📻 WITOLD JURASZ: Nasi chłopcy maszerują, a amerykańscy idą…

...lub lecą starymi samolotami. I co z tego wynika?

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak.

 


 

Podczas zeszłotygodniowej defilady z okazji Święta Wojska Polskiego nasi żołnierze (nie tylko Kompania Reprezentacyjna) pięknie maszerowali i równie pięknie się prezentowali, a amerykańscy – których obecność należy oczywiście docenić i która powinna nas cieszyć – szli, przy czym żeby było jeszcze gorzej – szli w zwykłych, polowych mundurach. Amerykanie bowiem, poza bardzo nielicznymi jednostkami reprezentacyjnymi, nie uczą się maszerować. I jest w tym coś symbolicznego, że oto żołnierze najpotężniejszej armii świata, która byłaby w stanie pokonać każdą inną armię tak na lądzie, w powietrzu, na morzu i w kosmosie (Amerykanie mają rakiety zdolne do zestrzeliwania satelit), ani maszerować nie potrafią, ani nawet nie mają porządnych mundurów na okazję defilady. Słyszący powyższe zapewne pomyślą, że za to z pewnością sprzęt Amerykanie mają najnowocześniejszy. Czy tak jest w istocie?

Nad Warszawą pojawiło się kilka samolotów Sił Lotniczych USA. Większość komentatorów skupiła się na tym, że Amerykanie przysłali cztery samoloty F-22 Raptor, które są w istocie najgroźniejszymi samolotami bojowymi świata. Technologicznie, mimo że skonstruowane ćwierć wieku temu, wyprzedzają o kilkanaście lat wszystko, czym dysponują inne armie świata. Tyle że na niebie nad Warszawą poza Raptorami pojawiły się również nieco starsze samoloty US Air Force. Mało kto zwrócił uwagę na samolot transportowy C-130 J oraz na samolot – cysternę KC-135.

uzbrojenie armii USA
KC-135 (z prawej), fot. US federal government photo, USAF. http://www.af.mil/photos/

KC-135 to wojskowa wersja cywilnego Boeinga 707. W wersji służącej do tankowania w powietrzu samolot ten produkowany był w latach 1956 – 1965. Innymi słowy, egzemplarz, który przyleciał na naszą defiladę, ma co najmniej 53 lata.

C-130 J z kolei to nowa wersja samolotu budowanego od 1954 roku (egzemplarz, który przeleciał nad Warszawą, może mieć jednak maksymalnie 22 lata, bo należy do zmodernizowanej serii oznaczonej literą J).

uzbrojenie armii USA
C-130 J, fot. Hemant.rawat1234, wikimedia commons

W lotnictwie amerykańskim służą, co ciekawe, jeszcze starsze maszyny. Rekord należy do bombowców B-52, których ostatnie egzemplarze powstały w 1962 roku. Najmłodsze maszyny mają więc 56 lat, ale w służbie są również egzemplarze 63-letnie. Resurs (czyli czas eksploatacji) B-52 planowano wydłużyć pierwotnie do 2030, ale według najnowszych doniesień samoloty przejdą gruntowny remont i zostaną poddane głębszej niż planowano modernizacji i pozostaną w służbie do 2050 roku, tj. chwili, gdy najmłodsze egzemplarze będą mieć 88 lat (a najstarsze – ponad 90 lat).

uzbrojenie armii USA
B-52, fot. US Air Force http://www.af.mil/

Stary sprzęt, nawet uwzględniając remonty, jest po prostu tańszy niż nowy. A najważniejsze jest to, że spełnia swoją funkcję.

Oczywiście ani lecące nad Warszawą C-130, KC-135 ani B-52 niemal w niczym nie przypominają siebie samych z chwili, gdy opuszczały hale fabryczne. W toku kolejnych remontów wymieniano silniki, awionikę i inne kluczowe systemy. Stary sprzęt, nawet uwzględniając remonty, jest po prostu tańszy niż nowy. A najważniejsze jest to, że spełnia swoją funkcję. Najstarszemu sprzętowi powierza się wszak odpowiedzialne zadania. B-52 poza bombami konwencjonalnymi, za pomocą których bombardowały np. cele w Afganistanie, są otóż nadal nosicielami amerykańskiej broni atomowej.

W Polsce stary sprzęt uważa się za niegodny modernizacji, a generałowie planują kolejne zakupy, do których potem nigdy nie dochodzi. Sprzęt mający sowieckie pochodzenie ocenia się nie według tego, ilu żołnierzy przeciwnika wysłałby na tamten świat, ale według pochodzenia.

Amerykanie, których budżet obronny wynosi 680 miliardów dolarów rocznie, czyli 1,86 miliarda dziennie albo 1,29 miliona dolarów na minutę, i przekracza połączone budżety obronne Chin, Rosji, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Korei Południowej i Północnej, Japonii, Izraela, Australii, Brazylii, Indii oraz Polski (i jeszcze kilku kolejnych państw), uważają, że jak coś działa i zabija, to może dalej być używane. Może dzięki temu stać ich też na F-22. I może dlatego większość ich żołnierzy nie ma eleganckich mundurów. Bo do niczego nie są potrzebne.


 

📻 Grzegorz Cydejko: Wojna potomstwa wyklętych w trampkach