📻 POLITOLOG REO Paweł Krulikowski: Żenada starszych panów

O tych, którzy powinni odejść z polskiej polityki

projekty graf. Paweł Sito

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra.

 



Lech Wałęsa ciągle walczy
– napisała agencja Associated Press po wizycie byłego prezydenta RP na pogrzebie George’a H.W. Busha. Niechcący, ale trafnie opisując jeden z największych problemów Polski po 1989 roku. 

Lech Wałęsa. Jarosław Kaczyński. Adam Michnik. Władysław Frasyniuk. Symbole. Ludzie „Solidarności”. Ludzie z żelaza. Toczący nieustanną walkę. Walkę, która zatruwa korzenie polskiej demokracji. Przeszłymi konfliktami, zaszłościami, niemającymi żadnego wpływu na przyszłość Polski. Dającymi za to paliwo dla emocjonalnych konfliktów. Dlaczego o tym piszę? Bo przy okazji procesu Wałęsa – Kaczyński, przy odnalezieniu nowych dokumentów na temat współpracy tego pierwszego, przy nieudanej dekomunizacji warszawskich ulic wszystko zaczęło się od nowa.

Przykłady? Pierwszy z brzegu. Epopeja TW Bolka. Protestujący i potykający się o własne kłamstwa Wałęsa, podający sto pięćdziesiątą siódmą wersję swojego braku współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Pozywający cały świat za samo pomyślenie o tym, iż donosił na kolegów. Oczywiście nie pozostaje mu dłużna druga strona sporu, złożona głównie z jego byłych związkowych kolegów: Kaczyńskiego, Wyszkowskiego, Gwiazdy. I ich wychowanków. Oba obozy (umownie Wałęsy i Prezesa PiS) mają akolitów, pupilów, medialnych bulterierów. Którzy nieustannie toczą spory na łamach przyjaznych przekaziorów – czy to w TVP Info, czy w TVN, wygłaszając tyrady za bądź przeciw byłemu prezydentowi.

 

Więcej? Szaleństwo Władysława Frasyniuka, obecnie sądzonego za szarpanie się z policją i odmowę podania danych osobowych podczas zgodnego z prawem spisywania go jako przeciętnego szarego obywatela, uczestnika jednego z niezarejestrowanych protestów. Trudno odmówić Frasyniukowi prawa do wyrażania sprzeciwu wobec co najmniej kontrowersyjnych ruchów podejmowanych przez obecną władzę w kwestii sądów powszechnych. Ale egzageracja w postaci porównań III RP pod rządami Kaczyńskiego i jego kamaryli do PRL, piana na ustach i w konsekwencji dezawuowanie całego swojego opozycyjnego dorobku, szokują. Oto bowiem do czego sprowadza się dzisiejszy styl walki Frasyniuka i kilku innych legend „Solidarności” (paradoksalnie idących obecnie ramię w ramię z… byłymi funkcjonariuszami PRL-owskiego reżimu).

Kompletne zakrzywianie rzeczywistości.

Problem również w tym, że cała narracja ciągłej walki o wolność i demokrację spada na ich następców. Na politycznych wychowanków, którym logika toczenia historycznej bitwy za bitwą jest przekazywana jako główny cel działalności. Doskonałym przykładem jest Mateusz Morawiecki. Człowiek młodego pokolenia, który mimo tego, że na jego dzieciństwie cieniem położyły się esbeckie prześladowania, dorastał i korzystał już z wolności i nowego świata po 1989 roku. Tymczasem, gdyby chcieć wymienić wszystkie sytuacje, w których o problemy współczesnej Polski Morawiecki oskarża tak zwaną postkomunę, zabrakłoby mi miejsca na pojemnych łamach REO. Pomijając już fakt, iż często ta postkomunistyczna rzeczywistość jest kompletną fikcją, bowiem jedni z drugimi (byli funkcjonariusze PRL i opozycjoniści) potrafią dogadać się w najprzeróżniejszych, najbardziej zaskakujących układach.

I tak skłócone pokolenie „Solidarności”, zamiast idei wolności i jedności, po latach zostawiło nam logikę walki. Koszulki z Konstytucją. Wojny ze złogami postkomunizmu. Często paradoksalne, niemające nic wspólnego z sensem i zdrowym rozsądkiem pojęcia i sformułowania. Za to

skutecznie zatruwające atmosferę i rzeczywistość wolnej Polski.

Te śmieszne wojenki, kłótnie o agenturalną przeszłość czy wyzywanie się od psycholi, czego ukoronowaniem był ostatni proces Wałęsa – Kaczyński, to nic innego jak plucie na legendę wspaniałego ruchu. Plucie, którego autorami są sami prominenci czy jak laureat pokojowej nagrody Nobla Wałęsa – symbol „Solidarności”. Niektórzy komentatorzy, zdegustowani zachowaniem demokratycznych legend, mówią o wyprowadzeniu sztandaru „S”. Mylą się. Sztandar i idee ruchu, który zwyciężył PRL-owski reżim, należy nieść i trzymać wysoko. Czas wyprosić poza nawias opinii publicznej coraz bardziej kompromitujących się solidarnościowych liderów. Idźcie do domu. Skończona walka.

 



REO POLECA

📻 Witold Jurasz: Orzeł w klapie i w sercu

Paweł Krulikowski
Politolog, komentator i analityk. Absolwent UW oraz SGH. Główny obszar zainteresowań: wizerunek polityczny. Jako konsultant brał czynny udział w trzech ostatnich kampaniach wyborczych. Po różnych stronach. Obecnie w sektorze prywatnym. Sceptyk. Symetrysta. Po godzinach basista zespołów Popkultura oraz Kapitan Nemo.