📻 SŁOŃCE REO: Wirus fotowoltaiki rozprzestrzenia się powoli, acz skutecznie

Prąd drożeje, a fotowoltaika tanieje

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra.

 




Kiedy przeprowadzaliśmy się z mieszkania w Poznaniu (50 m2) do domu na wsi (100 m2), nie bardzo wiedziałem, jak zmieni się nasze zużycie prądu. Dlatego nie wchodziło w grę montowanie paneli przy okazji budowy, bo trudno było określić, jakiej wielkości instalacja będzie sensowna. Ale stawiając dom, pięć lat temu, zależało mi, żeby mieć dach dwuspadowy z jedną częścią na stronę południową – optymalny dla pozyskiwania energii słonecznej. Z tą myślą wybraliśmy też pokrycie dachu – padło na blachę płaską na rąbek. Pozwala ona na montaż paneli bez żadnych zbędnych kombinacji, po prostu uchwyty mocowane do wspomnianego rąbka.

Po kilku latach mieszkania już wiedziałem, że nasze zużycie prądu zawiera się między 1200 a 1500 kWh na rok – rodzina czteroosobowa, wyposażenie domu standardowe. Jedyne odchylenie od normy to brak telewizora 😉

Fotowoltaika, na jaką się zdecydowaliśmy, to najmniejszy sensowny zestaw z falownikiem trójfazowym o mocy 3,36 kW. Panele są na dachu od roku, a rozliczamy się za prąd raz na 6 miesięcy, więc przyszły już dwie faktury, każda na zawrotną kwotę ok. 50 zł. Tak, zgadza się – wychodzi szalone 100 zł na rok!

– Licznik pokazuje, że używając paneli przez rok z kawałkiem, zaoszczędziłem prawie 2 tony emisji dwutlenku węgla – cieszy się Łukasz Kowalczyk.

Jak widać nadwyżka jest bardzo duża i powoli staramy się ją eliminować. Wodę i dom ogrzewamy gazem, do niedawna kuchenka była też gazowa, nawet czajnika elektrycznego nie mieliśmy. Teraz już kuchenka wymieniona na elektryczną. Nie indukcyjną a zwykłą elektryczną, taką co się nagrzewa, czego nie uważam za zagrożenie przy dwójce małych dzieci (jakoś nie było problemu z otwartym ogniem na kuchence gazowej…), za to ma zalety – po wyłączeniu kuchenki potrawy mogą spokojnie dojść i utrzymują ciepło.

Obecnie szukam najlepszego sposobu na ogrzewanie prądem wody. Sensowne wydaje się wstawienie przed zasobnikiem niedużego podgrzewacza przepływowego na prąd. Pozostaje znalezienie speca, który się tym zajmie, a z tym na razie jest niestety problem.

Na razie centralne ogrzewanie pozostaje na gaz, ale niewykluczone, że z czasem dostawimy dodatkowe panele i ciepło będzie z prądu. Mamy również kominek (właściwie niedużą kozę), bo jednak czasami (BARDZO rzadko) zdarzają się awarie zasilania, unikamy więc ryzyka, że będziemy marznąć.

 

Kwestia opłacalności 

Zakup i montaż sfinansowaliśmy z pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu. Nazwa instytucji jest równie długa i zawiła jak procedura uzyskania dofinansowania. Dokumentów było sporo, ale przebrnęliśmy przez nie, pieniądze dostaliśmy i teraz spłacamy ok. 80 zł na miesiąc. Po dwóch latach (czyli już za rok) możemy spłacić całość i wtedy zostanie umorzone 30% kwoty. Pożyczyliśmy 16900 zł, umorzone zostanie ok. 5 tys. zł, czyli nasz koszt to ok. 12 tys. zł. Oprocentowanie wynosi 1% w skali roku, czyli w sumie odsetek zapłacimy mniej więcej 350 zł.

