📻 Z FRONTU DUSZENIA CEN PRĄDU: To na co te koncerny PiS-owi płacić musiały, że płacz teraz?

Robert Kojer: Czy dojdzie do powstania zombie-grids?

AUDIO REO. Posłuchaj nagrania tekstu, czyta Danuta Stachyra. 8’23”

 

  • Spadające ceny technologii do samodzielnej produkcji energii i towarzyszący temu wzrost cen prądu zwiększają opłacalność inwestowania przez odbiorców we własne źródła odnawialne.
  • Brak strategii przekształcania systemu energetycznego kraju doprowadzi do żywiołowego rozwoju instalacji prosumenckich.
  • Konsekwencje tego będą groźne tak dla producentów energii, jak i dla jej odbiorców.


Z ekonomią się nie wygra

Zarówno w Polsce, jak i w innych krajach zawodowa energetyka zupełnie nie jest przygotowana na nadchodzące zmiany. W zasadzie wszędzie działania koncernów energetycznych koncentrują się na powstrzymaniu zmian najdłużej jak się da.

Hiszpania wprowadziła podatek od słońca, czyli opodatkowanie produkcji energii z fotowoltaiki na własne potrzeby [->], w Polsce ustawą zablokowano rozwój energetyki wiatrowej, Niemcy stosują podatek słoneczny dla większych instalacji fotowoltaicznych. Przykłady takich działań można mnożyć. Jednak

blokowanie rozwoju źródeł odnawialnych prowadzi prostą drogą do wysokich rachunków za prąd.

Dlatego Hiszpania wycofuje się ze swoich pomysłów anty-OZE. Zniesiono słoneczny podatek, czyli przyznano prawo do nieopodatkowanej autokonsumpcji właścicielom instalacji OZE do 100 kW, dopuszczono możliwość sąsiedzkiej wymiany energii i powstawania wspólnot (kooperatyw) energetycznych. Nowa strategia hiszpańskiego rządu zakłada przejście na 100% OZE do roku 2050 [->].

Niemiecki podatek słoneczny będzie zniesiony na mocy tzw. pakietu zimowego, czyli unijnej regulacji zabraniającej podobnych praktyk, a w Polsce jakby same koncerny naciskały na PiS w sprawie poluzowania przepisów dot. wiatraków, którym tak czy inaczej już zapowiedziano odroczoną egzekucję.

Koncerny energetyczne doskonale wiedzą, że rewolucja OZE jest nie do zatrzymania. Ale, wbrew pozorom, to nie OZE jest dla nich problemem. Zawodowa energetyka sama chce przejść na wytwarzanie zielonej energii. Tylko że w zamierzeniach koncernów mają to być duże scentralizowane instalacje. Idealnie w tę politykę wpisują się na przykład farmy wiatrowe na morzu.

Tym, czego naprawdę obawiają się koncerny energetyczne jest rozwój prosumenckich instalacji domowych, ale i lokalnych źródeł prądu tworzonych przez przedsiębiorców, którzy wolą sami wytwarzać energię na własne potrzeby.



PROSUMENT = PROducent + konSUMENT
Prosument to stosunkowo nowe pojęcie, które powstało z połączenia słów: producent i konsument. Oznacza kogoś, kto wytwarza na własny użytek, zamiast kupić na rynku coś, co jest przedmiotem czyjejś działalności produkcyjnej. Więcej o idei prosumeryzmu przeczytasz tutaj [->]


Co się stanie, jeśli pójdziemy na żywioł?

Zastanówmy się, co się najprawdopodobniej wydarzy, jeżeli polityczni decydenci będą wspierać interesy koncernów, nadal kierując się zasadą: blokujemy prosumenckie OZE tak długo, jak się da.

Postawa taka oznacza brak przemyślanej strategii rozwoju sektora prosumenckiego. Zatem należy się spodziewać, że w pewnym momencie, gdy dalsze blokowanie nie będzie już możliwe, sektor ten zacznie się rozwijać żywiołowo, bez planu.

Wyobraźmy sobie niewielką miejscowość: kilkaset domów, szkoła, sklepy, piekarnia, mleczarnia i do tego kilka bloków mieszkalnych jako pamiątka po dawnym PGR. Miejscowość zasilana jest linią średniego napięcia, sieć dystrybucyjna doprowadza energię do każdego budynku.

Co się stanie, jeżeli w takiej miejscowości połowa domów zostanie wyposażona w panele fotowoltaiczne? Ilość energii kupowanej z elektrowni drastycznie zmaleje, w letnie dni miejscowość będzie prawie niezależna energetycznie. Mniejsza ilość prądu przesyłanego siecią oznacza mniejsze przychody dla właściciela sieci (spółki dystrybucyjnej). A koszty utrzymania sieci pozostają takie same. Interes się przestaje domykać.

Rozwiązaniem nie będzie wzrost opłat za korzystanie z sieci, bo oznacza wzrost rachunków za energię, co skłoni kolejne osoby do inwestycji we własne panele. Im więcej paneli, tym niższe wpływy za przesył energii, co powoduje wzrost cen skutkujący zwiększonym zainteresowaniem panelami. Błędne koło.

Coraz większa liczba odbiorców, nie chcąc ponosić kosztów, będzie się odłączać od sieci, instalując sobie akumulatory i wspomagając się zimą agregatem prądotwórczym. Malejąca liczba odbiorców oznacza wyższe ceny dla tych, który nie chcą, a przede wszystkim nie mogą, przestawić się na prosumpcję, jak np. mieszkańcy postpegieerowskich bloków.

Marginalizacja sieci energetycznej

Sieć energetyczna pokrywa cały kraj. Prąd przesyłany jest z elektrowni sieciami wysokich napięć, rozprowadzany bliżej odbiorców liniami średniego napięcia i na koniec doprowadzony do każdego domu siecią dystrybucyjną. Dla zobrazowania skali zagadnienia warto dodać, że w Polsce łączna długość linii dystrybucyjnych (średniego i niskiego napięcia) to prawie 800 tys. km [->]. Większość z nich to sieć na terenach wiejskich, gdzie może zadziałać opisywany wyżej mechanizm.

Drastyczny spadek ilości energii rozprowadzanej siecią dystrybucyjną doprowadzi do powstania tak zwanych zombie grids – półmartwych sieci, przesyłających znikome ilości prądu, a jednak koniecznych dla części odbiorców.

Rzecz jasna taka marginalizacja wykorzystania sieci dystrybucyjnych to fatalny scenariusz, w którym wszyscy są przegrani. Energetyka traci wpływy z tytułu przesyłu energii, pozostawiając sobie koszty utrzymania ciągle niezbędnej sieci. Prosumenci nie mogą odsprzedawać nadwyżek energii, zwykli odbiorcy płacą coraz większe rachunki za dystrybucję.

Aby nie straszyły nas na wpół umarłe sieci-zombie konieczna jest przemyślana polityka włączania energetyki prosumenckiej i rozproszonej w cały system elektroenergetyczny.

Polskim rozwiązaniem miały być tak zwane klastry energii. Rząd uczynił pół kroku we właściwym kierunku, wprowadzając pojęcie klastra energii do ustawy o OZE. Kolejna ustawa (o energetyce rozproszonej) miała, według ministerialnych zapowiedzi, określić bardziej szczegółowo zasady działania klastra, w szczególności zasady dystrybucji energii w klastrze. Niestety, na zapowiedziach się skończyło. Bez tych regulacji powstające w Polsce klastry energii zmieniają się powoli w zombie-klastry.



REO POLECA

📻 Dorota M. Zielińska: Jak to jest wytwarzać prąd samemu dla siebie