LAWINA, KTÓRĄ ROZPOCZĘŁA GRETA. Teraz oni biorą sprawy w swoje ręce

Młodzi biorą się za globalne ocieplenie

Zaczęło się pod koniec sierpnia w Szwecji, w kolejnych miesiącach przybierając na sile – co tydzień w wielu miastach odbywają się protesty uczniów i studentów, domagających się podjęcia zdecydowanych działań na rzecz walki z globalnym ociepleniem. Na naszych oczach dzieci biorą sprawy w swoje ręce i robią rewolucję, która ma zmienić świat.


Widoczne na całej planecie konsekwencje ocieplającego się klimatu budzą coraz większy niepokój. Pokolenie ludzi, którzy za niedługi czas odejdą z tego świata, nie będzie się tym przejmować. To brzmi brutalnie, ale globalne ocieplenie to spadek, jaki zostawiamy kolejnym pokoleniom.

Dlatego młodzi ludzie postanowili coś z tym zrobić – zareagowali, jeden po drugim, a z każdym tygodniem i miesiącem tych reakcji jest coraz więcej. Dzieciaki rozumieją problem i boją się przyszłości, jaką dziś serwują im dorośli.

Potop ze Szwecji

Wszystko zaczęło się 20 sierpnia ubiegłego roku. Pożary na niespotykaną dotąd w Szwecji skalę skłoniły 15-letnią Gretę Thunberg ze Sztokholmu do rozpoczęcia protestu zwracającego uwagę na niewystarczające działania władz odnośnie walki z ocieplającym się klimatem. W każdy piątek, zamiast iść do szkoły, siadała na bruku przed szwedzkim parlamentem i rozdawała ulotki z wyjaśnieniem:

Robię to, bo wy dorośli sracie na moją przyszłość.

Data rozpoczęcia protestów nie była przypadkowa, bo Greta zaczęła protestować tuż przed wyborami, które odbyły się 9 września. I choć zwycięzcą okazała się po raz kolejny partia, która dba o środowisko, to nie skłoniło Grety do zaniechania protestu.

fot. geralt/pixabay.com

Dla tych, którzy uważają Szwecję ze światowego lidera w ochronie środowiska, protest Grety Thunberg może wydawać się zbyt radykalnym posunięciem. Ale Szwecja nie jest wcale takim zielonym rajem, jak nam się zdaje. Mieszkańcy tego państwa mają jeden z największych śladów węglowych. Faktem jest jednak, że w 2018 roku Szwecja uchwaliła najambitniejsze prawo klimatyczne na świecie, dążąc do stania się neutralną pod względem emisji do 2045 roku, i w ten sposób realizując cel paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 roku.

To zbyt mało i zbyt późno, powinniśmy działać szybciej – powiedziała Greta. Robię to, bo inni nic nie robią. To mój moralny obowiązek. Chcę, żeby politycy potraktowali priorytetowo ochronę klimatu i skupili się na niej tak, jak ten kryzys na to zasługuje – dodała.

Siła młodych

Greta zapoczątkowała zataczającą coraz większe kręgi falę protestów klimatycznych dzieci i młodzieży na całym świecie. Początkowo, we wrześniu i w październiku, strajki klimatyczne były niewielkie, zwykle jednoosobowe. Protestowali pojedynczy naśladowcy Grety, jak 10-letnia Lilli Platt z Holandii, a także kilkuosobowe grupki znajomych. Zanim rozkręciła się dziecięca rewolucja klimatyczna, protestowali też dorośli. Jesienią ubiegłego roku w Europie odbyły się całkiem spore protesty, szczególnie we Francji, 13 października. Szacunki są rożne, ale media wspólnie podawały, że w Paryżu i innych miastach przemaszerowały dziesiątki tysięcy ludzi domagających się działań ze strony władz. Część z nich skończyła protesty w areszcie.

Wybuch listopadowej rewolucji

Czy więc strajki dzieci nie byłyby lepszą alternatywą? To bardzo możliwe. Lecz nie o kwestię niewinności dziecka tu chodzi i tego, że policja nie może postępować wobec niego tak jak wobec dorosłego, a o kwestię przyszłości pokoleń. Także o to, że świadomość dzieci może pobudzić polityków do działania. Zatem rewolucja dziecięca zaczęła się stopniowo powiększać i w listopadzie nabrała rozpędu.

