📻 Zdrowa dla człowieka, niezdrowa dla ludzi

Dylematy pozytywnego życia

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito.

Jeszcze niedawno quinoa (inaczej zwana komosą ryżową) była egzotycznym ziarnem, które można było kupić tylko w specjalnych sklepach ze zdrową żywnością. Większość ludzi, jeśli wcześniej słyszało tę nazwę, nie do końca wiedziała nawet, jak ją wymówić. Ale już od jakiegoś czasu smakosze zdrowej żywności zaczęli włączać to stare andyjskie ziarno do codziennego jadłospisu, tradycyjnych potraw czy wegańskich burgerów. Ziarno, które miało być zdrowym oraz etycznym wyborem niesie ze sobą duży społeczny i ekonomiczny koszt na rdzennych terenach jego uprawy, w Ameryce Południowej.

 

Malutkie ziarna komosy ryżowej są jedynym roślinnym pożywieniem, które zawiera 10 najważniejszych aminokwasów potrzebnych nam do życia.

ZAWARTOŚĆ BIAŁKA STANOWI W NICH PONAD 14%,

więcej niż w ryżu czy kukurydzy, a wartość kaloryczna jest dużo wyższa niż na przykład jajek. Dorzućmy do tego zawartość witaminy E, B2 oraz różnych minerałów i mamy sen każdego dietetyka zamknięty w małym ziarenku.

Nic dziwnego, że quinoa stała się popularna nie tylko wśród wegetarian i wegan, ale też na stole każdej dbającej o dietę osoby. Ziarno to, uprawiane na górzystym obszarze Ameryki Południowej, było spożywane od 5 tysięcy lat. Inkowie ochrzcili je matką wszystkich ziaren i uważali za święte pożywienie dające energię życiową. Hiszpańscy konkwistadorzy nie zainteresowali się quinoą, uznając ją za religijne jedzenie Indian niewarte uwagi.

Po wielu latach świat odkrył komosę ryżową na nowo. W 1993 roku NASA, przeprowadzając badania nad najbardziej odżywczym pożywieniem przydatnym podczas misji kosmicznych, zauważyła, że

ŻADNE INNE JEDZENIE NIE JEST W STANIE DOSTARCZYĆ TYLE WARTOŚCI ODŻYWCZYCH I MIKROELEMENTÓW NIEZBĘDNYCH DO ŻYCIA.

Rozprzestrzeniła się informacja o niezwykłych właściwościach komosy, jej wartości odżywczej i egzotycznym smaku. Zapotrzebowanie zaczęło rosnąć, a sprzedaż poszybowała w górę. Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych ogłosiło rok 2013 Międzynarodowym Rokiem Quinoi,dostrzegając w małych ziarnach jedzenie przyszłości. Marketing nazwał quinoę magicznym ziarnem Andów, zdrową, ale również etycznie poprawnym zamiennikiem mięsa.

Z dużym zadowoleniem obserwowaliśmy pojawienie się komosy ryżowej w spożywczakach, a nawet dyskontach. W tym samym czasie jednak ten

NAGLE ROSNĄCY POPYT NA QUINOĘ SPOWODOWAŁ POWAŻNE RYZYKO NIEDOŻYWIENIA W DRUGIEJ CZĘŚCI ŚWIATA.

Od 2006 roku cena komosy ryżowej wzrosła trzykrotnie, co sprawiło, że dla farmerów w Boliwii i Peru eksport zbiorów stał się dużo bardziej opłacalny niż zaopatrywanie rodzimego rynku. Rząd Boliwii wyraził duże zadowolenie, kiedy w 2012 roku eksport quino zwiększył się trzykrotnie, do 23 tysięcy ton, przynosząc 85 milionów dolarów do krajowej gospodarki.

Niestety, w tym przypadku zarobek dla kraju oznacza stratę dla lokalnej ludności. Quinoa jest przykładem zachodniego popytu, kierowanego zdrowymi i etycznymi wyborami, który w takiej ilości jest wyniszczający. Mieszkańcy górzystych terenów Ameryki Południowej od lat czerpali potrzebne im do życia wartości odżywcze z komosy ryżowej, na którą w tej chwili ich nie stać.

IMPORTOWANE ŚMIECIOWE JEDZENIE JEST TAŃSZE NIŻ HISTORYCZNIE TRADYCYJNE ZIARNO PRODUKOWANE ZA PŁOTEM.

Eksporterzy komosy ryżowej starają się również zindustrializować jej produkcję, aby zaspokoić rosnący popyt przy coraz niższych cenach oferowanych przez dyskontowe sieci.

Zdrowe ziarno mające być etycznym wyborem dla zrównoważonej diety okazało się nieść ze sobą wysoki społeczny i ekonomiczny koszt dla rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej. Może zatem najbardziej etycznym jedzeniem jest to produkowane lokalnie? Jedzenie, którego nie musimy sprowadzać z drugiego końca świata, ustanawiając zawyżone ceny naszym popytem? Może jedzenie, które mamy blisko siebie, jest zdrowe i wystarczająco dobre, aby móc żywić się lokalnie? A co Wy o tym myślicie?