📻 REO KRAJ: Wino Polska. I mamy przebój!

Iwona Nawrot: Cudze chwalicie, swego nie znacie

wAUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak.



Aby zrobić wielkie wino, potrzeba szaleńca, który założy winnicę,
mędrca, który ustali zasady jej funkcjonowania,
prawdziwego artysty, który stworzy wino
i amatora, który je z uwielbieniem wypije… –
Jean Orizet

Analizując od końca cytowane powyżej słowa francuskiego poety, myślę, że znam wielu amatorów, którzy z uwielbieniem degustują wino. Kolekcje butelek przywożone z europejskich czy wręcz światowych wojaży sugerują odwieczne poszukiwanie idealnego smaku. Opowieści o roczniku, szczepie, bukiecie świadczą o tym, że stajemy się coraz bardziej świadomymi konsumentami tego szlachetnego trunku. Znam również takich, o których można śmiało powiedzieć, że podchodzą do wina zbyt profesjonalnie jak na amatorów, choć nie o to znaczenie tego słowa tutaj przecież chodzi…

Wspomniany przez poetę artysta, który tworzy wino, to już niewątpliwie wyższa szkoła wtajemniczenia. Sztuka polega na tym, aby wybrać ten odpowiedni szczep, posadzić go w odpowiednim momencie, cierpliwie doglądać, pielęgnować i absolutnie nie zrywać owoców przez pierwsze dwa lata.

Mędrzec, który ustali zasady funkcjonowania winnicy, to z pewnością osoba znająca się na metafizycznym aspekcie produkcji wina, ale co w tym przypadku bardzo istotne, to również ktoś, kto będzie potrafił zejść nieco na ziemię, by oprócz rozwijania i pielęgnowania jakże interesującej pasji, stać się menedżerem, organizatorem, księgowym, nierzadko również projektantem i budowniczym całej tej machiny.

A co z owym szaleńcem, który winnicę zakłada?

Odwiedzając w okresie wakacyjnym różne zakątki Polski, trafiłam do przepięknej winnicy, o jakże romantycznej nazwie Winnica pod Lipą. Tam spotkałam państwa Izabelę i Zbigniewa Tyliszczaków, miłośników wina uosabiających właśnie cechy szaleńca, mędrca i artysty z cytatu Orizeta. Amatorem, dosłownie i w przenośni, stałam się tym razem ja. Otrzymałam do degustacji wino Johanniter, charakteryzujące się niezwykłym bukietem smaków i niecodziennym aromatem. Wino tak delikatne, jak sam krzew winorośli.

Zgodnie z łacińskim powiedzeniem in vino veritas poprosiłam panią Izabelę o uchylenie rąbka tajemnicy i podzielenie się tym, jak to naprawdę było z tym szaleństwem w ich przypadku. Okazuje się, że od sprowadzenia pierwszej sadzonki do otwarcia pierwszej butelki droga jest dość skomplikowana i nie samymi krzewami winorośli usłana…

polskie wino
Z archiwum prywatnego państwa Tyliszczaków

Pani Iza i Zbigniew zajmują się winnicą od 2008 roku. Pielęgnacja 2,5 tys. winorośli oraz zbieranie 5 ton owoców to nie lada wyzwanie. Bo trzeba wiedzieć, że pasja ta nie jest jedynym zajęciem moich bohaterów. Dlatego nieoceniona jest pomoc niemal całej rodziny. Artystą w tym zespole jest Basia – siostra pani Izy, która ustala zasady funkcjonowania winnicy od badania gleby, doboru nawozów, środków ochrony roślin po produkcję. Mędrcem natomiast jest właśnie pani Iza, która nie tylko zarządza budżetem i decyduje, co jest w danej chwili ważniejsze: lampa czy jednak nowa beczka do leżakowania, ale także zajmuje się wystrojem wnętrza sklepiku i winiarni, stroną marketingową i co wydaje się dla nas amatorów najistotniejsze – umawianiem terminów degustacji.

nie ma szczepu, który byłby łatwy w uprawie. Każdy wymaga szczególnej pielęgnacji

Jednak gdy nadchodzi wrzesień i październik, nie planuje się tutaj niczego innego oprócz  winobrania. Zaangażowani są do niego amatorzy wina rekrutowani pośród rodziny i przyjaciół, solidarnie pomagający najpierw przy zbiorach, a następnie przy opróżnianiu piwniczki.

