Zalew smogu, chwycony w lot nad Zalewem Zegrzyńskim

fot. www.flickr.com

Na stronach społecznościowych serwisu lotynamotolotni.pl pojawiły się, zrobione w ten weekend, fotografie Warszawy (trudno poznać, ale Kawęczyna z charakterystycznym i baaardzo wysokim kominem), zrobione z motolotni nad Zalewem Zegrzyńskim. Zła jakość, konkretniej widoczność? To nie słaby aparat i nie chmury, to smog. I to wcale nie w mroźną pogodę! Zła to wróżba na nadchodzącą zimę i bardzo smutne powody do refleksji.

Trzeba być bardzo wdzięcznym śmiałkom wykonującym ten lot i dokumentującym nam, na ziemi, w czym przyszło nam spędzać chłodniejsze miesiące. Mamy nadzieję, że motolotniarze odbywają swoje kursy w antysmogowych maseczkach. Bo jedyne słowo, które przychodzi na myśl, obserwując te obszary atmosfery, w którym przyszło im latać, to może niezbyt kulturalne: SYF! I ta świadomość, że to nie żadna erupcja wulkanu, inwazja pyłów kosmicznych itp. Że to, proszę wybaczyć użycie tych słów: ludzie ludziom zgotowali ten los. Na stronie lotynamotolotni.pl czytamy: – Przy słabym wietrze i silnej inwersji zanieczyszczenia i pyły, które produkujemy, gromadzą się nisko, tworząc smog. Zdjęcia zrobione z granicy inwersji – dokładnie to pokazują. Tam – na dole w tej mazi – żyjemy… Czyli, ze słów tych wynika, że przebicie się przez smog w górę i zostawienie nas, Ziemian, właściwie jest korzystniejsze dla zdrowia niż dla chodzących po dworze, czy polu  (zależy kto, w jakim regionie).

Powietrze w Warszawie, w piątek, kiedy robiono te zdjęcia miało słabe, ale bynajmniej nie najgorsze z notowanych parametry – informuje gazeta.pl. Normy stężeń szkodliwych substancji były przekroczone dwukrotnie. W godzinach porannych w Śródmieściu stężenie szkodliwego pyłu PM2.5 wynosiło 48 µg/m3 (poziom dopuszczalny przez UE – 25 µg/m3). Stężenie pyłu PM10 wynosiło 52 µg/m3 (poziom alarmowy dla Polski wynosi 200 µg/m3 (dobowy). W Warszawie nie ma wielkich, niezmodernizowanych zakładów przemysłowych, taki wygląd nieba zawdzięczamy głównie, położonym z dala od centrum posesjom, w których w dalszym ciągu, w najlepsze – nie zważając na konsekwencje zdrowotne mieszkańców i prowadzoną w mediach edukację – pali się (znów użyję tego słowa) zwyczajnym syfem. Skandal i wstyd, mieszkańcy stolicy i okolic!

Paweł Sito 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here