Weronika Kostrzanowska: Nikola Tesla – posłaniec przyszłości

XXI wiek pisze nowy rozdział historii odkrywcy prądu zmiennego

Nikola Tesla w laboratorium w Colorado Springs, 1899, fot. flickr.com, Recuerdos de Pandora
Nikola Tesla, ok. 1890, fot. Wikimedia Commons

Nikola Tesla znany jest przede wszystkim z wynalezienia prądnicy prądu zmiennego. Ale to tylko niewielki wycinek jego odkryć. Dlaczego nie słyszeliśmy w szkole o Tesli w kontekście wynalezienia radia? Dlaczego w tekstach o promieniowaniu X wymieniany jest tylko Wilhelm Roentgen? Dlaczego największy odkrywca ludzkości nie dostąpił zaszczytu zdobycia Nagrody Nobla, która bezsprzecznie mu się należała co najmniej kilkukrotnie? Życie Tesli było niezwykłe i przewrotne. Wiele razy odbijał się od dna, sięgając gwiazd, by potem znowu upaść i znów się podnieść. I tak przez całe życie. Człowiek, którego zahipnotyzowała elektryczność, dzięki czemu oświecił świat spowity dotychczas tlącym się płomieniem lampy naftowej, zapoczątkowując tym samym prawdziwą elektryczną rewolucję na skalę światową. Trudno sobie wyobrazić jak wyglądałby świat bez jego odkryć. A jeszcze trudniej jest wyobrazić sobie, jakby ten świat wyglądał, gdyby wszystkie pomysły tego serbskiego naukowca zostały wcielone w życie, gdyby spotkał na swojej drodze więcej przyjaciół niż wrogów i gdyby więcej ludzi żyjących w jego epoce go rozumiało. Bo warto wiedzieć, że większość wynalazków Tesli była futurystyczna, nawet dziś wiele z nich wydaje nam się nierealnych, zbyt odległych.

Zobacz także:

Paweł Sito: Nikola Tesla – post scriptum

ROZDZIAŁ I. Dzieciństwo

Przenosimy się do roku 1856 na tereny ówczesnego Cesarstwa Austriackiego, bowiem właśnie tam, w niewielkiej miejscowości Smiljan 10 lipca przychodzi na świat syn prawosławnego duchownego Milutina Tesli oraz Georginy Mandić. Już od samych narodzin historia tego człowieka jest dosyć niezwykła, bo jak podają niektóre źródła, urodził on się dokładnie o północy, a niebo rozcinały wtedy pióropusze piorunów, które to Tesla później oswajał…

Nikola nie należał do grzecznych dzieci, był krnąbrny, uparty, ale za to na tle swoich kilkuletnich rówieśników odznaczał się nieprzeciętnymi pomysłami. Niektóre były gorsze, jak choćby pomysł użycia parasola jako spadochronu podczas skoku z dachu stodoły. Nie trzeba chyba wspominać o tym, że ta próba skończyła się interwencją lekarza, ale na szczęście żadnych poważniejszych konsekwencji tego wydarzenia nie było. Sam młody naukowiec przyznał się ojcu, że głupio postąpił i następnym razem wzmocni konstrukcję parasola. Tesla senior wybił młodemu ten pomysł z głowy. Źródła nie podają niestety metody wychowawczej, jaką taki cel osiągnięto, bo to nie lada wyzwanie, by tak upartemu dziecku wybić z głowy cokolwiek.

rys. Marta Gwóźdź

Kolejnym pomysłem, jaki zrodził się w głowie kilkuletniego naukowca był silnik. Ale nie jakiś tam zwykły, tylko taki oparty na konstrukcji wiatraka, a napędzany przez… chrabąszcze. Koncepcja nieco kontrowersyjna, ale za to pragmatyczna i jakby nie patrzeć kreatywna. Z gorszych pomysłów młodego Tesli to tyle, kolejne były dużo, dużo lepsze.

