POLEMIKA: Włoski dochód gwarantowany, a głodnemu chleb na myśli

Adam Traczyk polemizuje z Piotrem Wójcikiem

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra

 

Od wielu miesięcy z nagłówków światowych, w tym polskich, gazet atakuje nas (rzekomo) sensacyjna informacja – włoski rząd planuje wprowadzić dochód gwarantowany! Chwytliwa nazwa sugeruje przełomowy charakter reformy. W rzeczywistości padamy ofiarą słownej manipulacji.

Te górnolotne tony dotarły także na łamy Reo.pl. Czytając tekst Piotra Wójcika, cenionego – również przez niżej podpisanego – publicysty ekonomicznego, odnieść można wręcz wrażenie, że za sprawą reformy zapowiadanej przez rząd kontestacyjnego i czerpiącego zarówno z lewicy, jak i prawicy Ruchu 5 Gwiazd oraz nacjonalistycznej Ligii znaleźliśmy się w sytuacji niemal przedrewolucyjnej. Czytamy w nim: Bezwarunkowy dochód podstawowy to idea rzeczywiście rewolucyjna (…) Na światowego lidera we wdrażaniu tej rewolucyjnej innowacji społecznej wysuwają się Włosi. Koalicja rządząca we Włoszech właśnie uzgodniła wprowadzenie na Półwyspie Apenińskim dochodu gwarantowanego.

Autor zaraz spieszy z tłumaczeniem, czym różni się jedno – bezwarunkowy dochód podstawowy – od drugiego – dochodu gwarantowanego: W ramach BDP co miesiąc na konta wszystkich pełnoletnich obywateli spływa pewna ustalona kwota niezbędna do życia na podstawowym poziomie. Natomiast dochód gwarantowany to świadczenie zapewniające obywatelom dochód na ustalonym poziomie – osoby, które same zarabiają więcej, nie otrzymają nic. Dlatego konkluduje: Dochód gwarantowany jest więc programem na dużo mniejszą skalę i nie aż tak rewolucyjnym. Jednak jest doskonałym wstępem do wprowadzenia powszechnego BDP.


 

PRZYPOMINAMY NASZ ŚRODOWY TEKST O WPROWADZANYM OD 1 STYCZNIA WE WŁOSZECH DOCHODZIE MINIMALNYM, AUTORSTWA PIOTRA WÓJCIKA Z KTÓRYM POLEMIZUJE DZIŚ NASZ CZYTELNIK ADAM TRACZYK:

 

📻 BYT: Choćbyś cały czas miał spać, najmniej tyle musisz brać (Włochy, od 1 stycznia)


Czy rzeczywiście tak jest? Czy włoski rząd jest innowacyjnym liderem i apostołem postępowej polityki społecznej? Sprawdźmy, co dokładnie proponują M5S i Liga.

Pierwszy problem z reformą jest taki, że jeszcze jej nie uchwalono. Wiemy tylko tyle, że dochód gwarantowany ma wynosić ma 780 euro. Atrakcyjna nazwa i jednoczesna mglistość propozycji sprawia, że staje się ona projekcją, na którą każdy może nakładać, co mu się podoba. Jednak nic nie uprawnia to postawienia tezy zawartej w tytule felietonu Piotra Wójcika: Choćbyś cały czas miał spać, najmniej tyle musisz brać.

Z dotychczasowych dyskusji wiemy, że świadczenie miałoby być wypłacane bezrobotnym, a pracujący zarabiający poniżej 780 euro mieliby otrzymywać wyrównanie do tej kwoty. Żeby dostać pieniądze, trzeba będzie prawdopodobnie pracować społecznie w wymiarze 8 godzin tygodniowo i brać udział w obowiązkowych szkoleniach. Do tego nie wiadomo, jak długo miałby być wypłacany zasiłek. Pojawiały się propozycje, aby maksymalny okres wypłaty świadczenia wynosił dwa lata albo żeby całkowicie przepadał, gdy odrzuci się propozycje pracy lub żeby po roku zaczął spadać aż do zera. Do tego dyskusji o dochodzie obywatelskim towarzyszą pomysły wprowadzenia przestępstwa obywatelskiego, czyli wprowadzenia kar więzienia za nadużywanie systemu.

To ma być ta rewolucja na miarę XXI wieku?

Czy te propozycje nie brzmią bardziej jak znany z większości państw zachodnich zasiłek gwarantujący minimum socjalne?

Dodajmy również, że trudno doszukać się w projekcie dążenia do bezwarunkowości. Jest wręcz wprost przeciwnie. Trzeba wielu starań, aby nie dostrzec mocno restrykcyjnego charakteru dochodu obywatelskiego.

Być może we włoskich warunkach propozycja rządu M5S i Ligii faktycznie może sprawiać wrażenie przełomowej. Kraj ten ma na tle innych państw europejskich słabo rozbudowaną sieć socjalnych zabezpieczeń, na co zwracały mu uwagę instytucje unijne. Ale pierwsze kroki, aby to zmienić, wykonał już poprzedni rząd centrolewicowej Partii Demokratycznej, wprowadzając dochód na rzecz inkluzji. Również to świadczenie obłożone było wieloma warunkami, jak obowiązkiem przyjęcia każdej pracy. Obecna propozycja opiera się na tej samej logice, a podstawową różnicą jest jej wysokość.

Nie ma wątpliwości, że dobrze, że M5S – bo dochód obywatelski to pomysł tej partii wpisany do programu jeszcze w 2013 roku – wysuwa propozycje w zakresie polityki społecznej.

Włoskie społeczeństwo, tak mocno dotknięte kryzysem ekonomicznym, potrzebuje rozbudowy sieci zabezpieczeń socjalnych.

Zresztą to w dużej mierze jej brak wyniósł do władzy populistów i nacjonalistów. Ale przedstawiane propozycje nie są żadną uwerturą do idei na miarę XXI, jaką ma być bezwarunkowy dochód gwarantowany. Bo gdyby tak było, czyż bardziej zaawansowany i postępowy nie jest przypadkiem niemiecki system wraz z zasiłkiem Harz IV, tak przez lewicę krytykowany?

Gdy czytam te przesadzone zachwyty nad włoskim dochodem obywatelskim, od razu myślę: głodnemu chleb na myśli. Bezwarunkowy dochód podstawowy to wizja, do której wzdycha wiele osób na lewicy, i dlatego wypatruje gdzie tylko się da jaskółek zwiastujących jego wprowadzenie. Dlatego niektórzy za ową jaskółkę brali też program 500+. A to przecież standardowy i znowu mocno restrykcyjny zasiłek na dzieci, bo obowiązujący dopiero od drugiego potomka. W Irlandii, Austrii, Niemczech, Belgii i wielu innych państwach europejskich zasiłek otrzymuje się przecież już od pierwszego dziecka. Także we Włoszech, gdzie skierowany jest jednak wyłącznie dla słabiej zarabiających.

Sam kiedyś byłem zauroczony pomysłem BDP. Choć dziś podchodzę do niego dużo bardziej krytycznie, nie to jest przedmiotem tego tekstu. Dla dobra debaty istotne jest jednak, że wiemy, o czym dyskutujemy. Tymczasem wiele osób chce widzieć zalążek upragnionej wizji tam, gdzie go nie ma, i daje się nabrać na słowną manipulację. Bo włoski eksperyment z dochodem gwarantowanym nie jest żadnym laboratorium dla BDP, tylko na razie prowadzi do totalnego pomieszania pojęciowego i może ostatecznie skompromitować tę ideę.



REO POLECA

📻 Michał Michałowski: Rzecz o dochodzie podstawowym