DEBIUT W REO: Wykrywacze kłamstw z XX w. rodem? Wyrzućcie na (elektro)śmieci!

Sztuczna inteligencja wie, kiedy kłamiesz

Sztuczna inteligencja jest wszędzie. Wykrywa, co znajduje się na zdjęciach, pomaga w wyszukiwaniu treści, a nawet objawów depresji poprzez usłyszenie głosu danej osoby. Zajmuje się również czymś, czego można się po niej nie spodziewać – wykrywaniem kłamstw.

Taka koncepcja pojawiła się dzięki europejskiemu programowi iBorderCtrl (Intelligent Portable Control System), któremu podlegają osoby chcące przekroczyć granice Starego Kontynentu, będące obywatelami tzw. państw trzecich. Zaangażowanie sztucznej inteligencji w wykrywanie kłamstw odbywa się za pomocą metody detection deception (powszechnie używanej przez organy ścigania). System ten  wykorzystuje techniki zadawania pytań w połączeniu z technologią, która rejestruje funkcje fizjologiczne badanego w celu wykrycia prawdomówności lub jej braku.

Program użycia sztucznej inteligencji w celu wykrycia kłamstw polega na krótkim procesie, który rozpoczyna się już w domu osoby badanej. Pierwszy etap to wstępna selekcja odbywająca się poprzez kamerkę internetową, rejestrującą odpowiedzi na zadawane pytania dostosowane do płci, pochodzenia i języka osoby wywiadowanej. Takie indywidualne podejście pozwala już wstępnie

ocenić na podstawie mikroekspresji, czy badany kłamie, czy może jednak mówi prawdę.

Działanie pozwala określić, czy osoby chcące dostać się do Unii Europejskiej (i nieposiadające europejskiego paszportu) mogą zostać pozytywnie sklasyfikowane i przepuszczone przez granice.

Science fiction? To jak najbardziej działa. W jaki sposób – wyjaśnia Rada Mihalcea, profesor informatyki i inżynierii z Uniwersytetu w Michigan. Uczona pracowała nad programem deception detection od dekady.

Pierwszą rzeczą, której potrzebują naukowcy przy sztucznej inteligencji, to dane. Profesor Mihalcea postanowiła użyć zapisów autentycznych rozpraw sądowych. Zebrano zeznania osób uznanych za winne (symptomy wskazujące na kłamstwo) oraz świadków (przykłady zarówno kłamstwa, jak i prawdomówności).

Naukowcy użyli 121 materiałów wideo i transkrypcji, z których połowę zaklasyfikowano jako zwierające kłamstwa, a drugą jako poświadczające prawdę.

Dzięki tym danym zbudowano maszynę ze sztuczną inteligencją potrafiącą wykrywać kłamstwa z dokładnością na poziomie 60-75%.

Co ciekawego zauważył system? – Kluczowe jest użycie zaimków. Osoba, która kłamie, rzadziej będzie używać słowa „ja”, „my” czy jakichkolwiek odnoszących się do jej osoby lub towarzyszy. Zamiast tego zdecydowanie częściej powie: „on”, „ona”, „ty”, „twoje” – komentuje profesor Mihalcea. To niejedyny sygnał językowy, który pomaga we wskazaniu kłamstwa. Osoba nieszczera będzie używała mocniejszych słów, by podkreślić pewność sytuacji i przekonanie o jej prawdziwości. Przykładami takich słów są absolutnie i bardzo. Natomiast osoby prawdomówne częściej używać będą słów wyrażających niepewność – może lub możliwe.

W kwestii gestów ważnym elementem okazał się kontakt wzrokowy. Osoba chcąca skłamać będzie patrzeć rozmówcy prosto w oczy. Dodatkowo użyje obu rąk do gestykulacji, by bardziej plastycznie przedstawić swoje stanowisko. Nie jest to zawsze obowiązująca zasada, lecz obraz pewnej tendencji.

Z czego zdaje sobie sprawę profesor Mihalcea. – Jako naukowcy bardzo cieszymy się z osiągniętych wyników i 75-procentowej skuteczności naszego badania. Jednak patrząc na nie z drugiej strony, jeden na cztery przypadki okazuje się błędem, dlatego nie możemy na razie używać naszego systemu w życiu codziennym – komentuje.

Czy możemy więc uczyć się od sztucznej inteligencji rozpoznawania kłamstwa? Profesor Mihalcea widzi postępującą technologię jako pożyteczną dla człowieka. Sztuczna inteligencja może pomóc w zauważeniu czegoś odbiegającego od normy, niecodziennego dla zwyczajowego zachowania człowieka i jego reakcji. Pomóc, ale nie wyręczyć…



REO POLECA

📻 Magda Gacyk: Lustratorzy ludzkich umysłów