W wieku 6 lat (!) zafascynował go wodospad Niagara. I nie dlatego, że dostrzegł piękno i ogrom przyrody. Stwierdził, że można byłoby siłę spadającej wody wykorzystać do napędzania koła, którego ruch produkowałby prąd. Z realizacją tego pomysłu musiał chwilę poczekać, ale w tym czasie nie próżnował. Wykorzystał beztroskie dzieciństwo najlepiej jak tylko można. Jako nastolatek rozmyślał nad opracowaniem innowacyjnego systemu przesyłowego między Ameryką a Europą w postaci podwodnych rur. Oczywiście nie był aż tak oderwany od rzeczywistości, by nie opracować szczegółowych planów konstrukcji pompowni wody w tychże rurach. Kolejnym rewolucyjnym pomysłem nastoletniego Tesli było zbudowanie ogromnego pierścienia nad równikiem w przestrzeni kosmicznej, do którego mogliby się podpinać ludzie, w tym czasie Ziemia poruszałaby się pod tym pierścieniem, a ludzkość zyskałaby fantastyczny środek transportu. Zastosowanie tego pomysłu pojawiło się dopiero 100 lat później, gdy wykorzystano patent Tesli do zbudowania satelitów zsynchronizowanych z ruchem Ziemi.

Te wszystkie pomysły nie przypadły do gustu jego rodzicom. W ówczesnych czasach w kraju jego narodzin możliwe były dwie ścieżki kariery dla młodych mężczyzn. Pierwszą z nich było pójście do wojska, czym Tesla do ostatnich dni swojego życia gardził. Drugą opcją do wyboru było zostanie duchownym, tak jak jego ojciec. Rodzice oczywiście pragnęli, by młody Tesla został księdzem prawosławnym, na co Nikola zawsze odpowiadał, że pragnie być inżynierem. Spór międzypokoleniowy zgasł dopiero, gdy Tesla ukończył 17 lat. Wtedy zachorował na cholerę. Rodzice trwali przy dziecku dzień i noc, a stan młodego chłopaka nie ulegał poprawie przez blisko dziewięć miesięcy, podczas których wielokrotnie otarł się o śmierć. Nikola resztkami sił powiedział wtedy swoim rodzicom, że na pewno wyzdrowieje, jeśli tylko pozwolą mu zostać inżynierem. Ojciec pobłogosławił syna i powiedział, że pośle go do najlepszych placówek technicznych na świecie. Nikola dostał drugie życie, wyzdrowiał po słowach ojca bardzo szybko. Dziś możemy się tylko zastanawiać nad tym, czy był to czysty przypadek, czy zrządzenie losu.

ROZDZIAŁ II. Studia

W wieku 21 lat Tesla spakował walizkę, by udać się do Graz w Austrii, gdzie rozpoczął studia. Jak nietrudno się domyślić, najbardziej pochłonęła go nauka o elektryczności. Zafascynowany, niemal zapominał o tym, by spać. Zdawał dwukrotnie więcej egzaminów, niż było to wymagane, a jego rodzice dostawali dwa rodzaje listów z politechniki. W pierwszym chwalono Teslę jako chlubę uczelni. Drugie z ostrzeżeniem przed szkodliwymi skutkami zdrowotnymi wynikającymi z intensywnej pracy od godziny 3 nad ranem do 11 w nocy. Zainspirowany odkryciem Faradaya o indukcji elektromagnetycznej zaczął coraz dokładniej drążyć temat prądu zmiennego.

Warto wspomnieć o tym, że elektryczność w tamtych czasach nie była w żadnym stopniu powszechna, a prąd, jaki udało się do tamtej pory okiełznać, był prądem stałym. Wytwarzanie go niesie ze sobą dużo wad, a jedną z największych jest to, że nie można wydajnie przesyłać prądu stałego na większe odległości, w związku z czym w dużych miastach należało budować setki elektrowni. Tesla zdawał sobie sprawę ze wszystkich konsekwencji produkowania i używania prądu stałego i dostrzegł ogromny potencjał w prądzie zmiennym. Spostrzeżeniami podzielił się z profesorem, który zrównał jego pomysł z ziemią, mówiąc, że taka idea jest schematem perpetuum mobile. Po tej i innych potyczkach z wykładowcami student zrezygnował z uczęszczania na wykłady, a swój czas zaczął poświęcać hazardowi. O ile w kartach miewał szczęście, tak do ukończenia studiów mu tego szczęścia zabrakło. Nie przygotował się do egzaminów kończących trzeci rok, wnosił o przedłużenie studiów, ale niestety jego prośba została odrzucona, a on sam zmuszony został do opuszczenia politechniki w Graz bez dyplomu.