Tak zwane #FridaysforFuture, czyli Piątki dla przyszłości 30 listopada zebrały w Australii pokaźną rzeszę uczniów i studentów. Podobnie jak Szwecja, Australia może nam się jawić jako państwo postępowe. Ale także tam decyzje polityczne wyglądają blado, więc młodzi zabierają głos. Najmłodsi obywatele w ramach akcji #Strike4Climate nie poszli do szkoły, by wyrazić sprzeciw wobec polityki energetycznej władz. Ponad tysiąc uczniów ze szkół podstawowych i średnich wypełniło Sydney’s Martin Place, a dzieci z Melbourne ruszyły ulicami tego miasta. Protesty odbyły się mimo wcześniejszej reakcji Scotta Morrisona, tamtejszego premiera Australii. Wezwał on planujących je uczniów do pójścia do szkoły, a nie wychodzenia na ulice. – Każdego dnia wysyłam moje dzieci do szkoły i wiem, że pozostałe dzieci również powinny pójść. Nie wspieramy przekształcania naszych szkół w parlamenty – powiedział. Dzieci jednak nie posłuchały, a to, co się wydarzyło w Australii, szybko rozlało się na inne kraje.

Greta Thunberg, Właśnie nominowana została do Pokojowej Nagrody Nobla.
Greta wskazała drogę

Dwa tygodnie później w szwajcarskim Zurichu odbył się klimatycznych strajk, który zebrał blisko 500 uczniów w wieku 12-14 lat oraz studentów. W kolejny piątek 21 grudnia protest był już znacznie większy, uczestniczyło w nim około 4 tysiące uczniów i studentów, a akcje protestacyjne odbyły się także w innych miastach Szwajcarii. I tak samo jak w przypadku wcześniejszych akcji, młodzi Szwajcarzy za wzór do naśladowania obrali Gretę.

W grudniu do protestów dołączyły się także Stany Zjednoczone, pod kierownictwem 13-letniej Aleksandrii Villasenor, która podobnie jak Greta była świadkiem dramatycznych skutków zmian w klimacie – pożarów i suszy w Kalifornii. Od 14 grudnia w każdy piątek protestuje przed siedzibą ONZ. – Jeśli nie będzie przyszłości, szkoła nie ma znaczenia – powiedziała.

fot. Leonhard Lenz/CC0 1.0
To walka o przyszłość

Dziecięca rewolucja klimatyczna prawdziwego rozmachu nabrała w tym roku. Belgijskie protesty 17 stycznia zebrały blisko 13 tysięcy osób. Odbywają się tam w każdy czwartek. Protesty w Brukseli i Antwerpii zebrały liczniejszą grupę niż za pierwszym razem, mimo niekorzystnych warunków pogodowych. Wagary? Nie. My walczymy o naszą przyszłość – głosił jeden z transparentów podczas szkolnego strajku dla klimatu. Uczniowie wyrazili nadzieję, że wiece przekształcą się w cotygodniowe wydarzenia. I tak też się dzieje, bo tydzień później w samej tylko Brukseli wyszło na ulice 35 tysięcy młodych. – W końcu to będzie największy marsz klimatyczny, a wtedy wszyscy zobaczą, do czego zdolna jest młodzież – komentowała organizatorka protestu Anuna De Wever. Postulaty takie same jak w Szwecji czy Australii:

My, młodzież z Belgii, zwracamy się przeciwko ludziom, którzy dziś niszczą ziemię. Pomijamy lekcje, bo politycy pominęli opiekę nad naszą planetą.

fot. Bence Damokos/CC BY-SA 4.0

Sama Greta, choć chciała, nie mogła brać udziału w tym proteście. Musiała zabrać swój głos w Davos, gdzie odbyło się kolejne wydanie światowego szczytu ekonomicznego – World Economic Forum. To spotkanie możnych tego świata, elit, które pociągają za sznurki, a więc nie miejsce dla dziecka. A jednak, jej obecność była tam jak najbardziej wskazana. – Nasz dom płonie. Jestem tu, by powiedzieć, że nasz dom płonie – powiedziała w swym wystąpieniu. Dodała, że świat zawiódł, jeśli chodzi o przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu.

Zawiodły wszystkie ruchy polityczne. Zawiodły też też media, którym nie udało się zbudować społecznej świadomości znaczenia problemu.

