Wysłuchanie publiczne w sprawie ustawy o OZE – komentarz


Komentarz adw. dr. Eligiusza Krześniaka, Partnera w kancelarii Squire Patton Boggs Święcicki Krześniak.

W poniedziałek, 15 września 2014 r. w Sejmie odbędzie się wysłuchanie publiczne w sprawie ustawy o odnawialnych źródłach energii. Wysłuchanie publiczne umożliwia obywatelom udział w procesie tworzenia prawa. To instytucja rzadko wykorzystywana, zarezerwowana dla aktów prawnych, które budzą kontrowersje społeczne. Takim aktem bez wątpienia jest ustawa o odnawialnych źródłach energii. Prace nad nią trwają od czterech lat i do tej pory nie zakończyły się uchwaleniem ustawy, co negatywnie wpływa na rozwój sektora energetyki odnawialnej w Polsce. Wiele inwestycji w tym sektorze, nawet już rozpoczętych zostało wstrzymanych, ze względu na brak przepisów ustawy.

Trudny projekt

Nowa ustawa zadowoli część rynku. Na pewno zadowoli też stronę rządową, która jest autorem tego projektu. Jest natomiast spora grupa inwestorów w sektorze energetyki odnawialnej, którzy uważają, że regulacje zawarte w projekcie nie przyczynią się do rozwoju OZE na tyle, by Polska mogła w 2020 roku spełnić unijny wymóg 20/20 dotyczący minimalnego udziału produkcji energii ze źródeł odnawialnych.

Zagadnienia te będą na pewno podnoszone podczas wysłuchania publicznego 15 września. Trudno ocenić, w jakim stopniu głosy uczestników tej publicznej debaty uwzględnione zostaną w ostatecznym kształcie ustawy. Po pierwsze projekt tej procedowanej od kilku lat ustawy, będącej przedmiotem niezgody różnych grup interesów, jest bardzo trudny w odbiorze i przypuszczalnie niezrozumiały dla większości społeczeństwa.

Wysłuchanie publiczne – narzędzie niedoskonałe

Po drugie, wysłuchania publiczne tylko częściowo spełniają swoje zadanie bycia platformą dla dyskusji z udziałem wszystkich osób i instytucji zainteresowanych wpływaniem na kształt procedowanej regulacji. Posłowie nie mają bowiem obowiązku ustosunkowania się do zgłoszonych zastrzeżeń, nie ma więc pewności czy i w jaki sposób opinie uczestników debaty uwzględnione zostaną w ustawie.

Wydaje się, że dziś najważniejsze jest, by ustawa została uchwalona, ponieważ jej brak oznacza niepewność i dalsze wstrzymywanie inwestycji w zieloną energetyką. Ustawa w kształcie, który teraz przewiduje projekt da pewien stopień przewidywalności. Wiemy, że okres wsparcia dla zielonych inwestycji obejmować będzie 15 lat. Zostanie wprowadzony system aukcyjny, czyli nowatorski pomysł, który wdrożony jest na świecie w bardzo niewielu krajach, więc do końca nie wiadomo jak on będzie działał. System aukcyjny oznacza, że część inwestorów w energetykę odnawialną nie skorzysta z dofinansowania, ponieważ nie załapie się po prostu na wygranie aukcji.

Rynek zielonej energii

W tej chwili rynek zielonej energii wygląda tak, że część energii ze źródeł odnawialnych pochodzi ze współspalania. W wielu krajach na świecie współspalanie nie jest traktowane jako OZE, w Polsce jest. Ta nowa ustawa ma to częściowo zmienić, ale obecnie instalacje współspalania generują dużą część tzw. zielonej energii w Polsce. Pozostała część rynku to przede wszystkim energetyka wodna – duże stare instalacje, które zostały zbudowane wiele lat temu, farmy wiatrowe i bardzo niewielka część, którą tworzą instalacje biogazowe. Dalszy rozwój tych inwestycji stoi pod znakiem zapytania, w dużej mierze z powodu ograniczonego dofinansowania. Tylko kilka banków finansuje obecnie inwestycje z zakresu energetyki wiatrowej, z racji na nieprzewidywalność systemu wsparcia. W tej chwili system ten opiera się na zielonych certyfikatach i jest wiec przewidywalny, ale wkrótce zostanie zastąpiony systemem aukcyjnym. Nie wiedząc jak zadziała system aukcyjny banki mają opory przed finansowaniem inwestycji.

W tym kontekście, wysłuchanie publiczne, które z założenia ma służyć podniesieniu jakości stanowionego prawa, w przypadku ustawy o OZE może spowodować wydłużenie procesu legislacyjnego o kolejne miesiące i dalsze blokowanie inwestycji w zieloną energię. Wbrew wyrażanym niekiedy poglądom, czasu na realizacje tych inwestycji jest juz bardzo mało – od momentu rozpoczęcia pierwszych prac projektowych do uzyskania wszystkich pozwoleń i faktycznego zakończenia budowy mija nierzadko pięć i więcej lat. Natomiast rok 2020, w którym udział energii z OZE ma wynieść 15 proc. zbliża się wielkimi krokami.

adw. dr Eligiusz Krześniak, Partner w kancelarii Squire Patton Boggs Święcicki Krześniak
 

fot. freeimages.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here