Jak pisałem, nasz koszt to ok. 12 tys. zł. Zanim zamontowaliśmy panele, za prąd płaciliśmy 1000 zł z hakiem na rok. Teraz jest to 100 zł na rok, czyli roczna oszczędność wynosi ok. 900 zł. W takim przypadku okres zwrotu wyniósłby ok. 13 lat – sporo. Ale za gaz płacimy rocznie ok. 1700 zł. Planuję zmniejszyć zużycie gazu o ok. połowę (gotowanie już na prądzie, woda docelowo też ogrzewana prądem), czyli powiedzmy ok. 800 zł na rok. To daje roczną oszczędność rzędu ok. 1700 zł, czyli zwrot z inwestycji potrwa ok. 7 lat. Do tego oczywiście

bezcenna jest świadomość, że cały prąd zużywany przez moją rodzinę to zielona energia.

Myślę, że jest to sensowniejsze, niż np. kupowanie (bardzo drogiego) elektrycznego samochodu i ładowanie go prądem z elektrowni węglowej. Chociaż zaznaczam, że jestem wielkim zwolennikiem aut elektrycznych. Warunek – prąd do ich ładowania musi pochodzić ze źródeł odnawialnych.

Jak budować w XXI wieku?

Dziwi mnie to, że fotowoltaika jest tak mało popularna w naszym kraju. Już za 15 tys. zł można mieć zestaw dający w skali roku ok. 3000 kWh. To jest aż za dużo dla tzw. statystycznej rodziny. A kwota 15 tys. przy koszcie postawienia domu dajmy na to 300 tys. to jest jakieś… 5%. Umeblowanie i wyposażenie kuchni kosztuje nierzadko więcej niż fotowoltaika…

Za kilka procent wartości całego domu zyskujemy ultraniskie rachunki za prąd!

Ale nie chodzi nawet o same panele. Chodzi o to, żeby budując dom, dobrze przemyśleć, czy w miejsce tradycyjnych rozwiązań nie warto by wprowadzić takich, które w dzisiejszych czasach mają sens. Zarówno pod kątem ekonomicznym, ekologicznym czy choćby z powodu zwykłej oszczędności czasu. I nie musi to od razu oznaczać drogich rozwiązań, domów pasywnych, itp.

Wystarczy przemyśleć i przeliczyć kilka kwestii:

1 Czy chcę przez następne X lat chodzić kilka razy dziennie do kotłowni i dokładać węgiel do pieca? Czy może jednak lepiej dom ocieplić i zmienić ogrzewanie np. na gazowe, które jest w zasadzie bezobsługowe? Ile to jest zaoszczędzonych godzin, dni, tygodni? A czas to pieniądz przecież…

2 Czy budując nowy dom, warto w ogóle robić centralne ogrzewanie? Czy zamiast tego nie lepiej dać na dach fotowoltaikę, a w domu elektryczne grzejniki akumulacyjne albo promienniki ciepła? Bo pompa ciepła to niestety ciągle jeszcze wydatek astronomiczny.

Zresztą dom XXI wieku to temat rzeka, zdecydowanie na inną okoliczność.

Zaraźliwy jest ten wirus PV

A odnośnie zarażania fotowoltaiką – już jeden sąsiad we wsi zamontował panele po tym, jak się ode mnie nasłuchał. 😉 Drugi postawił nowy dom, na razie jest w stanie surowym i jest duża szansa, że na dachu pojawią się panele. Poza tym znajomi też się budują i już myślą o zdobyciu dofinansowania na montaż paneli. Jeszcze inny znajomy poległ, niestety, przy wniosku o dofinansowanie z WFOŚiGW, ale planuje z własnej kieszeni wyłożyć pieniądze na montaż fotowoltaiki. Tak że sytuacja jest rozwojowa 🙂



REO POLECA

📻 REO PATENTY: Alternatywne metody ogrzewania

Avatar
Prezes Fundacji Ekologicznej "Zielony ślad".