MONIKA MAŁKOWSKA: Zamęt prowadzi do patologii

Krytyczka sztuki, publicystka prasowa i radiowa

Kiedy jadę metrem, widzę, jak wszyscy bez wyjątku siedzą z nosami w smartfonach. Nie wiem, co tam oglądają albo czytają, ale nie jest to sztuka współczesna, bo ta nie cieszy się zbytnim zainteresowaniem. A nawet jeśli ktoś się zainteresuje, to bardzo trudno mu będzie odróżnić rzeczy wartościowe od zwykłej szmiry.

Kiedyś były autorytety, którym ludzie mogli zaufać. Żeby trafić do mediów, trzeba było mieć jakieś osiągnięcia, dorobek, który uzasadniałby miano eksperta. Obecnie jest totalny chaos, a w zalewie informacji łatwo się pogubić. Jak odróżnić profesjonalistę od amatora, jeśli każdy może ogłosić się np. dziennikarzem i to wystarczy, by dziennikarzem się stał.

Przykładem jest pewien videoblog poświęcony sztuce. Mam wrażenie, że prowadząca go jest taką uzurpatorką, która prezentuje bardziej siebie niż twórców czy ich dzieła. Ale sytuacja samych twórców też jest nie do pozazdroszczenia. Domy aukcyjne zaczęły pełnić rolę galerii, a to utrudnia młodym artystom start. Wielu z nich zgłasza się więc do takich znawców

Zamęt prowadzi do jeszcze gorszych patologii. Nie tak dawno temu tematem Klubu Trójki było spektakularne oszustwo, którego ofiarami padło wiele osób, także z Polski. Joanna Segelstrom sprzedawała m.in. dzieła sztuki. Ofiarami oszustki najczęściej padały osoby, które chciały ulokować pieniądze i osiągnąć nadzwyczajne zyski. Pytanie: skąd amatorzy mieli wiedzieć, że ceny sprzedawanych dzieł sztuki zostały wzięte z sufitu? To jest właśnie odzwierciedlenie chaosu i braku autorytetów. To, że wszystko jest bardziej dostępne, na wyciągnięcie ręki, niczego nie ułatwia. Gorzej – nie umiemy sobie z tym radzić i stąd zagubienie.

Jak zweryfikować taką mistyfikację? Co robić? Jak się bronić? Sama chciałabym to wiedzieć. Kilka osób, które mogłyby coś poradzić, przychodzi mi na myśl. Zachęćmy do podzielenia się swoimi doświadczeniami z reo.pl



REO POLECA

📻 FENOMEN: nie je, nie pije, a chodzi i żyje!