WWF i Greenpeace: prosumenci nie skorzystają na ustawie o OZE


Proponowany przez polski rząd projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii nie wspiera rozwoju energetyki obywatelskiej. W projekcie ustawy o OZE brakuje mechanizmów umożliwiających ekonomicznie uzasadnione inwestycje w mikroinstalacje. Sugerowane rozwiązania, jakimi są dotacje z programu „Prosument” Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), wraz z tzw. net-meteringiemi odkupem energii za 100 proc. ceny hurtowej, nie doprowadzą do efektu skali – uważają WWF i Greenpeace.

Według ekologów środki przeznaczone na realizację programu „Prosument” nie zaspokoją potrzeb mieszkańców blisko 2 500 polskich gmin. Dowodzi tego najnowsze opracowanie przygotowane przez ekspertów Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO) „Analiza rzeczywistych korzyści wynikających z proponowanych przez rząd mechanizmów wsparcia dla prosumentów według rządowego projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii”.

Ustawa nie przewiduje wsparcia dla obywateli chcących produkować energię

Projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE), nad którym pracuje obecnie sejmowa podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii, przewiduje, że po wygraniu aukcji każdy większy inwestor (źródła powyżej 40 kW) będzie mógł sprzedawać energię po określonej cenie przez 15 lat. Jednak najmniejsze instalacje, do 40 kW, które mogłyby być stosowane przede wszystkim przez Polaków w domach jednorodzinnych, blokach mieszkalnych czy małych przedsiębiorstwach, są właściwie zupełnie pominięte. Kolejny raz tworzona jest regulacja, w której interesy tych najmniejszych są ignorowane, a największe korzyści będą z niej czerpać duże spółki energetyczne – uważają WWF i Greenpeace.

System wsparcia produkcji energii odnawialnej ma na celu doprowadzenie do sytuacji, w której produkcja energii ze źródeł odnawialnych staje się coraz bardziej konkurencyjna cenowo i powszechnie dostępna. Jednak zdaniem ekologów w obecnym kształcie projekt ustawy będzie wspierał wybrane spółki energetyczne, a nie obywateli, którzy chcieliby produkować energię w przydomowych mikroinstalacjach OZE.

100 proc. hurtowej ceny i rozliczenie netto poprzez tzw. net-metering

Najnowsze propozycje dotyczące ustalenia ceny odkupu nadwyżki produkowanej energii od prosumentów na 100 proc. średniej ceny rynkowej z roku poprzedniego powodują zaledwie kilkugroszową różnicę w stosunku do stanu obecnego, gdzie prosumentom oferuje się zakup energii za 80 proc. ceny – podkreślają przedstawiciele organizacji ekologicznych. Większy wpływ na opłacalność instalowania mikroelektrowni ma możliwość rozliczania się z oddanej i pobranej z sieci energii elektrycznej co pół roku (opomiarowanie netto, czyli tzw. net-metering). Wyliczenia IEO dowodzą jednak, że rozwiązania te nadal nie sprawiają, by zainstalowanie przydomowej elektrowni było opłacalne dla Kowalskiego.

Wykonany w analizie test opłacalności pokazuje, że pomimo wprowadzenia stawki 100 proc. i net-meteringu, nadal bardziej będzie się opłacało kupować energię z sieci, niż inwestować w czystą, rozproszoną energię elektryczną z OZE. Niezależnie, czy ma się gotówkę na taką instalację, czy weźmie się kredyt. Według Greenpeace i WWF takie wykluczenie wsparcia dla zwykłych Kowalskich w ramach projektowanej ustawy będzie najzwyczajniej niesprawiedliwe. Tę lukę w opłacalności powinien wypełnić system taryf gwarantowanych dla najmniejszych producentów energii elektrycznej – jedyne rozwiązanie, które może doprowadzić do rozwoju energetyki obywatelskiej w Polsce.

Program „Prosument” NFOŚiGW nie wystarczy

Z analizy IEO wynika, że program „Prosument” NFOŚiGW do roku 2020 wypełni co najwyżej 3,6 proc. potencjału rozwojowego energetyki obywatelskiej w Polsce. Pomimo tego, że program jest potrzebny, należy go traktować jako pilotażowy, a nie jako system wsparcia sam w sobie. Najlepszym i sprawdzonym sposobem na rozwój energetyki rozproszonej są taryfy gwarantowane, które z jednej strony zapewnić mogą niższe koszty zaciąganych kredytów (ze względu na zmniejszone ryzyko inwestycyjne), a z drugiej pozwalają na rozwój krajowego sektora związanego z instalacją, obsługą i produkcją urządzeń.

Z Oceny Skutków Regulacji przygotowanej przez rząd do projektu ustawy o OZE wynika, że do roku 2020 wsparcie dla instalacji większych niż 40 kW wyniesie 24 mld zł. Wprowadzenie taryf gwarantowanych pozwoliłaby na wyzwolenie potencjału energetyki obywatelskiej. Co więcej, system ten w tym samym okresie kosztowałby 1,6 miliarda złotych, co stanowi tylko 7,6 proc. wsparcia proponowanego spółkom energetycznym. Bez wprowadzenia taryf gwarantowanych, energia ze słońca i wiatru nadal będzie pozostawać poza zasięgiem zdecydowanej większości Polaków. Zdaniem ekologów „czas postawić interesy obywateli przed interesami korporacji”.

Redakcja reo.pl

fot. Marufish/CC BY-SA 2.0

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here