Po tym wydarzeniu przeżył pierwsze załamanie nerwowe w swoim życiu. Zniknął z życia towarzyskiego, nie wrócił do rodziny, której wstydził się przyznać, że wyrzucono go ze studiów. Jego znajomi sądzili nawet, że nieszczęśnik utonął w rzece. On sam przebywał w Mariborze, został kreślarzem w fabryce narzędzi. Wolne wieczory spędzał w pobliskim barze, zapijając smutki. Tam właśnie przypadkowo spotkał swojego współlokatora z Graz, który namawiał go do powrotu na studia. Jednak nie zechciał skorzystać z oferty. O całym wydarzeniu został poinformowany ojciec Tesli. Przyjechał do Mariboru prosić syna, by wrócił do domu. Ale i tą propozycją Tesla nie był zainteresowany, czym bardzo zasmucił ojca. Traf chciał, że kilka tygodni po tym spotkaniu Nikola został aresztowany za włóczęgostwo i musiał wrócić do rodzinnej miejscowości. Te wszystkie przykre wydarzenia sprawiły, że Milutin Tesla poważnie się rozchorował i zmarł.

Po śmierci ojca Nikola podjął pracę nauczyciela w pobliskiej szkole, a w wolnych chwilach pogrążał się w hazardzie. Tego wszystkiego było za dużo jak na głowę samotnej matki. Georgina Mandić położyła przed Teslą wszystkie oszczędności i powiedziała mu, by wziął wszystko i się zabawił, im szybciej wszystko przegra, tym lepiej. Dla Tesli był to zimny prysznic. Postanowił zgodnie z życzeniem ojca ukończyć studia techniczne. Z pomocą kuzynów matki udało mu się zebrać odpowiednią ilość pieniędzy i wyruszył do Pragi, by rozpocząć studia na Uniwersytecie Karola. Tam nadal fascynowały go tematy związane z elektrycznością, ale na drodze do marzeń stanął mu problem braku funduszy, gdyż rodziny nie było już stać na utrzymywanie bezrobotnego studenta w Pradze.

W 1881 roku Tesla udał się do Budapesztu. Tam, wykorzystując znowu znajomości kuzynów matki, zdobył pracę w Centralnym Biurze Telegrafów. Szybko znużyła go rutyna i rzucił to zajęcie w przekonaniu, że jest o krok od stworzenia wynalazku, który zapewni mu wieczną chwałę i pieniądze. Niestety, rzeczywistość go nie oszczędziła, co przypłacił kolejnym załamaniem nerwowym. Dzięki pomocy przyjaciela podniósł się z dołka i znowu mógł snuć wizje o silniku zasilanym prądem przemiennym. Choć od pomysłu w głowie do realizacji dzieliła go jeszcze długa droga, to nie poddawał się. Jego szef z Centralnego Biura Telegrafów nie zapomniał o zdolnym, młodym człowieku i zatrudnił go w swojej centrali telefonicznej. Tesla docenił ten gest i opracował mnóstwo pomysłów na usprawnienie centrali.

Zrobiło to ogromne wrażenie nie tylko na Ferencu, czyli właścicielu centrali, ale także na Tivadarze Puskasu, który był wysłannikiem myśli Edisona w Europie. I to dzięki temu ostatniemu człowiekowi Tesla zrobił kolejny olbrzymi krok w swojej karierze i nawiązał ścisłą współpracę z Thomasem Alva Edisonem. W 1884 roku Tesla zszedł z pokładu statku na wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, mając w kieszeni jedynie list polecający od jednego ze współpracowników Edisona, a w głowie marzenia o prądzie zmiennym.

