Magda Gacyk: Wampiry mają się dobrze

Transfuzje krwi szansą na wieczną młodość?

Za górami, za lasami, za wielką wodą, w płynącej mlekiem i miodem Dolinie, mieszkał Bogacz. Wszystko mu się w życiu udawało. Wszystko, czego dotknął, zamieniało się w brzęczące monety i szeleszczące banknoty. Wszystko, co zbudował, zamieniało się w strzeliste wieże z kości słoniowej. Wszyscy przychodzili do niego po radę i wsparcie. Nawet przywódca największego Supermocarstwa na świecie chciał go na swojego doradcę. Wszystko miał. Wszystko! Oprócz młodości… Bogacz był jednak zachłanny i chciwy. Chciał być już na zawsze piękny i młody. Zaczął więc ściągać z całej krainy najznamienitszych młodzieńców, by żywić się ich krwią i pozostać – jak oni – młodym.

W tej bajce wszystko jest prawdziwe, oprócz jednego… To nie bajka
Bogacz nazywa się Peter Thiel. Jest jednym z najważniejszych graczy Doliny Krzemowej: 50-latek (korzystający ze wszelkich dobrodziejstw odmładzającej farmakologii i kosmetologii), miliarder (jego majątek szacuje się na 2,5 miliarda dolarów), kapitalista inwestycyjny, założyciel kilku innowacyjnych firm (jego dzieckiem jest Paypal), były doradca 45. Prezydenta USA, Donalda Trumpa (z którym zerwał ostatecznie więzy, ogłaszając, że obecny rząd jest totalnie niekompetentny). Wizjoner.

Od roku Thiel zachwala kurację odmładzającą, polegającą na przetaczaniu krwi młodych mężczyzn. Usługi takie oferuje firma Ambrosia LLC z siedzibą w kalifornijskim Monterey. Pod płaszczykiem badań naukowych fundują chętnym transfuzję. Za jedyne 8 tysięcy dolarów.

Dolina Krzemowa się starzeje. Technomagnatom przybywa siwych włosów, a ubywa sił witalnych. Założyciele największych technokorporacji z młodych buntowników przekształcają się w statecznych seniorów. Coraz boleśniej odczuwają upływ czasu. I coraz trudniej jest się im z tym pogodzić. Na karku czują oddech Kostuchy. Dlatego przybywa projektów, które na długie lata mają zapewnić starzejącej się technokracji wigor. Zarówno takie giganty jak Google czy Oracle, jak i niewielkie start-upy ładują grube miliony dolarów w walkę ze starością.

przybywa projektów, które na długie lata mają zapewnić starzejącej się technokracji wigor.

Biznes wiecznej młodości od zawsze był kurą znosząca złote jaja. W najbliższej przyszłości może się okazać jeszcze bardziej intratny. Za trzy lata na Ziemi będzie więcej starszych ludzi (powyżej 60. roku życia) niż tych najmłodszych (poniżej 5. roku życia). Już teraz warto zadbać o coraz bardziej szwankujące zdrowie tych pierwszych. Przetaczając im młodą krew.

Zasada wydaje się prosta: starą krew wzmacniamy zastrzykiem młodej krwi; tym samym pobudzamy drzemiące w starzejącym się organizmie komórki macierzyste; te zaczynają produkować nowe komórki; organizm przechodzi coś w rodzaju wewnętrznego remanentu. Bam! Ruchy stają się sprężyste, serce bije mocniej, a mózg sprawniej radzi sobie z procesami przyswajania informacji.

Nihil novi sub sole – to, że krew może zdziałać cuda, nie jest nową koncepcją
Na początku naszej ery Pliniusz Starszy pisał o zachowujących się jak dzikie bestie widzach pojedynków gladiatorów. Po zakończonym boju zbiegali na arenę, by wypić krew z ugodzonego śmiertelnie wojownika. Nie tylko wierzono, że w ten sposób zyskują zdrowie i moc siłacza, ale też, że uleczeni zostaną z tak poważnych chorób jak epilepsja. Przysysają się do ran, by sączyć ciepłą, żywą krew – pisał rzymski historyk.

