📻 JACEK KACZYŃSKI: Jak wybaczyć kretynom i kretynkom. Metoda prosto z Bali

Przetestował Jacek Kaczyński

AUDIO REO. Posłuchaj nagranego tekstu. Czyta Hubert Augustyniak



Pamiętam dokładnie ten moment. Pamiętam dokładnie ten dzień. To był 2 listopada. W Polsce ten czas to synonim auro-brzydoty. Wichry jakieś, pada albo nie pada, szaroburość dominująca. Tu, gdzie akurat jestem, szaroburości brak. Zarówno w pogodzie, jak i mentalnie. Pamiętam, jak wstałem i coś mnie przestało uwierać. Jakoś tak normalnie otworzyłem oczy, nawet bez budzika, uśmiechnąłem się i wstałem. Potem wyszło słońce, wsiadłem na rower, żeby je przywitać na plaży, a potem usiadłem na krawężniku przy mojej ulubionej kawiarni i napisałem na swoim profilu:

Dzisiaj jest TEN dzień. Z racji tego, że odpoczywam nieco mentalnie i mam czas na myślenie, postanowiłem WYBACZYĆ dzisiaj wszystkim debilom, kretynom oraz kretynkom, którzy kiedykolwiek zrobili mi /oraz mojej Familii/ coś złego. Proszę… zapamiętajcie to.

I nawet zdjęcie dorzuciłem, co to było zrobione, jak to pisałem..:)

wybaczenie wrogom
fot. Dorota Wawryniuk

I tak sobie myślę, że to nie była pusta deklaracja. Czas na myślenie to wspaniały dar. W zasadzie nie wiem, na ile może to być odebrane jako szczytowa forma egotyzmu, ale w sumie to przecież moje zdanie. To moje jest, ja to powiedziałem. Ja nie napisałem tego, żeby zostać nagle jakimś nie wiadomo kim, z kim należy się liczyć, typu: Uff, Kaczyński mi przebaczył, to już teraz moje życie nabierze kolorów. AbosolutNIE. Ja po prostu tak nagle poczułem. Poczułem – jako pierwszej klasy egocentryk oczywiście – że też mi się coś od życia należy. Że nie chcę się wkurwiać na kogoś za to, że coś mi zrobił. Bo po co? Może ja też mu coś zrobiłem? A może nie zrobiłem, a on/ona myśli, że zrobiłem? A co mi tam…

Żyję w kraju, gdzie niemal każdy napotkany i zagadany przeze mnie człowiek bez względu  na to, czy urodził się w rodzinie muzułmańskiej, czy też w hinduistycznej, wierzy w KARMĘ. Karma jest tu jak religia, wiara i jedyna słuszna ideologia. Karma może wynieść na piedestał i wepchnąć po uszy w gówno.

Karma to taki balijski drogowskaz.

I chociaż jeżdżą tu jak wariaci, to tego akurat znaku przestrzegają. Dlatego też wierząc w karmę, chciałbym móc codziennie wstawać bez wrogów, gdyż ich posiadanie budzi agresję.

wybaczyć wrogom
fot. Dorota Wawryniuk

To może dosyć przewrotne. Wybaczyć komuś, żeby samemu mieć wybaczone, ale tak to chyba działa. Jakie szczęście, że jest ten Internet… Zapytałem o to osobę, która w zasadzie na co dzień spotyka się z problemem wybaczania, zawodowo. Ania Woźniak pracuje w Centrum Praw Kobiet. Jest psychologiem, doktorantką SWPS.

Pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to to, że wybaczając innym, wybaczamy też sobie i dajemy sobie swobodę przyznania, że coś nas zraniło, sprawiło nam ból, ale już jest w porządku, poradziliśmy sobie z tym i złość na drugą osobę nie spełnia żadnej funkcji w naszym życiu – mówi mi.

Doskonale. Po co w końcu zapychać sobie nasz życiowy plecak doświadczeń czymś, co nie spełnia żadnej funkcji, poza tym, że ciągnie do ziemi. – Wybaczamy sobie błędy, wybaczamy sobie złe decyzje, co w gruncie rzeczy oznacza, że zaczynamy akceptować siebie i siebie doceniać. Zaczynamy siebie samych rozumieć, co wydaje mi się bardzo ważną formą wybaczeniatłumaczy Ania. I na koniec jeszcze jedno bardzo ważne zdanie:

Wybaczamy też dlatego, że jesteśmy dobrymi ludźmi i jesteśmy ponad tym, co nam ktoś wyrządził.

Dokładnie tak, jestem ponad tym. To wspaniałe uczucie, kiedy można sobie powiedzieć, że mnie to nie dotyczy, jestem ponad tym. Oczywiście może to trochę wpędzić w samozachwyt, ale w końcu w każdym z nas znajduje się odrobina Narcyza. O sobie nie wspomnę 🙂

fot. pixabay

W końcu poczułem się świetnie. Poczułem, że nowy świat, który zafundowało mi życie, może być po prostu lepszy, bez permanentnego oglądania się przez ramię, knucia i podpierdolek. Odezwały się we mnie wszelkie instynkty związane z czynieniem dobra i byciem tak po prostu dobrym. Bo wtedy jest łatwiej. Naprawdę. Może to zabrzmi trywialnie, ale w chwili, kiedy wyartykułowałem z siebie deklarację wybaczenia, poczułem się lżej, bo dobrze jest wybaczyć.

O czym wiedział niewątpliwie Julian Tuwim kreśląc słowa piosenki Miłość Ci wszystko wybaczy, tak cudownie wyśpiewanej przez Hankę Ordonównę. Poza tym jak to mawia moja przyjaciółka Justyna Durmaj, czyli Judu: Obrażają się służący i lokaje, arystokracji to nie przystoi. Przez lata zawodowej pracy i bardzo czynnego udziału w wyścigu szczurów po prostu nazbierało się pewnie pokaźne stado przeciwników mojej skromnej osoby, że już nawet o wrogach nie wspomnę. Dlatego też cieszę się autentycznie, że udało mi się stanąć stopień wyżej, popatrzeć na to z szerszej perspektywy i pomyśleć sobie: odpuszczam.

Czy musiałem wyjechać aż tak daleko, żeby to zrozumieć? Teraz myślę, że tak, i czekam, co przyniesie jutro. A skoro dzisiaj już tak cytuję i przywołuję autorytety na świadków mojej deklaracji. to pozwolę sobie jeszcze tylko przytoczyć jedno zdanie, które padło z ust Mahatmy Gandhiego:

 

No to już teraz to chyba wszystko rozumiecie, prawda? Atrybut ludzi silnych. A słabym człowiekiem nie chcę być na pewno. Bo słabi mają słabiej. W życiu.

 

 





REO POLECA

 

PĘTLA CZASU: Zebranie rodziców

 

Jacek Kaczyński
Człowiek renesansu, chodząca beczka śmiechu, kiedy powie coś poważnie – szczególnie daje do myślenia. Zaczynał pracę w mediach, jako junior zapowiadający muzykę w niegdysiejszej TV, założonej w Polsce przez Boba Geldofa – Atomic TV. Później m.in. zajmował się produkcją TV w 4fun.tv i był szefem TV Polsat Play. Wyemigrował na Bali, skąd przesyła dla REO korespondencję do cyklu DO GÓRY NOGAMI