Agnieszka Borowska: Wojciecha Fangora gra o ducha

Flow jest tam, gdzie pozwalamy sobie na wolność i otwartość

To, co poznane, wystarcza tylko na chwilę. Człowiek zdolny jest do ciągłego poszukiwania i przekraczania granic, ale swój system obronny uzbraja w bariery pseudobezpieczeństwa, które po jakimś czasie odcinają go od prawdziwego życia. Pełna ochrona zalęknionego ja obraca się przeciwko naturalnym więziom międzyludzkim. Dlatego próbuj chodzić po ruchomych piaskach i chwytaj ręki przyjaciela, nie bój się mówić o tym, co czujesz, i bądź szczerym przed sobą i dla innych.

Na 42. piętrze warszawskiego wieżowca zastanawiam się nad przekraczaniem granic i tym, co sprawia, że mamy chęć poznawać to, co nieznane i nieoswojone. Wojciech Fangor – wybitny polski malarz, którego wystawę można było ostatnio oglądać właśnie na dachu Warszawy w budynku Cosmopolitan – w latach 60. i 70. XX wieku zaczął eksperymentować w swojej sztuce, poszukując przekraczania granic formy i koloru. I choć były to czasy, w których wznoszenie granic i odcinanie mentalne od reszty świata było elementem zarządzania ludźmi, to w duszy twórcy zrodziły się koncepcje energetycznej abstrakcji, która wtłaczała w iluzję granic bez granic. To one pozwoliły Fangorowi zachwycić świat i jako jedynemu polskiemu artyście wystawić prace w słynnym Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku.

Wojciech Fangor
Wojciech Fangor, M 51, 1968, fot. Galeria Fibak

 

Transparentne przejścia przypominające grafiki komputerowe stworzone ręką mistrza do dzisiaj zachwycają, a jego obrazy osiągają na aukcjach cenę  okrągłego miliona złotych. W Fangorze fascynuje metafora światów bez granic, dotykania tego, co nieuchwytne, poprzez stworzenie płynnych przejść między sztuką, odbiorcą a otoczeniem. Na tle panoramy Warszawy można było się stać częścią wielkiego pejzażu bez barier. Stojąc przed obrazami Wojciecha Fangora uświadomiłam sobie, jak silne mury mentalnie budujemy, rezygnując ze zmian punktów odniesienia i wchodzenia w perspektywę drugiego człowieka. Niepotrzebnie oceniamy. Oddając się stereotypom i podziałom, tkwimy w twierdzy, przekonani o własnej wartości. Jesteśmy tam jednak sami albo tylko z tymi podobnymi sobie.

Wojciech Fangor
Wojciech Fangor, Su 1, 1971, fot. Galeria Fibak

 

Ja – kobieta, człowiek poszukujący piękna, dobra i  wolności – stanęłam przed wolnością mistrza bezbronna i zakłopotana ograniczeniami, które odgradzają od esencji życia. Flow jest tam, gdzie pozwalamy sobie na wolność i otwartość. Energetyczna bomba kolorów obudziła we mnie tęsknotę za przeżywaniem świata w taki sposób, aby czerpać z wielu źródeł, tęsknotę za radością dziecka, które potrafi zaufać eksperymentowaniu i temu, co kompletnie nowe – bez ostracyzmu, naznaczania i definiowania tak lub nie.

Wojciech Fangor
Wojciech Fangor, SM 5, 1975, fot. Galeria Fibak

Młodość ducha Fangora zachwyca i wciąga do gry o własnego ducha. Wróciłam odnowiona kolorem i przestrzenią bez granic – ona prowadzi mnie do radości życia. Fangor wprowadza człowieka na drogę, dając przesłanie: nie broń się, daj się ponieść temu, co najsilniejsze – spotkaniu z nieznanym w zaufaniu i pewności, że przekraczając siebie, dotkniemy innych światów bez granic. A to już prosta droga do miłości, której z całego serca wam życzę, siedząc na pięknej mazurskiej wsi i odłączając komputer od sieci.

Agnieszka Borowska
Dziennikarska wolna dusza. Idealistka, która dobrze na tym wychodzi. Zniechęcona marniejącą kondycją zawodu zajęła się komunikacją społeczną. Jednak... czego nie robi się dla REO.