Włodzimierz Ehrenhalt, Conerga: „Protesty przy farmach wiatrowych inwestorzy wyhodowali sobie sami, swoją własną postawą wobec lokalnych społeczności”


Rozmowa z Włodzimierzem Ehrenhaltem, prezesem firmy Conerga, wchodzącej w skład Grupy Metal Expert, która kompleksowo realizuje projekty z zakresu energetyki odnawialnej, głównie wiatrowej.

reo.pl: Czy mógłby opowiedzieć Pan kilka słów o sobie i reprezentowanych przez siebie firmach?
Włodzimierz Ehrenhalt: Green Bear i Conerga ściśle ze sobą współpracują, między firmami jest przyjaźń, którą można powiedzieć, ja zespalam. W Green Bearze jestem doradcą Zarządu, a w Conerdze prezesem Zarządu. Green Bear posiada obecnie jedną farmę pracującą w Lisewie, która liczy 17 wiatraków. Budujemy też kolejną, bardzo nowoczesną, przy współpracy z dużym inwestorem zagranicznym. Powstanie ona w Linowie i liczyć będzie 24 wiatraki. Już są dziury pod fundamenty i my ślę, że w przeciągu pół roku farma będzie gotowa. W Green Bearze prowadzimy teraz ok. 10 projektów, razem 600-700 MW. Są one pod moją pieczą, ponieważ zajmuję się przede wszystkim negocjacjami i rozmowami z lokalną społecznością, władzami, czyli dużo jeżdżę i usiłuję rozmawiać także z tymi, którzy są przeciwnikami.

reo.pl: Jakie nastroje panowały podczas Pana niedawnego spotkania z mieszkańcami powiatu sokołowskiego?

W.E.: Nastroje były bardzo dobre. Trafiliśmy na tę lokalizację zupełnie przypadkowo. Poszukiwaliśmy terenów w pobliżu Warszawy, na kierunku Ożarów, Teresin i spotkaliśmy się z wiceburmistrzem Ożarowa, panem Skarżyńskim, który pochodzi z terenów powiatu sokołowskiego. Przedstawił on nam te okolice jako niezbyt zamożny region, na którym warunki wietrzne są zupełnie niezłe. Sprawdziliśmy czy ze względów terenowych i wietrznych jest możliwość lokalizacji farmy wiatrowej w tym powiecie i stwierdziliśmy, że warto bliżej zainteresować się tą lokacją. W gminie Miedzna jest prowadzony projekt innej firmy, który wzbudził protesty lokalne. Pojechałem tam, spotkałem się z protestującymi, z gminą i okazało się, że wcale nie jest tak, że oni nie chcą farmy wiatrowej, tylko oburzało ich to, że przy realizacji inwestorzy z nimi nie rozmawiali. Z ludźmi trzeba rozmawiać, tłumaczyć, przedstawiać swoje argumenty i jeśli robi się to prawidłowo to protesty są nieliczne. Na paru konferencjach podkreślałem, że te protesty sami sobie wyhodowaliśmy, ignorancją inwestorów, którzy uważają, że będą wszystko po cichu załatwiać, a tu trzeba się spotykać z sołectwami, z mieszkańcami, pokazywać jak to wygląda naprawdę, ponieważ część z tych protestów to są kompletne nonsensy.

reo.pl: Jak Pan odniesie się do takich zarzutów jak infradźwięki, zatrucie gleby smarem, depresja, które to efekty mogą rzekomo wywoływać farmy wiatrowe?

W.E.: Zawsze powtarzam, że branża wiatrowa nie zagraża żadnym innym projektom, ani elektrowni węglowych ani projektowi elektrowni atomowej. Farma wiatrowa, nie ma żadnych negatywnych skutków. Wszystkie badania pokazują, że wiatraki ani nie zabijają ptaków, ani nie mają wpływu na zdrowie, nie mają żadnego wpływu na otoczenie oprócz estetyk – cóż, wyglądają jak wyglądają. Niestety istnieją farmy zaprojektowane fatalnie. I rzeczywiście, widzi się niektóre stare wiatraki, sprowadzane z zagranicy, zlokalizowane 100 metrów od domu. Widziałem tego typu inwestycje nawet szacownych firm, zrobione kompletnie bez sensu. Sam byłbym ich przeciwnikiem gdybym mieszkał w pobliżu. Przez to, że jestem architektem, zawsze dbam o wykonanie studium krajobrazowego i staram się tak organizować budowę, żeby farma wiatrowa była nawet ładna, nie za dużo wiatraków w jednym miejscu, żeby stały się swoistą atrakcją turystyczną. I to wszystko da się sensownie zrobić. Jednak za dużo było już w tym temacie zła.

reo.pl: Kwestie odległości farm od domów zawsze budzą wiele kontrowersji. Jaka Pana zdaniem jest najbardziej optymalna odległość lokalizacji wiatraków od zabudowań mieszkalnych?

W.E.: Pół kilometra od zabudowań, mówię o wiatrakach nowej generacji, wtedy nie są one w ogóle słyszalne, nie ma infradźwięków, zero wpływów, po prostu wiatrak widać. Badania to potwierdzają. Właśnie, bo prowadzone są badania. W Margoninie koledzy z EDP założyli urządzenia i badają od 2 lat wpływ wiatraków. Ich doświadczenia pokazują, że nie ma żadnych infradźwięków ani nic nie słychać z odległości pół kilometra. Przy inwestycjach Conergi i Green Bear z reguły odsuwamy się 500-600 metrów od najbliższych zabudowań i staramy się nie grupować wiatraków więcej niż po 15 sztuk.

fot. Farma wiatrowa w Lisewie (fot. Green Bear)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here