📻 WIOSENKA jest dobra na wszystko? Nie dla dotychczasowej opozycji

Czy Biedroń powinien trzymać się ze Schetyną?

AUDIO REO. Posłuchaj tego artykkułu, czyta Hunert Augustyniak. 8’58”

 

Wiosna kalendarzowa nadejdzie na pewno, jednak czy nadejdzie wiosna w naszej polityce? Chodzi oczywiście o nową inicjatywę Biedronia. Wydaje się, że największy z tym problem mają środowiska opozycyjne. Oficjalnie mają na uwadze interes demokracji w ogóle, jednak obawiam się, że chodzi tu raczej o interes szeroko-pojętego środowiska medialno-politycznego popierającego Platformę Obywatelską

 

Inność Wiosny wkurza ludzi starego myślenia

Naprawdę ciężko mi pojąć, jak ludzie skupieni wokół tej partii lub popierający ją, mogą mieć aż tak dobre samopoczucie, żeby w Platformie widzieć słynną już krystaliczną i nieskalaną niczym uczciwość oraz samo dobro. Oraz co lepsze, na jakiej podstawie uważają oni, że wszyscy demokratycznie nastawieni Polacy myślą tak samo jak oni. Jest to klasyczny efekt życia w tzw. bańce. Rozumiem, że ludzie ci otaczają się wyłącznie osobami takimi jak oni sami, jednak chyba zapominają, że stanowią tak naprawdę ułamek procenta polskiego społeczeństwa.

Nie każdego grzeje wojna

Naprawdę nie jest tak, że w wojnie PiS-u z PO uczestniczy cała Polska. Nie jest nawet tak, że walczą dwa obozy, a cała reszta kibicuje jednym lub drugim. Dla kogoś kto żyje w normalnym świecie zwykłych Polaków, oczywistym jest, że te dwa środowiska są dla przytłaczającej części społeczeństwa czymś zewnętrznym, o ile w ogóle nie mają tej wojny totalnie gdzieś. Sondaże, na które zwykle powołują się demokraci zupełnie tego nie odwzorowują. Szczególnie politycy Platformy zachowują się tak, jakby każdy głos oddany na nich, czy każdy procent w sondażu, był objawem miłości, pełnego zaufania i życzenia jak najlepiej tej partii. Otóż tak nie jest.

Zdecydowana większość Polaków nie jest kibicami żadnej ze stron, oni po prostu głosują na mniejsze zło, co jest chyba oczywiste.

Gdy duma zamienia się we wstyd

Zanim PO doszła do władzy, rzeczywiście większość jej zwolenników była szczerze dumna z oddanego głosu. Dumna, że jest za Polską otwartą, Polską wolnych, nowoczesnych ludzi. Jednak od iluś lat, nie spotkałem się z osobą, poza środowiskiem PO, KOD-u (lub popierających ich mediów) która by się chwaliła, że jest wyborcą Platformy. Praktycznie każdy, łącznie ze mną (gdy nie było jeszcze wyboru), przyznaje, że głosował na tę partię, ale zaraz się tłumaczy. Że mniejsze zło, że z zatkanym nosem, żeby PiS nie rządził itd. I niezależnie, czy są to chłopaki z dzielnicy (którzy kiedyś głosowanie na Platformę uznawali za głos przeciw państwu policyjnemu), absolwenci socjologii, osoby dyskutujące na forach internetowych, czy nawet publicyści Liberte (portalu liberalnego).

Dzisiaj wstydem jest być fanem PO i partia ta w pełni sobie na to zasłużyła.

graf.: skorchanov(pixabay.com)/REO

Dlatego postulaty, aby cała opozycja, a szczególnie Robert Biedroń, weszli pod skrzydła Schetyny i pod jego wodzą poszli do wyborów, nie są tylko chybione, są nie lada absurdem.

