Wybory w Niemczech to okazja do dyskusji o subsydiach dla OZE


Do wyborów w Niemczech jeszcze ponad 9 miesięcy, aleprzedwyborcza dyskusja o koncepcjach energetycznych już się zaczyna.Zasadniczym pytaniem, jakie wyłania się z pierwszych publicznie postawionychtematów, jest celowość dalszego hojnego subsydiowania coraz bardziejkonkurencyjnych OZE. 

 

Wpływowa organizacja niemieckiej energetyki BDEW wezwała dodyskusji o finansowaniu źródeł energii w kontekście wysokości spodziewanych naprzyszły rok kosztów związanych z energią. I tak konsumenci mają w 2017 r. wrachunkach za energię zapłacić rekordowe 35 mld euro w formie różnych obciążeń,opłat i podatków. Nie dość, że to kolejny rekord, to jeszcze jest totrzykrotność przewidzianych na przyszły rok inwestycji rządu federalnego wkoleje i drogi, w tym wodne – podkreśla BDEW. Organizacja wskazuje też nakurczące się pole do konkurencji producentów i sprzedawców energii. Różnepodatki, w tym EEG Umlage, czyli opłata OZE, wyniosą 54 proc. rachunku przeciętnegokonsumenta. Do tego trzeba będzie dodać co najmniej 24 proc. w opłatach zasieci. Na cenę samej energii, koszt dystrybucji i marżę sprzedawcy zostajenieco ponad 20 proc. i – zdaniem BDEW – udział ten będzie jeszcze maleć.

 

– Biorąc pod uwagę te liczby, musimy poważnie przemyśleć, wjaki sposób w przyszłości finansować źródła wytwórcze – stwierdził prezes BDEW,Stefan Kapferer. Dodając, że jeżeli OZE mają stać się ostoją systemuenergetycznego, to transformacja energetyczna w tym kierunku musi przebiegać wsposób bardziej efektywny. Warto pamiętać, że BDEW od dawna oczekujewprowadzenia w Niemczech rynku mocy, obliczonego na finansowanie źródeł,mogących zastąpić w razie potrzeby niestabilne OZE. Z kilku wstępnychprzymiarek, zrobionych w przeszłości jednoznacznie wynikało, że kosztowałoby tobardzo dużo.

 

Tymczasem dużo bardziej konkretny sygnał popłynął z CSU –partii kanclerz Angeli Merkel. Tygodnik „Spiegel” ujawnił, że w tematach dowewnątrzpartyjnych dyskusji znalazł się pomysł szybkiego odejścia odsubsydiowania OZE, które powinny „finansować się same”. Pracujący nad programemgospodarczym politycy CDU potwierdzili zresztą te doniesienia, twierdząc, żeOZE i w ogóle Energiewende powinny być finansowane w inny sposób niż przezsubsydia zbierane od konsumentów jako EEG Umlage. CDU ma nawet wstępną ideę.Ponieważ koszty OZE szybko spadają, a w związku z podniesieniem celów redukcjiemisji CO2 na 2030 r., koszt emisji powinien znacząco wzrosnąć, to źródłaodnawialne powinny być finansowane ze środków, pochodzących ze sprzedażyuprawnień do emisji. 

 

Chcemy pokazać, że system oparty na źródłach odnawialnychjest niedrogi i zachęcić inne państwa, by szły w nasze ślady – tłumaczył jedenz polityków CDU, dodając, że permanentne subsydiowanie OZE raczej w tym niepomoże. Odpierał tym samym pierwsze ataki Zielonych, którzy zarzucili chadecji,że ta chce spowolnić transformację i działa w interesie wielkich koncernów orazich elektrowni węglowych.

 

Zatem pierwsze zagrywki już widać, ale pytanie, czy dyskusjao modelu transformacji zajmie w kampanii eksponowana pozycję na razie jestotwarte. Debata może być jednak o tyle ciekawa, że budżet federalny w 2017 r.czwarty raz z rzędu ma być zrównoważony – bez deficytu. Stąd pewnie pojawią siępomysły, aby kosztem poluzowania budżetowych rygorów, nieco odpuścićkonsumentom. Tym bardziej, że odsetek niezadowolonych z wysokości EEG Umlage wewrześniu sięgał już 36 proc.

 

 

Wojciech Krzyczkowski

fot. Pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here