 

ROZDZIAŁ III. Wrogowie i przyjaciele

Po wielu przygodach i próbach stworzenia silnika na prąd zmienny, Tesla zrozumiał, że jedyną osobą na świecie, która jest mu w stanie pomóc jest Thomas Alva Edison. 28-letni Nikola stał u progu swoich największych możliwości i ambicji. W tym czasie już działały elektrownie prądu stałego Edisona, na których budowę zostały przeznaczone pieniądze jednego z większych ówczesnych finansistów z Wall Street, Johna Morgana. Niestety, system był daleki od ideału. Częste były pożary, zwarcia czy poparzenia elektryczne, a prąd stały nie mógł być wysyłany na duże odległości. Ludzie Edisona nie widzieli w tym problemu, postanowili, że będą budować elektrownię co milę.

Wynalazca żarówki był pod ogromnym wrażeniem młodego Serba i zatrudnił Teslę, by ten zajął się problemami technicznymi prądu stałego i udoskonalił wydajność pracy generatorów. Za dobrze wykonaną pracę miał obiecane 50 tys. dolarów. Tesla rzucił się w wir pracy, wykonał rzetelnie swoje zadanie, zdążył także opracować około 20 patentów, z których potem korzystał Edison. Po usprawnieniu pracy generatorów prądu stałego, a także udowodnieniu, że generatory prądu zmiennego były jeszcze lepsze, udał się do szefa w celu otrzymania obiecanego wynagrodzenia. Edison zaśmiał mu się prosto w twarz, mówiąc: Chyba nie rozumie pan naszego amerykańskiego humoru, panie Tesla. Edison był zagorzałym przeciwnikiem prądu zmiennego i skąpcem – nigdy nikomu nie zapłaciłby takiej kwoty.

Upokorzony i oszukany naukowiec bez słowa pożegnał się z firmą Edisona. Po tym zdarzeniu Tesla zaczął współpracę z Robertem Lanem i Benjaminem Valem, którzy zainwestowali środki w założenie firmy Tesla Electric Light&Manufacturing. Co prawda nie zajmowała się ona produkcją generatorów prądu zmiennego, a lampami łukowymi, ale pozwoliło to Tesli na utrzymywanie się i spokojną egzystencję. Względny spokój nie trwał jednak długo. Partnerzy biznesowi wyrzucili go ze wspólnego interesu, pozostawiając bez pieniędzy, udziałów i patentów. Teslę czekał jeden z najtrudniejszych okresów życia. By przeżyć, imał się  najprostszych prac, trudnił się nawet kopaniem rowów pod kable Edisona, liczył każdego centa, a trud życia codziennego sprawił, że nie miał już czasu i siły marzyć o prądnicy prądu zmiennego.

Pod koniec feralnego 1886 roku do młodego wynalazcy uśmiechnęło się szczęście i poznał Alfreda Browna i Charlesa Pecka, którzy profesjonalnie zajmowali się zakładaniem nowych firm i zarabianiu na wynalazkach. Już w 1887 roku trzej mężczyźni założyli, kilka przecznic od firmy Edisona, Tesla Electric Company, a Nikola w końcu mógł w pełni poświęcić się swojej pasji. Tam dokończył swoje prace nad silnikiem elektrycznym, który opatentował w 1888 roku. Równolegle prowadził również badania nad konstruowaniem linii wysokiego napięcia, a sam Tesla wypracował tam ponad 20 patentów.

Wynalazkiem silnika elektrycznego zainteresował się George Westinghouse. Za sprzedaż  patentów zaoferował 25 tys. dolarów w gotówce, 50 tys. w obligacjach i 2,5-dolarowych tantiem od każdego konia mechanicznego w każdym silniku zbudowanym w zakładach Westinghouse’a. Tesla przystał na propozycję, co położyło kres jego problemom finansowym. W nowojorskim środowisku cieszył się sławą i uznaniem, zapraszany był na salony. Razem z nowym partnerem biznesowym zawzięcie pracowali nad systemem opartym o prąd zmienny.