W średniowieczu wiara w boską moc krwi była równie silna. Kiedy 60-letni papież Innocenty VIII poważnie zaniemógł, jego medyk był bezradny. Od dawna leczył chorowitego biskupa Rzymu z przeróżnych dolegliwości. Tym razem jednak Ojciec Święty wpadł w stupor. Wydawał się być przytomny, ale nie reagował na bodźce. Zdeterminowany lekarz znalazł wśród wiejskiej biedoty kilka rodzin, które – za dukata – sprzedały mu trzech 10-letnich chłopców. Z opowieści krążących wówczas po Watykanie wynikało, że krew dzieci została przetoczona papieżowi. Kilka dni później cała czwórka już nie żyła.

odmładzające Transfuzje to ostatni krzyk mody w Krzemowej Dolinie.

W XVII wieku, po odkryciu systemu krwionośnego, do najrzadszego z soków (jak pisał Goethe) zaczęto podchodzić z jeszcze większym nabożeństwem. O przetaczaniu krwi jako o jedynym prawdziwym misterium mówił też już w XX wieku –  Aleksander Bogdanow, lekarz i zagorzały bolszewik. Rosyjski doktor popełnił nawet cztery tomy powieści na ten temat. Traktowały one (jakżeby inaczej!) o komunistycznej utopii na Marsie! Mieszkańcy Czerwonej Planety nie tylko z sukcesem ją skolonizowali dzięki jedynemu, słusznemu systemowi, ale i przedłużyli sobie dwukrotnie życie, stosując braterstwo krwi, czyli świadcząc sobie wzajemnie usługi transfuzyjne.

Na fikcji się nie skończyło. Dwie dekady później Bogdanow zaczął eksperymentować na sobie. Udało mu się z sukcesem przetoczyć młodą krew dziesięć razy. Jego koledzy byli pod wrażeniem. Uważali, że wygląda dużo młodziej. Sam Bogdanow twierdził, że poprawił mu się wzrok oraz zagęściła łysina. Jednak jedenasta transfuzja okazała się felerna. Rosjanin wstrzyknął sobie krew chłopca chorego na malarię i gruźlicę. Niedługo później zmarł.

O ozdrowieńczym działaniu krwi przekonani są również współcześni
Obecnie pomysł na transfuzje z krwi młodych chłopców jest rezultatem obiecujących badań, jakie od kilkunastu lat prowadzi się na wiodących amerykańskich uczelniach. W 2005 roku naukowcy z Uniwersytetu Harvarda donieśli, że stare samce szczurów, które otrzymały krew młodych samczyków, wyraźnie nabrały energii. Z kolei młode szczury, które dostały krew starych osobników, wydawały się starzeć w przyspieszonym tempie.

W 2014 świat nauki zelektryzowała zaś wiadomość, że sklerotyczne myszy po terapii młodą krwią bez problemu zapamiętywały nowe rzeczy i łatwiej radziły sobie z pokonywaniem labiryntów, które ustawili im naukowcy. Pojawiły się pierwsze, nieśmiałe przypuszczenia, że może, w takim razie udało się znaleźć lek na Alzheimera.

A potem tama puściła… Zaczęły się sypać pobożne życzenia co do potencjalnych efektów transfuzji: odbudowywanie nadwyrężonego serca, regeneracja płuc, usprawnienie nerek, zlikwidowanie chorób związanych ze starzeniem się (cukrzycy, demencji i innych).

Pozytywne efekty odmładzania krwią działają na myszy i szczury. Nie wiadomo natomiast, czy ludzie będą reagować analogicznie.

Bajka o Bogaczu z Doliny, który chciał żyć wiecznie, może skończyć się happy endem. Jej bohater po diecie z młodego osocza może na zawsze być jak młody bóg.

W życiu nie zawsze jest jednak jak w bajce. Pozytywne efekty odmładzania krwią działają na myszy i szczury. Nie wiadomo natomiast, czy ludzie będą reagować analogicznie, bo genetycznie trochę nas dzieli od tych małych gryzoni. A jeśli nawet transfuzja doprowadzi do boomu nowych, młodych komórek w naszym organizmie, to prawdopodobnie – tym gwałtownym nowotworzeniem – znacząco zwiększymy sobie niebezpieczeństwo wyhodowania złośliwego guza.

Tymczasem Ambrosia LLC uzbierała już prawie 600 chętnych do wzięcia udziału w próbie naukowej i zapłacenia ośmiu tysięcy wpisowego.

Wampiry Doliny Krzemowej mają się dobrze.

Czas do następnego artykułu z tego cyklu

Dni
Godzin
Minut
Sekund

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here