📻 LUPA REO: Ja i Ty we wszechświecie liczącym 14 000 000 000 lat

Notatki na marginesie stanu badań nad wszechświatem

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak.

 



Wszechświat liczy niemal 14 miliardów lat. Po Wielkim Wybuchu zostało tylko reliktowe promieniowanie tła, na podstawie którego jesteśmy w stanie ocenić temperaturę na danym obszarze, a także skład chemiczny wszechświata. Ten zaś nieustannie się rozszerza – powstają nowe galaktyki, inne umierają. Gdzie pośród tego wszystkiego jesteśmy my?

1 Historia astronomii sięga 3000 r. p.n.e., a inicjatywę ku poznaniu nieboskłonu pierwsi wykazali Egipcjanie. To właśnie dzięki ich obserwacjom i odkryciom rok został podzielony na 365 dni, a doba na 24 godziny – po wiekach sam Mikołaj Kopernik uznał, że taki podział czasu jest najbardziej adekwatny do obliczania ruchów ciał niebieskich. Naturalnie początkowo skupiano się wyłącznie na tym, by poznać i obliczyć ruch gwiazd, planet, Słońca i Księżyca. Nadmienić należy, że Ziemia postrzegana była wówczas jako punkt centralny, wokół którego poruszają się wszystkie te ciała. Określenie parametrów obiektów przestrzeni kosmicznej odbywało się głównie na podstawie obliczeń matematycznych, gdyż nie posiadaliśmy jeszcze odpowiednich narzędzi, które pomogłyby nam lepiej poznać i zrozumieć naturę kosmosu. Sytuacja zmieniła się na początku XVII wieku, gdy włoski astronom Galileusz skonstruował prototyp teleskopu, a ludzkie oko po raz pierwszy mogło ujrzeć odległe planety i księżyce.

Czy nie łatwiej i prościej byłoby ugiąć się przed nieskończonością Wszechświata i zająć się swoimi przyziemnymi sprawami?

2 Od tamtej pory ludzie wiedzieli, że oprócz Ziemi istnieją inne planety, a co odważniejsi głosili nawet, że nasza nie zajmuje centralnego miejsca we Wszechświecie. Od wieku XVII badania kosmosu zaczęły się mocno rozwijać, aż w końcu wysłaliśmy człowieka na Księżyc, sondy kosmiczne badają bezkres wszechświata, a łaziki eksplorują powierzchnię Marsa. Ale po co to wszystko? Czy nie moglibyśmy się zadowolić tym, co mamy? Czy nie łatwiej i prościej byłoby ugiąć się przed nieskończonością wszechświata i zająć się swoimi przyziemnymi sprawami? Na pewno, jednak spora część z nas jest dosyć refleksyjna, a zagadnienia bezmiaru wszechświata spędzają nam sen z powiek.

Układ Słoneczny znajduje się na peryferiach niezbyt dużej galaktyki, a my możemy postrzegać siebie jako okruch w tym wielkim Wszechświecie.

3 Wszechświat liczy niemal 14 miliardów lat. Po Wielkim Wybuchu zostało tylko reliktowe promieniowanie tła, na podstawie którego jesteśmy w stanie ocenić temperaturę na danym obszarze, a także skład chemiczny wszechświata. Ten zaś nieustannie się rozszerza – powstają nowe galaktyki, inne umierają. Gdzie pośród tego wszystkiego jesteśmy my?

Układ Słoneczny znajduje się na peryferiach niezbyt dużej galaktyki, a my możemy postrzegać siebie jako okruch w tym wielkim wszechświecie. Z jednej strony wysyłamy w przestrzeń kosmiczną ludzi, łaziki i sondy, czy jesteśmy jednak w stanie zbadać dostatecznie dobrze kosmos i zjawiska w nim zachodzące? Na pewno robimy wszystko co w naszej mocy, aby go poznać, przewidzieć pewne fenomeny, ale ludzki umysł nieraz poddaje się w starciu z zagadnieniami nieskończoności, a jedna z największych sił rządzących wszechświatem, czyli czarna energia, nadal pozostaje zagadką.

Dlatego też pojawiają się pytania: czy jest sens badać kosmos, skoro wiedza uzyskana dzięki dzisiejszej technologii jest bardzo powierzchowna? Czy daje ona całościowy ogląd naszej pozycji we wszechświecie, czy może jest wyrywkowa, a globalny obraz przedstawia się zupełnie inaczej? Jedno jest pewne – nie dowiemy się tego, jeśli nie będziemy cały czas próbować przekraczać własnych granic poznawczych.

jako przedstawiciele inteligentnego życia nie wykorzystujemy w pełni swoich możliwości poznawczych w kierunku zbadania Wszechświata i samego sensu istnienia.

4 A kim jesteśmy? Jedni powiedzą, że ludźmi, inni, że jedną z hipotetycznie wielu cywilizacji we wszechświecie. Jaka jest prawda? Tego chyba nigdy się nie dowiemy. Odległości we wszechświecie są tak duże, że samo światło musiałoby pokonywać trasę z jednego końca kosmosu na drugi miliardy lat, a co dopiero mówić o tym, by przedstawiciele innego gatunku mogli nas odwiedzać czy choćby wysyłać sygnały radiowe. Możemy jednak powiedzieć jedną ważną rzecz: jako przedstawiciele inteligentnego życia nie wykorzystujemy w pełni swoich możliwości poznawczych w kierunku zbadania wszechświata i samego sensu istnienia.

Dokąd zmierzamy? Mam nadzieję, że nieustannie ku lepszemu poznaniu, ale nie można lekceważyć tych, którzy twierdzą, iż ludzkość na własne życzenie prze ku zagładzie. Prawda zazwyczaj leży pośrodku i zapewne w tym przypadku jest podobnie. Sami musimy podjąć decyzje dotyczące naszych chęci, pragnień i intencji. Bezmiar, jaki mamy do zbadania, wymaga uporu, wiedzy, systematyczności, ambicji i przede wszystkim cierpliwości. Musimy liczyć się z tym, że nigdy nie poznamy wszechświata w stu procentach, coś zawsze zostanie niezbadane, niedoścignione lub przegapione. Człowiek popełnia błędy i nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć. Ważne, by wyciągać wnioski oraz mozolnie poznawać miejsce, w którym przyszło nam żyć.

Czy bardziej dogłębne poznanie istoty Wszechświata uczyni nas lepszymi?

5 To od nas zależy, jaką postawą się wykażemy. Mamy dwie drogi. Pierwsza z nich to rezygnacja z powodu niemożności dokładnego i całkowitego poznania wszechświata, a w związku z tym poddanie się – ponieważ zdajemy sobie sprawę z tego, iż jesteśmy nic nieznaczącym pyłem w ogromie wszechświata. Drugą drogą jest postawa starożytnych Egipcjan, którzy z fascynacją wpatrywali się w niebo i zastanawiali, co się kryje w tych bezkresnych ciemnościach. Mimo braku wiedzy i narzędzi robili wszystko, by poznać chociaż wycinek naszego kosmicznego otoczenia.

Czy bardziej dogłębne poznanie istoty wszechświata uczyni nas lepszymi? Tego stwierdzić nie mogę, ale na pewno staniemy się jego bardziej świadomymi obywatelami i w końcu pogodzimy się z ułomnością naszego umysłu, nie rezygnując jednocześnie z dalszych prób wyjaśniania zasad rządzących kosmosem.