To wszystko ani trochę nie podobało się Edisonowi, który zdecydował się na prowadzenie brudnej kampanii dyskredytującej zastosowanie prądu zmiennego. Jednym z jej najbardziej kontrowersyjnych elementów było użycie prądu zmiennego w celu egzekucji kary śmierci na krześle elektrycznym. Cała kampania została określona mianem wojny prądów, a starania Edisona na szczęście spełzły na niczym. Amerykanie byli pod wrażeniem możliwości prądu zmiennego, a prace Tesli i Westinghouse’a wkroczyły na nowy poziom. Właśnie teraz Tesla miał okazję wcielić w życie swoje marzenie z dzieciństwa o uzyskaniu prądu z obracającego się koła pod wodospadem Niagara.

Firma Tesli dostała zlecenie na zbudowanie elektrowni prądu zmiennego nad Niagarą. Okiełznanie siły wodospadu było nie lada wyzwaniem technicznym. Wymagało skonstruowania 3 ogromnych alternatorów dużej mocy, wśród pracowników powstawały spory na temat parametrów pracy elektrowni, a jedyną osobą w 100% przekonaną o sukcesie przedsięwzięcia był Tesla. W 1896 roku została uruchomiona pierwsza sieć prądu zmiennego, sprawiając, że elektryczność od tej pory stawała się wynalazkiem coraz bardziej powszechnym. Sieć nad Niagarą sukcesywnie się rozrastała, dostarczając prąd elektryczny na większe odległości. Wojna prądów zakończyła się na dobre, a zwycięzcą był nasz bohater. Edison złożył wymówienie ze swojej własnej firmy.

Sielanka Westinghouse’a i Tesli nie trwała jednak zbyt długo. Amerykański partner biznesowy, nieumiejętnie zarządzając środkami, doprowadził firmę do problemów finansowych. W celu ratowania firmy Tesla zrzekł się tantiem za każdego konia mechanicznego, ale gest na niewiele się zdał. Jednak będąc już  w korzystnej sytuacji materialnej, mógł pozwolić sobie na kolejne naukowe plany i przedsięwzięcia.

Jedną z jego głównych myśli było to, że prąd jest wszędzie wokół nas i można byłoby  wysyłać go bezprzewodowo, nad czym usilnie pracował w następnych etapach swojego życia.

ROZDZIAŁ IV. Niezależny wynalazca

W związku z pasmem sukcesów, jakie odnosił, jego rozpoznawalność i popularność stale rosły. Nie był już postrzegany jako biedny, zadufany w sobie i roszczeniowy imigrant, a jako pełnoprawny obywatel Stanów Zjednoczonych. Było to zasługą w dużej mierze tego, że jego wynalazki i praca sprawiły, że codzienne życie ludzi stawało się coraz mniej uciążliwe, z racji stałego dopływu prądu elektrycznego. Poznał największe nazwiska nowojorskiej śmietanki towarzyskiej, a kobiety nie potrafiły się oprzeć jego nieprzeciętnej, słowiańskiej aparycji i oczom, barwą przypominających głębię oceanu. Jedną z zakochanych w nim kobiet była żona jego największego przyjaciela. On jednak (mimo że pani Johnson nie była mu wcale obojętna) uniósł się honorem i odparł, że nie może się z nią spotykać sam na sam, bo przecież jest żoną jego przyjaciela. Pojawiały się pogłoski o tym, że Tesla zapewne nie jest zainteresowany kobietami, skoro z żadną nie utrzymywał dłuższego kontaktu i rzadko pojawiał się w ich towarzystwie. Prawda jest jednak taka, że ten serbski uwodziciel nowojorskich piękności był zainteresowany wyłącznie swoimi projektami, a kobiece atrybuty, takie jak perfumy czy biżuteria, drażniły go.

Transformator Tesli, fot. pixabay.com, Hans

Jako człowiek wolny i niezależny rozpoczął intensywne prace nad innymi swoimi pomysłami. Po sukcesie prądu zmiennego przyszedł czas na rozwikłanie zagadki elektryczności wysokich częstotliwości. Zaintrygowany równaniami Jamesa Maxwella, z których wynikało, że światło jest falą elektromagnetyczną, opracował i skonstruował urządzenie, które dziś nazywamy transformatorem Tesli. Umożliwia ono znaczne zwiększenie napięcia prądu elektrycznego, gdzie przy okazji mamy do czynienia z emisją fali radiowej.

