Piotr Wójcik: Przereklamowane drobne przedsiębiorstwa

Większe firmy mogą więcej.

fot. unsplash.com, Brooke Cagle

W Polsce dominuje mit o wielkim znaczeniu małych przedsiębiorstw. Tymczasem najbardziej prężne gospodarki oparte są o duże firmy. To one mają kapitał i możliwości organizacyjne, by prowadzić badania i wprowadzać innowacje. Lepiej więc stawiać na duże firmy, dbając przy tym, by nie stały się zbyt silne względem społeczeństwa.


Ważny jak przedsiębiorca
W Polsce po latach PRL, w którym niemal za całą wytwórczość odpowiadało państwo, zapanowała moda na przedsiębiorczość. Co gorsza jeszcze specyficznie pojmowaną, bo bardzo indywidualną. I to ta indywidualna przedsiębiorczość obywateli miała być głównym czynnikiem rozwoju gospodarczego – nic dziwnego, że Polacy rzucili się do zakładania firm. Po 28 latach ten zapał już nieco minął, nie zmieniło się jednak to, że przedsiębiorczość w debacie publicznej darzymy niemalże czcią. To ona jest źródłem wszystkiego dobrego, co dzieje się w życiu ekonomicznym, spychając na dalsze miejsce umiejętność współpracy czy kulturę organizacyjną.

Małe firmy, mała produkcja
To fetyszyzowanie przedsiębiorczości przekłada się też na sposób traktowania małych przedsiębiorstw. To niewielkie firmy zakładane i prowadzone przez awangardę polskiej przedsiębiorczości mają być solą tej ziemi, rzekomo na nich właśnie opiera się cała polska gospodarka, więc musimy dbać o drobnych przedsiębiorców, bo inaczej się wyniosą do Czech i wszystko runie. To niezliczone małe firmy swoją masą mają pchać do przodu polski rozwój gospodarczy, więc powinniśmy stawać na głowie, żeby im za wszelką cenę ułatwić działalność, znieść utrudniające im życie regulacje i obniżyć wykańczające je podatki. Tymczasem społeczeństwo i rządzący są niewdzięczni wobec tych małych tygrysów biznesu, bez których nie mielibyśmy co do garnka włożyć. Lud, zamiast śpiewać pieśni pochwalne polskim pionierom przedsiębiorczości, opowiada dowcipy o Januszach biznesu, a rząd utrudnia im życie wprowadzając instrumenty uszczelniające podatki (vide jednolity plik kontrolny) i inne nikomu niepotrzebne przepisy. Reasumując, jako społeczeństwo powinniśmy tworzyć takie otoczenie gospodarcze, które będzie optymalne dla działania małych przedsiębiorstw, nawet jeśli będzie z tego powodu gorsze dla klientów, pracowników, państwa czy większego biznesu, gdyż dzięki temu uzyskamy szybszy wzrost i finalnie wszyscy będą szczęśliwi.

W Polsce małe firmy stanowią 98,9%  wszystkich działających przedsiębiorstw. Jednak odpowiadają one jedynie za niecałe 32% polskiego PKB.

Gdyby ta narracja była prawdziwa, to najzamożniejsze gospodarki oparte byłyby szczególnie mocno o mały biznes, a w tych słabych dominowałyby wielkie nieruchawe molochy, które są nieelastyczne i biurokratyczne. Żeby się przekonać jak jest naprawdę, możemy zerknąć do najnowszej odsłony corocznego raportu OECD Enterpreneurship at Glance 2017. I jak to często bywa, w rzeczywistości jest wręcz odwrotnie. Faktem jest, że małe firmy, czyli zatrudniające mniej niż 50 pracowników, w każdym kraju Europy stanowią przynajmniej 97% istniejących przedsiębiorstw. W Polsce małe firmy stanowią 98,9%  wszystkich działających przedsiębiorstw. Jednak odpowiadają one jedynie za niecałe 32% polskiego PKB. Tak więc firmy zatrudniające 50 pracowników i więcej wytwarzają ponad 2/3 polskiego PKB. A niemal połowę polskiego PKB wytwarzają firmy duże, czyli zatrudniające więcej niż 250 pracowników, choć stanowią one zaledwie… 0,2% firm działających w Polsce.