PiS nie wygrał wcale dlatego, że Polacy w pięć lat stali się katolicko-narodowymi radykałami. PiS wygrał dlatego, że wielu wyborców nie mogło już znieść PO

i albo nie poszli oni do wyborów wcale, albo jeżeli mieli mniej sprecyzowane poglądy polityczne, dali szansę nowym i jak widać, ciągle odsetek osób, które zniosą wiele, byle nie PO, nie maleje. Najczęstszym argumentem w przeróżnych internetowych czy realnych dyskusjach z głosującymi na PiS nie jest wcale to, że PiS jest super, tylko że PO była gorsza. Oczywiście ja tak nie uważam, bo dla mnie wartości demokratyczne są ważniejsze i ich łamanie w blasku fleszy jest czymś znacznie gorszym niż jakakolwiek afera, no ale tak to już jest, że

autorytaryzm pojawia się tam, gdzie wolność zmieniła się w bałagan

(żeby nie powiedzieć gorzej). Wystarczy też przeprowadzić mały trening wyobraźni, co czuje osoba, która wciąż słyszy, że jest super, że gospodarka ma się świetnie, odnosimy sukcesy, a musi utrzymać rodzinę za 2500 zł. A mniej więcej połowa Polaków nie zarabia nawet tyle.

I tutaj pojawia się Robert Biedroń ze swoją Wiosną.

graf.: Zboralski (CC BY-SA 3.0)/REO

Wszyscy ci, którzy nie popierają tego, co robi PiS, ale czują odrazę do PO, mają w końcu na kogo zagłosować. Chyba oczywistym jest, że to dla demokracji lepiej i gorzej dla PiS. To, że ludzie chcą zmian, a jak mówił Bauman, kłócą się tylko o to, jak te zmiany mają wyglądać, to nie tylko polska specyfika, ale trend charakterystyczny dla całej naszej cywilizacji i nie tylko. PiS jest partią zmiany, zmiany na gorsze, zmiany wstecz, ale jednak zmiany. Wiosna to ewidentnie też zmiana (z resztą to jej główne hasło, sama nazwa do niej się odnosi). Jeżeli Biedroń odda się do dyspozycji Schetyny, to raczej nie będzie się mógł przedstawiać jako piewca nowego, pięknego świata. Straci swoją główną zaletę. Wtedy nie zagłosują na niego, ci którzy nie popierają PiS, ale nigdy w życiu nie postawią już krzyżyka przy nazwie partii Grzegorza Schetyny. A takich ludzi jest cała masa. Oczywistym jest, że Biedroń urwie ileś procent, być może całkiem sporo Platformie. Ale będą to ci wyborcy, którzy głos oddawali z zatkanym nosem, ci którzy tylko czekali na coś nowego, na partię, którą w końcu naprawdę będą popierać, a nie głosować wyłącznie dlatego, że PiS jest gorszy.

Czy to nie jest istota demokracji? Głosowanie na tych, których się naprawdę popiera?

Ktoś powie, że pojawiła się partia Razem i jakoś nie odmieniła biegu historii naszego kraju. Ale Wiosna, mimo wszystko, to jednak inna bajka. Razem używa argumentów płynących z chłodnego intelektu, a Biedroń z serca, emocji. Ten drugi przekaz znacznie bardziej oddziałuje, tak jak ballada rockowa ma zwykle więcej fanów niż najpopularniejszy nawet, socjologiczny wywód o miłości.

Szkiełko i oko czy…

Socjologowie zżymają się, że polskie kampanie wyborcze bazują na emocjach, nie argumentach intelektualnych, ale przecież według chyba większości psychologów ludzkie zachowania, a więc także zachowania polityków, wypływają nie z racjonalnych kalkulacji, lecz właśnie z emocji, z podświadomości. Ilu już w historii mieliśmy takich, co mieli bardzo racjonalne argumenty, moralne deklaracje, a efekty ich działań nie niosły nic dobrego? Od emocji nigdy nie uciekniemy, a najbardziej na nie podatni są właśnie ci, którzy myślą, że kierują się wyłącznie rozumem, ci którzy nie doceniają ich wagi. Przekaz Razem też w gruncie rzeczy jest emocjonalny, jednak opiera się na emocji zwanej gniewem, przekaz Biedronia, pomimo że na czysty rozum jest podobny, bazuje na radości, miłości, nadziei. Pytanie tylko, na ile jest szczery. Na zakończenie mam mały apel, aby nie być jak PiS. Partia ta wciąż chce nas przekonać, że to co przeciw niej, to przeciw Polsce, nie przekonujmy zatem, że to co przeciw PO, to przeciw demokracji.