Nikola miał w zwyczaju chwalić się swoimi nowymi wynalazkami przed znajomymi i zapraszał do laboratorium gości, wśród których byli również potencjalni inwestorzy. Nie inaczej było tym razem. Pozwolił, by przez ciało gości przepłynął wysokiej częstotliwości prąd, który pozwalał na zapalenie lampy trzymanej w dłoni danej osoby, przy czym zdrowie gościa nie ulegało w żadnym stopniu uszczerbku. Takie właśnie ma właściwości prąd o wysokiej częstotliwości. Wynalazek ten pozwolił na stworzenie pierwszych neonowych i fluorescencyjnych lamp. Tesla również jest pierwszą osobą, która wykonała zdjęcie rentgenowskie, oczywiście nie wiedząc jeszcze dokładnie, jaką naturę ma promieniowanie, dzięki któremu możliwe jest prześwietlanie tkanek.

Po zaspokojeniu głodu wiedzy i doświadczeń z wysokimi częstotliwościami przyszedł czas na kolejne wyzwanie. Tesla miał przeczucie graniczące z pewnością o tym, że energię można przesyłać bezprzewodowo, w powietrzu. To zapoczątkowało pierwsze badania nad emisją i odbieraniem sygnałów radiowych. W 1888 roku Heinrich Hertz wykazał, że prądy wysokiej częstotliwości emitują fale elektromagnetyczne w przestrzeń kosmiczną. Tesla stwierdził, że jego wcześniej opracowane transformatory, dostrojone do tych samych częstotliwości, będą mogły wzajemnie wysyłać i odbierać od siebie sygnały radiowe. W swoim laboratorium pracował nad tym i innymi wynalazkami. Niestety, jego pracownia stanęła w płomieniach. Wszystkie szkice, plany, obliczenia, urządzenia, cały dorobek życiowy zostały zniszczone, gdy ten był już o krok od skonstruowania nadajnika radiowego. Tesla się załamał. Kolejny raz odciął się od świata zewnętrznego, zerwał kontakt ze wszystkimi znajomymi.

Na domiar złego, równolegle z nim nad tym samym wynalazkiem pracował Guglielmo Marconi. Wiedząc o tym, Tesla w pośpiechu otworzył nowe laboratorium, by dokończyć prace nad systemem bezprzewodowej komunikacji. Opracował, skonstruował wynalazek i złożył wniosek patentowy we wrześniu 1897 roku, jednak to Marconiemu przypadł cały splendor, gdyż ubiegł Serba zaledwie o kilka dni. Tesla widząc, że młody Włoch wykorzystał około 17 jego patentów, postanowił wejść na drogę sądową. Sprawa ciągnęła się przez 42 lata. Ostatecznie w 1943 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł o pierwszeństwie Tesli. Niestety, wynik tej sprawy zapadł tak późno, że to Marconi zdążył pierwszy odebrać Nagrodę Nobla za wynalezienie radia, a Tesla nie miał możliwości dożyć wyniku tej sądowej batalii.

Mimo że Marconi świętował chwilowe zwycięstwo, Nikola nie poddawał się i rozwijał technologię radiową. To dzięki niemu zawdzięczamy zdalnie sterowane pojazdy, a wojskowi mają możliwość naprowadzania torped czy rakiet. Kolejną implikacją rozwinięcia technologii radiowej jest opracowanie radaru. Pech chciał, że wówczas Laboratorium Badawcze Marynarki Stanów Zjednoczonych było pod zwierzchnictwem Thomasa Edisona i naturalnie projekty Tesli zostały odrzucone.

Nikola dalej pogłębiał temat energii jako czegoś, co nas zewsząd otacza, co ma swoją określoną częstotliwość i od nas zależy, jak będziemy chcieli te właściwości wykorzystać. Aby to namacalnie sprawdzić i udowodnić, skonstruował oscylator, w którym następnie dostroił częstotliwość impulsów. Te precyzyjnie skoordynowane impulsy z niepozornego oscylatora spowodowały wstrząsy nie tylko budynku laboratorium, ale całej okolicy. Zaczęto spekulować na temat eksperymentów Tesli, a on sam nie chciał być kojarzony wyłącznie z destrukcyjnymi wynalazkami.