Północ UE dużymi firmami stoi
Co ważniejsze jednak, najbardziej prężne gospodarki Europy oparte są właśnie o przedsiębiorstwa duże, za to drobne podmioty gospodarcze mają większy udział w gospodarkach bardzo mało dynamicznych i przeżywających spore problemy. Przykładowo w Grecji, która jeszcze nie otrząsnęła się z katastrofy gospodarczej, drobne przedsiębiorstwa wytwarzają aż 60% PKB. Bez wątpienia Grecja przedsiębiorczością stoi, choć niestety niewiele jej to pomogło, a jest wiele dowodów na to, że to właśnie nadmiar przedsiębiorczości wepchnął ją w kryzys. We Włoszech udział małych firm jest mniejszy, ale wciąż duży – wynosi 51% PKB. W Portugalii małe firmy odpowiadają za 45% PKB, a w Hiszpanii za 44%. Wszystkie te kraje niezwykle ciężko przeszły ostatni kryzys i, poza Hiszpanią, żadne z nich nie potrafi wrócić na ścieżkę szybkiego wzrostu. Jak to wygląda wśród gospodarczych czempionów Europy? W Niemczech małe przedsiębiorstwa wytwarzają jedynie 35% PKB, dokładnie tak samo jest w Wielkiej Brytanii. W Irlandii tylko 37%. W Danii, Szwecji i Holandii wytwarzają one nieco więcej, bo 40% PKB, jednak to wciąż wyraźnie mniej niż na południu Europy.

drobne podmioty gospodarcze mają większy udział w gospodarkach bardzo mało dynamicznych i przeżywających spore problemy.

Także pozostałe wskaźniki pokazują, że stabilne i prężne gospodarki północnej Europy w większym stopniu oparte są o duże podmioty gospodarcze, a mało dynamiczne gospodarki południa Europy o drobne przedsiębiorstwa. Przykładowo w Grecji małe przedsiębiorstwa zatrudniają aż 78% pracowników. We Włoszech 66%, w Portugalii 62%, a w Hiszpanii 60%. Tymczasem w Niemczech i Danii małe firmy dają zatrudnienie jedynie 43% pracowników, a w Wielkiej Brytanii tylko 37%. W Szwecji pracę w małych podmiotach gospodarczych ma 48% zatrudnionych, a w Finlandii 47%. Małe przedsiębiorstwa stanowią 99,6% wszystkich firm w Grecji i 99,4% we Włoszech. Tymczasem w Niemczech 97,3%, a w Danii 98%.

Duży potrafi więcej
Czego wyliczone powyżej dane dowodzą? Że te kraje, w których największą rolę grają drobne przedsiębiorstwa, są najmniej dynamiczne i najciężej przechodzą perturbacje gospodarcze czy załamania koniunktury. Wbrew pozorom to właśnie duże firmy potrafią zachowywać się bardziej elastycznie – mają po prostu więcej rezerw, które mogą wykorzystywać. Nic więc dziwnego, że południe Europy, w którym rola małych firm jest stosunkowo najwyższa na kontynencie, niezwykle ciężko przechodziło kryzys strefy euro. Tymczasem gospodarki północy Europy owszem – spowolniły, jednak nie było tam katastrofy społecznej, jak na południu – szczególnie w Portugalii i Grecji. Duże przedsiębiorstwa z północy potrafiły przetrwać kryzys bez zwolnień i dużych cięć w płacach, gdyż miały rezerwy, których pozbawione są zwykle małe firmy.

to północ Europy właśnie – Niemcy, Szwecja czy Dania – przodują we wskaźnikach innowacyjności.

Co jeszcze ważniejsze, to duże firmy najczęściej prowadzą badania i wprowadzają innowacje. Po prostu dlatego, że mają na to odpowiednie środki i zaplecze organizacyjne. Nic więc dziwnego, że to północ Europy właśnie – Niemcy, Szwecja czy Dania – przodują we wskaźnikach innowacyjności. Tymczasem południe Europy jest porównywalnie innowacyjne, jak – wciąż biedniejsza przecież – Europa Środkowa. Tak więc gospodarki oparte o duże przedsiębiorstwa, tak jak północna Europa, nie tylko łatwiej przechodzą kryzysy, ale też mają większy potencjał trwałego i stabilnego wzrostu.

Oczywiście należy pamiętać, że największe firmy mają tendencje do oligopolizacji lub monopolizacji gałęzi gospodarki. A to może prowadzić do feudalizmu technologicznego, o którym pisałem w ostatnim tekście dla Reo. Jednak to nie jest argument za tym, by skazywać się na wieczny marazm spowodowany wiodącą rolą drobnych przedsiębiorstw. Zamiast więc obniżać standardy społeczno-prawne (deregulacja rynku pracy, obniżanie standardów BHP czy przepisów środowiskowych), by stały się one optymalne dla małych firm, lepiej budować skuteczne instytucje, które skutecznie pohamują zapędy dużych przedsiębiorstw. Tak, by w pełni wykorzystać ich potencjał, a przy tym powstrzymać przerost ambicji dominowania nad społeczeństwem.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here