Październikowe winobranie, fot. z archiwum prywatnego państwa Tyliszczaków

Kolejne łyki trunku, jaki otrzymałam do degustacji, przybliżały mi tajniki jego powstawania. W Winnicy Pod Lipą uprawia się sześć winorośli: Riesling, Gewurztraminer, Pinot Noir, Pinot Gris oraz mieszańce międzygatunkowe: Johannitera – szczepu powstałego w Niemczech w latach 60. na bazie Rieslinga oraz Regenta. To z tego ostatniego powstaje czerwone wino, z aromatem śliwki i maliny, które powinno leżakować w dębowych beczkach. Z kolei Gwurztraminer przeznaczony jest dla smakoszy wina białego. W jego smaku doszukać się można bardzo wyrazistej nuty korzennej.

prowadzenie winnicy to zajęcie dla ludzi z pasją, dla których satysfakcją jest własnoręcznie wyprodukowane wino.

Być może znajdzie się wśród czytelników amator, dla którego samo smakowanie szlachetnego trunku nie będzie już wystarczające i zapragnie stać się szaleńcem, który założy winnicę. Słuchając opowieści pani Izy na temat jej prowadzenia, dochodzę do wniosku, że nie ma szczepu, który byłby łatwy w uprawie. Każdy wymaga szczególnej pielęgnacji zaczynającej się od wczesnego cięcia, bo już na przełomie stycznia i lutego, poprzez nawożenie, opryski i kolejne cięcia. Ogromne znaczenie ma również pogoda. Gdy lato będzie kapryśne i deszczowe, należy pogodzić się z tym, że zbiory nie będą tak obfite jak przy okresie pełnym słońca. Pamiętajmy też, że prowadzenie winnicy to zajęcie dla ludzi z pasją, dla których satysfakcją jest własnoręcznie wyprodukowane wino, a niekoniecznie zysk finansowy.

polskie wino
Z archiwum prywatnego państwa Tyliszczaków

Doświadczenie właścicieli Winnicy Pod Lipą podpowiada też, aby wielkość nasadzeń nie przerastała mocy przerobowych. Jeśli winnica jest przyjemnym sposobem na spędzanie wolnego czasu, nie generuje zbędnych kosztów i nie powoduje stresu – staje się stylem życia. Jako ciekawostkę dodam, że moi rozmówcy, wraz z sąsiadami winiarzami, jako Winnice Górzykowskie oprócz samego uprawiania winorośli i produkowania wina, organizują co roku imprezę kulturalną pod nazwą Kino letnie na winnicy. Plenerowy pokaz filmu w otoczeniu winorośli, jak również w towarzystwie wyśmienitego wina gromadzi nawet do 200 osób.

Przechadzając się z lampką szlachetnego trunku pomiędzy krzewami winorośli, zdałam sobie sprawę, że Winnica pod Lipą to nie tylko wyśmienite wino. To pasja, którą widać w opowieściach właścicieli. To dbałość o każdy szczegół w winnicy, winiarni i laboratorium. To niemal stuletnia lipa spoglądająca z góry na krzewy winorośli i której to winnica zawdzięcza swoją nazwę. To także urokliwa Odra u jej podnóży.

Z roku na rok przybywa w Polsce ludzi wpadających na pomysł założenia własnej winnicy.

Jako amator wina, z niekłamaną satysfakcją odkrywam, że takich miejsc w Polsce jest więcej. Z roku na rok przybywa szaleńców wpadających na pomysł założenia własnej winnicy. Na mapie, oprócz regionu lubuskiego, który z pewnością króluje w świecie polskich win, znajdziemy równie prężnie działające winnice m.in. w województwie dolnośląskim – Winnicę Jadwigę założoną w roku 2015 (gdzie posadzone zostały tzw. mieszańce: Rondo, Regent, Cabernet Cortis, Johanniter, Muscaris i Solaris), w województwie świętokrzyskim – Winnicę Sandomierską, której historia sięga czasów przedwojennych, oferującą trunki pochodzące ze szczepów Regent, Muscaris oraz moje ulubione – Marechal Foch. Do grona winnych terenów dołącza też województwo zachodniopomorskie, gdzie od kilku lat do odwiedzin zaprasza winnica Leśny Dworek położona w gminie Darłowo. Tutaj smakiem i aromatem urzekną nas wina wytrawne: Leon Millot, Rondo (wina czerwone), Bianca, Solaris i Aurora (wina białe), z cytrusową orzeźwiającą nutą.

Spoglądając na polską mapę winnic, wychylając kolejny łyk Johannitera zakupionego na zapas, potwierdzam jakże aktualne w tym przypadku powiedzenie cudze chwalicie, swojego nie znacie.

polskie wino
Z archiwum prywatnego państwa Tyliszczaków