Laboratorium Tesli w Colorado Springs, fot. Wikimedia Commons

W 1899 roku przeniósł się do Colorado Springs. Region ten regularnie nawiedzają największe burze. Tam, z dala od ludzi, pragnął przeprowadzić serię dosyć tajemniczych doświadczeń. Pod przykrywką wysłania sygnału radiowego do Paryża pracował nad przesłaniem wiązki energii elektrycznej, wykorzystując górne warstwy atmosfery. W tym celu stworzył potężną cewkę elektromagnetyczną, a całe stanowisko pracy służyło jako wytwornica piorunów. Pewnego wieczoru postanowił sprawdzić, czy laboratorium jest w stanie wypełniać swoją rolę. Włączył całą aparaturę, a ze szczytu wieży laboratorium zaczęły strzelać pioruny, widoczne z odległości ponad 30 km.

Radość nie trwała długo, bo tego typu eksperyment potrzebował bardzo dużej mocy, przez co doszło do spalenia lokalnej sieci energetycznej, wzbudzając tym samym niechęć lokalnej ludności. Tesla jednak nie przejmował się opiniami, a swoje elektryzujące eksperymenty kontynuował. W 1900 roku wrócił do Nowego Jorku, by tam przekazać ich wyniki i siać pacyfistyczne poglądy: uważał, że maszyny przyczynią się do demilitaryzacji świata. Zaproponował globalny system bezprzewodowej komunikacji, który sprawiłby, że nasza planeta stanie się ogromnym nadajnikiem i odbiornikiem sygnałów z całego Wszechświata.

Wizja globalnej komunikacji zainteresowała Johna Morgana. Tego samego, który zainwestował ogromne pieniądze w sieć Edisona. Teraz pragnął zainwestować w rozwijanie systemu komunikacyjnego Tesli. Tymczasem naszemu bohaterowi przyświecała dużo dalej idąca idea. Stwierdził, że skoro już jakiś czas temu udało mu się wysłać i odebrać sygnał radiowy, to teraz dzięki pieniądzom Morgana może poświęcić się bezprzewodowemu wysyłaniu energii elektrycznej. Oczywiście prawdziwe plany ukrył przed inwestorem. W tym czasie Marconi zaczął wysyłać pierwsze sygnały radiowe przez Atlantyk, przez co Morgan zaczął wątpić w słuszność inwestycji. Tesla, borykając z problemami technicznymi przesyłu czystej energii, zmuszony był udać się do Morgana prosić o kolejne środki. Ten odmówił, argumentując decyzję brakiem postępów. Nikola wyjawił prawdę o swoim projekcie, ale Morgana w żaden sposób to nie przekonało do dalszego wspierania inżyniera. Nadszedł trudny czas dla Tesli nie tylko ze względu na zatrzymanie płynności finansowej od sponsora, ale zaraz potem w 1904 roku Urząd Patentowy unieważnił decyzję o patencie na radio i przyznał go Marconiemu, a rok później wygasły patenty na technologię prądu przemiennego.

W 1908 roku sejsmografy na całej planecie zarejestrowały silny wstrząs. Epicentrum znajdowało się na terenie Syberii. Doszło tam do ogromnej eksplozji, której wówczas nie można było porównać z żadną inną niszczącą siłą, która pochodziłaby z rąk człowieka. Drzewa w promieniu 40 km zostały powalone, a błysk eksplozji był widoczny z ponad 600 km. W oficjalnych przekazach mówi się o zderzeniu z asteroidą, ale żadnych śladów obcego ciała niebieskiego nie znaleziono. W mniej oficjalnych można znaleźć informację o tym, że Tesla przeprowadził skuteczna próbę bezprzewodowego przesyłu dużej energii na znaczną odległość.

