📻 POLSKA STAWIA NA TRUJĄCY ROSYJSKI WĘGIEL. Potrójna zdrada polskiego rządu?

Plany nie ratujące klimatu ani polskich pracowników, a rosyjskie budżety.

AUDIO REO. Posłuchaj artykułu. Czyta Danuta Stachyra


Ministerstwo Energii udostępniło właśnie do konsultacji społecznych Plan Energetyczno-Klimatyczny, który zostanie następnie przesłany do Komisji Europejskiej. Dokument jest niezwykle ciekawy. Wskazuje m.in., że w latach 2020-2040 głównym krajem, z którego Polska będzie importować węgiel jest Rosja.


Rekordowy import węgla z Rosji

Eurostat poinformował, że w okresie styczeń-październik 2018 roku do Polski dotarło rekordowe 16 mln ton węgla z rynków zagranicznych. Z tego przytłaczająca większość z Rosji. To szokujące informacje, ale niepełne.

Rozporządzenie o zapasach paliw w przedsiębiorstwach energetycznych nakłada na elektrownie i elektrociepłownie obowiązek utrzymywania zapasów określanych jako iloczyn średniego dobowego zużycia. We wrześniu ten wskaźnik wynosił 0,8; w październiku podobnie, ale już w listopadzie to 1,1; grudniu 1,2; a w styczniu 1,3. W efekcie w drugim i w trzecim kwartale tylko jedna elektrownia sprowadza 50-95 tys. ton węgla, a w trzecim i w czwartym – 160-170 tys. ton. Co to właściwie oznacza?

Dane te należy interpretować w następujący sposób: w okresie styczeń-październik sprowadziliśmy do Polski 16 mln ton węgla, ale z powodów legislacyjnych niewykluczone, że w ciągu listopada i grudnia dojedzie kolejne 2-4 mln ton.

Jak więc widać import, a w szczególności z Rosji, nie jest już sprawą marginalną. W 2017 roku w naszym kraju wydobyto 65,8 mln ton węgla, a trend jest malejący. Zagraniczne zakupy w 2018 roku mogą wynieść zatem około 30% wydobycia i sytuacja ta będzie się raczej pogarszać. Dlaczego?

Ponieważ polskie kopalnie operują na powoli wyczerpujących się złożach. Są to złoża głębinowe, co podnosi koszty logistyczne, niedoinwestowane i obciążone polityką socjalną, wymuszoną przez ich państwową strukturę właścicielską. Rosyjski węgiel jest natomiast lepszy jakościowo i – przynajmniej na razie – dotowany przez państwo, co oczywiście może się zmienić po osiągnięciu dużych udziałów rynkowych i zniszczeniu konkurencji.

Rosja to ryzykowny kierunek importu surowców energetycznych

Pisząc o surowcu z Rosji, który przebojem wdziera się na polski rynek, trzeba wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Dla Kremla eksport ropy czy gazu to często okazja do nacisków politycznych. Dlaczego w przypadku węgla miałoby być inaczej? Już dziś polska energetyka (PGE, Tauron) czy sektor ciepłowniczy jest mocno uzależniony od surowca z Rosji. Podczas ciężkiej zimy, gdy wzrasta zapotrzebowanie na węgiel w całym regionie, byłoby trudno sprowadzić jego odpowiednie ilości gdyby rosyjski partner zawiódł. Jednak dla Ministerstwa Energii nie jest to wcale takie oczywiste.

Resort udostępnił właśnie do konsultacji społecznych Plan Energetyczno-Klimatyczny, który zostanie następnie przesłany do Komisji Europejskiej. W jednej z załączonych do niego tabel (numer 52) można przejrzeć rządowe plany odnośnie głównych kierunków importu surowców energetycznych do Polski w latach 2020-2040. Na szczególną uwagę zasługuje węgiel, który według zawartych w Planie Energetyczno-Klimatycznym danych będzie kupowany w Rosji. To pierwszy przypadek, w którym Ministerstwo Energii informuje o tym tak otwarcie. Rodzi to zresztą jeszcze jeden ciekawy wniosek.

Rośnie import węgla, a plany rządowe uwzględniają ten czynnik już na stałe w nadchodzących dekadach.

Robią tak dlatego ponieważ zdają sobie sprawę z tego, że polskie górnictwo nie jest już w stanie zwiększyć wydobycia bez inwestycji, na które nie ma pieniędzy. Cena węgla energetycznego przekroczyła 250 zł zł tonę. Ostatni raz paliwo dla elektrowni kosztowało tyle sześć lat temu. Mimo tak korzystnej koniunktury Polska Grupa Górnicza nie jest w stanie zaspokoić zapotrzebowania swoich klientów.

Polski węgiel nie gwarantuje już bezpieczeństwa

Na naszych oczach do lamusa odchodzi więc stwierdzenie o krajowym węglu, który zabezpiecza nasze bezpieczeństwo energetyczne. W związku z tym rodzi się pytanie

dlaczego rząd zarówno w nowej Polityce Energetycznej, jak i w Planie Energetyczno-Klimatycznym odsuwa dekarbonizację na lata 30. XXI wieku?

Oczywiście nie da się drastycznie ograniczyć udziału węgla w miksie energetycznym z dnia na dzień, ale odsuwanie tych działań na ponad dekadę do przodu wygląda niepoważnie. Tym bardziej, że Polska nie wypełni założeń 15% udziału OZE w strukturze wytwarzania energii do 2020 roku, a symptomy nadchodzących obciążeń polityki klimatycznej dla gospodarki są aż nadto widoczne. W ostatnich miesiącach gwałtownie rosły ceny uprawnień do emisji CO2, co przełożyło się na drożejącą energię.

Niestety rządzących niczego to nie nauczyło. Zamiast postawić na transformację energetyczną Ministerstwo Energii liczy dziś na to, że nadchodzący kryzys ekonomiczny na świecie zmniejszy popyt na uprawnienia do emisji CO2 i obniży ceny węgla.

Problem wróci jednak ze zdwojoną siłą – przed czym ostrzegamy na łamach REO.



REO POLECA

📻 WSTYD

Piotr Maciążek
Analityk bezpieczeństwa energetycznego. W początku dekady ekspert kilku konserwatywnych think-tanków. Do końca lipca 2018 Red. naczelny Energetyki 24. Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.