych metod – niedopowiedzeń, przekłamań, kłamstw, absurdalnej interpretacji faktów. Wszystko to wystarczy połączyć z odwołaniem się do zdrowego rozsądku i do tego, co na co dzień każdy może zaobserwować. Cały wywód okrasiłem kilkoma wielkimi, przemawiającymi do wyobraźni liczbami oraz prostymi porównaniami, dołożyłem odwołanie do oszustw agencji rządowych – i proszę bardzo. Gdybym się tylko trochę postarał, mógłbym rozwinąć moje płaskoziemskie teorie do rozmiarów książki, opatrzyć ją chwytliwym tytułem i wydać. Byłby bestseller, a ja miałbym szybko liczne grono wyznawców powołujących się na moją pracę dla poparcia tezy, że Ziemia jest płaska.

Dlatego tak trudno walczyć z pseudonaukowymi głupotami, bo one łatwiej trafiają do osób nieposiadających specjalistycznej wiedzy. Dowody tłumaczą skomplikowane fakty i zjawiska w prosty sposób, tyle że kompletnie nieprawdziwy. Lekceważenie nauczania przedmiotów ścisłych i przyrodniczych w szkołach prowadzi do tego, że później ludzie łatwo łapią się na takie opowieści, jak sklecona wyżej przeze mnie. Na tym bazują wszystkie pseudonaukowe bzdury – od antyszczepionkowców, przez płaskoziemców, wyznawców Turbosłowian lub lewoskrętnej witaminy C, aż po kreacjonistów.

Znamienne, że pseudonaukowcy zajmują się wyłącznie tym, co wydaje się proste i łatwe do zinterpretowania za pomocą prostych wyjaśnień. Nie tykają tego, co jest naprawdę trudne, wymaga głębokiego zrozumienia i jeszcze głębszej wiedzy. Na przykład mechaniki kwantowej. Ta teoria powinna być dla nich wyśmienitą pożywką. Opisuje mikroświat w sposób całkowicie sprzeczny z naszymi codziennymi doświadczeniami z makroświata i całkowicie sprzeczny z intuicją. Jednak pseudonaukowcy się nią nie zajmują i nie próbują jej sfalsyfikować. Zapewne dlatego, że mechanika kwantowa używa niezwykle zaawansowanej matematyki. Już stanowiące jej podstawę równanie Schroedingera wywołuje ciarki i ból głowy przeciętnego człowieka samym swym wyglądem, nie mówiąc już o próbie zrozumienia jego istoty i konsekwencji.

ziemia jest płaska dowody
Równanie Schroedingera

Nie ma obawy, nie będę podejmował próby wytłumaczenia, co oznaczają te dziwaczne symbole. Nie jest w stanie tego zrozumieć nikt, kto zakończył edukację matematyczną i fizyczną na poziomie matury, a i wielu studentów kierunków ścisłych ma z tym problemy. Stworzenie alternatywy dla mechaniki kwantowej wymagałoby równie zaawansowanych metod matematycznych. Nie da się tego zrobić metodą na chłopski rozum. Nie można się również odwołać do zdrowego rozsądku wynikającego z codziennych obserwacji, bo przeciętny człowiek takich obserwacji po prostu nie ma. Łatwo jednak wykreować kretyńską panikę u niektórych, opowiadając, że mikroskopijne czarne dziury, które zostaną wytworzone w Wielkim Zderzaczu Hadronów w CERN pod Genewą, pochłoną Ziemię. Takie rzeczy przemówią do wyobraźni każdemu, kto naoglądał się filmów fantastycznych, a o czarnych dziurach usłyszał jako o ciekawostce w telewizji.



Tytuł Bzdury Tygodnia zdobywa stołeczne Miejskie Uzdrowisko Sante za reklamowanie swoich produktów żywieniowych za pomocą między innymi takich wykwitów: Im wyższy stopień synchronizacji biofotonów w pokarmie, tym wyższa jego jakość. Światło przyswajane wraz z pożywieniem sprawia, że we wszystkich komórkach ciała zachodzą miliardy procesów biochemicznych we właściwym czasie i miejscu – biofotony są odpowiedzialne za to, by wszystko przebiegało bezbłędnie!



REO POLECA

📻 LUDZKOŚĆ: Stan na przełom 2018 i 19. Ważny tekst Jacka Kotarbińskiego

Krzysztof Garwatowski
Rocznik 1967. Eksharcerz, eksnauczyciel, obecnie dyrektor programowy w wydawnictwie Pink Press. Aktywnie działa w społeczności lokalnej na warszawskiej Białołęce. Wyznawca nauki i wielbiciel science-fiction.