Po serii niekorzystnych zdarzeń związanych z urzędem patentowym Tesla po raz kolejny był zrujnowany. Jego umysł zdominował gniew na Marconiego, który w 1909 roku otrzymał Nagrodę Nobla. W 1915 roku Komitet Noblowski nominował z fizyki równolegle Teslę i Edisona, na co ani jeden, ani drugi nie przystał. Serb uważał, że nagroda mu się należy, ale nie współdzielona z Edisonem i nie za wkład w rozwój sieci prądu zmiennego, a za bezprzewodowe przesyłanie energii, nad czym nadal pracował.

Nikola Tesla na okładce Time Magazine, 1931, By Image of Tesla: Keystone. Rest of cover: TIME Magazine, fot. Wikimedia Commons

Tesla, żyjąc na kredyt, korzystał z pomocy przyjaciół i hoteli. Rzadko pojawiał się publicznie. Sytuacja uległa zmianie na początku lat 30., kiedy Einstein zaczął postulować o uwolnieniu energii atomu, a naziści dochodzili do władzy w Niemczech. Tesla uznał, że jest to najlepszy moment, by ogłosić światu swój nowy wynalazek, czyli promień śmierci. Wiązki piorunów o określonym zasięgu i mocy mogły zostać precyzyjnie wycelowane we flotę przeciwnika. Próbował sprzedać plany wielu krajom, w tym Anglii, ZSSR, USA, krajom alianckim, a także swojej ojczyźnie. Wszystko po to, by chronić świat przed nazistami. Niestety, nikt nie kupił tej technologii, a rodacy uważali go za zdziwaczałego starca.

W wieku 81 lat Teslę potrącił samochód, naukowiec miał złamane trzy żebra. Od tego czasu mógł liczyć na dożywotnią pomoc w postaci opłaty hotelu i wyżywienia od Westinghouse’a. Mimo problemów zdrowotnych dalej próbował zainteresować rząd USA swoją bronią. W końcu na 8 stycznia 1943 roku zostało zaplanowane spotkanie w Białym Domu. Niestety, Tesla nie dożył tego dnia. Dzień wcześniej znaleziono go martwego w pokoju hotelowym. Oficjalnie mówi się, że powodem śmierci był zakrzep tętnicy wieńcowej, ale pojawiły się spekulacje o tym, że to służby Stanów Zjednoczonych postanowiły pozbyć się naukowca. W tajemniczych okolicznościach zniknęły z pokoju wszystkie notatki Tesli, niektóre z nich dotyczyły właśnie spraw rządowych.

Najprawdopodobniej prawdy nigdy się nie dowiemy, a zaginionych notatek nigdy nie odzyskamy. Możemy czerpać z jego geniuszu tylko dzięki wynalazkom, które finalnie ujrzały świtało dzienne, ale wiele jego pomysłów zostało tylko na papierze. Ciało naukowca zostało skremowane, a urna z prochami znajduje się obecnie w Muzeum Nikoli Tesli.

***

Zadziwiające, jak wiele może wynaleźć jeden człowiek. Jak duże pokłady intelektu i wyobraźni mogą gościć w jednym umyśle. Historia Tesli dobitnie pokazuje, że mimo wspaniałych perspektyw nie zawsze otrzymuje się uczciwą zapłatę. Nieraz został oszukany, okradziony, wyzbyty z godności. Upadał i się podnosił, a jedyną jego siłą napędową były marzenia i pasja. Nikola Tesla wyprzedzał myślą swoją epokę. Wyprzedza nawet naszą. Pracował nad wehikułem czasu czy samolotem antygrawitacyjnym. Nic dziwnego, że przez niektórych był określany jako podróżnik z przyszłości. Czy jeszcze będziemy kiedyś mieć do czynienia z takim wizjonerem? Czy nauczymy się na błędach i zrozumiemy w porę geniusz, by go otoczyć odpowiednią ochroną? Mam nadzieję, że tak, bo właśnie dzięki takim ludziom my jako cywilizacja jesteśmy w stanie stawiać milowe kroki we własnym rozwoju i rozświetlamy ciemność naszej niewiedzy o otaczającym nas świecie.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here