Zwracając się do przywódców tego świata, wpływowych i bogatych, powiedziała, że nie jest to ostateczna porażka. Jest czas, by zareagować i wszystko naprawić. Problem jest złożony, ale nawet małe dziecko rozumie, jak można go rozwiązać. Trzeba przestać spalać paliwa kopalne. I albo to zrobimy, albo tego nie zrobimy, zwróciła się do uczestników szczytu ekonomicznego. A jeszcze wcześniej, bo na grudniowym szczycie klimatycznym w Katowicach, także zabrała głos. – Ciągle mówicie o zielonym zrównoważonym rozwoju, tylko dlatego, że boicie się utraty popularności. Ciągle mówicie, żebyśmy szli do przodu, stosując te same metody, które doprowadziły do tego chaosu. Nawet jeśli jedyną rozsądną rzeczą jest pociągnięcie za hamulec bezpieczeństwa. Nie jesteście nawet na tyle dojrzali, żeby powiedzieć prawdę – zwróciła się do uczestników COP 24 Greta.

To jeszcze nie koniec

Luty był kolejnym miesiącem, kiedy cotygodniowe strajki w wielu miastach Europy gromadziły od kilku do kilkunastu tysięcy młodych. W Wielkiej Brytanii w połowie lutego ulicami wielu miast przemaszerowało około 15 tysięcy młodych ludzi, ale protesty, choć znacznie mniejsze, odbywały się już wcześniej. Liderką protestu jest tam 13-letnia Holly Gillibrand. Tamtejsze protesty nie zdobywają wprawdzie uznania większości pedagogów, ale już przed akcją dziecięcy protest poparło ponad 200 brytyjskich naukowców. Według nich strajkujący mają rację. Mają prawo być źli, mówią naukowcy. Nelson Mandela powiedział kiedyś:

Nasze dzieci są naszym największym skarbem. Są naszą przyszłością. Ci, którzy je krzywdzą, rozdzierają tkaninę, z której uszyte są nasze społeczeństwa i narodu.

Nadmiernie wykorzystując zasoby naszej planety, zaniedbujemy nasze dzieci – piszą w liście do brytyjskich redakcji naukowcy.

Poparcie protestujących uczniów przez świat nauki wiąże się z tym, co działo się latem zeszłego roku. Wyjątkowo gorącego lata doświadczyła nie tylko Polska. – Jeśli nie podejmiemy aktywnych działań, przyszłość dla tych z nas, którzy dorastają w erze zdefiniowanej przez zmiany klimatu, będzie ponura. Mamy już dość. Dołożymy wszelkich starań, aby nasz głos był słyszalny. Nie zaakceptujemy niczego innego, jak tylko zobowiązanie do ochrony planety dla dobra wszystkich. Mamy dla Teresy May jasne przesłanie: nie pozwólmy wielkim trucicielom ukraść naszej przyszłości – powiedziała Anna Taylor ze Student Climate Network, studenckiej sieci działań na rzecz klimatu.

Lutowe strajki odbyły się także w Irlandii, której władze ociągają się z realizacją postanowić z paryskiego szczytu klimatycznego. 22 lutego protestowała setka młodych ludzi, ale jak zapowiedzieli, 15 marca w trakcie akcji #EarthStrike liczba protestujących będzie dużo większa.

I właśnie Earth Strike ma być już masowym, skoordynowanym na skalę globalną protestem. Manifestacje mają odbyć się w co najmniej 20 krajach, a wśród nich znajdą się Stany Zjednoczone Donalda Trumpa – człowieka, który nie garnie się do transformacji energetycznej i przeciwdziałaniu globalnemu ociepleniu.

Być może protest prowadzony przez dzieci będzie lepszym rozwiązaniem niż same szczyty klimatyczne i głośne apele naukowców. Jedno jest pewne: końca dziecięcej rewolucji klimatycznej nie widać. Jutro strajkuje polska młodzież:

Jak dotąd na fejsbukowym profilu Młodzieżowego Strajku Klimatycznego zarejestrowano protesty w: Ostródzie, Zielonej Górze, Katowicach, Łodzi, Szczecinie, Gdańsku, Wrocławiu, Warszawie, Płocku, Ełku, Częstochowie, Lublinie, Świdnicy, Toruniu i w Białymstoku.

REO POLECA

JUŻ W PIĄTEK: Największy protest świata? Historia niezgody na katastrofę, dziś odc. 1

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.