W Senacie zgniły „kompromis” ws. ustawy o OZE


Senatorowie, zgodnie z oczekiwaniami rządu, usunęli poprawkę prosumencką. Zamiast niej znalazł się fasadowy zapis, który miał trafić do mediów jako “kompromisowe” rozwiązanie. Nie udało się.

 

Zamiast taryf feed-in opartych na konkretnych analizach ekonomicznych, senatorowie – i to jedynie pod naciskiem części prominentnych działaczy PO – przyjęli politycznie inspirowany zapis o taryfach w wysokości 210 proc. średniej ceny rynkowej.

 

Po takiej cenie sprzedawać będą mogli producenci OZE z instalacji do 10 kW. W praktyce oznacza to, że taryfa pozwoli się rozwijać małym biogazowniom zlokalizowanym przy oczyszczalniach ścieków. Bynajmniej jednak nie taki był cel senackiej poprawki.

 

Senatorowie pierwotnie przyjęli uchwałę komisji o usunięciu tzw. poprawki Bramory. Tuż przed piątkowym glosowaniem okazało się jednak, że w klubie senackim PO iskrzy, bo część polityków nie zgadzała się na postawienie sprawy na ostrzy noża, bez szukania porozumienia. Głosowanie zostało przełożone, bo rząd ponownie mógłby przegrać jak w Sejmie, kiedy poprawka Bramory została przyjęta jako wniosek mniejszości. Zwłaszcza, że tydzień wcześniej Rada Naczelna PSL poparła (także po buncie we własnych szeregach) pro-prosumenckie przepisy.

 

Ostatecznie w Senacie wynegocjowano treść poprawki, która miała dwa cele. Po pierwsze, miała pokazać, że PO jednak rozmawia z ludźmi i wychodzi naprzeciw, oferując kompromis, bo tak nazwano wynegocjowane w gronie parlamentarzystów Platformy zapisy. Po początkowych publikacjach pod tytułem “W Senacie kompromis”, szybko pojawiły się jednak takie, jak na stronach Polskiego Radia – “kompromis wygodny dla węglowego lobby”. Trudno to uznać za sukces.

 

Drugi cel przegłosowanej poprawki to próba skruszenia sejmowego bloku opozycji i PSL, dzięki któremu poprawka Bramory weszła do ustawy. Stanowisko PSL jest łatwe do przewidzenia. Po informacjach o “kompromisie” ws. prosumentów część ludowców już zapowiedziała, że będzie bronić przepisów przyjętych w Sejmie.

 

Platforma liczy jednak na PiS, do którego argumenty o niższym koszcie wsparcia OZE mogłyby teoretycznie trafić. Tyle że i tam od dawna powtarza się, że powinniśmy wspierać małe rozproszone źródła, zamiast dużych farm wiatrowych. Senatorowie PiS byli w głosowaniu przeciwko zastąpieniu poprawki Bramory “kompromisem” parlamentarzystów PO. Platforma mogła się więc przeliczyć w swoich kalkulacjach politycznych.

W propozycji PO zabrakło tylko jednego celu – optymalnego rozwoju rozproszonych źródeł energii. Nawet jeżeli bowiem rząd uważał, że poprawka przyczyniłaby się do zbyt szybkiego rozwoju OZE, odpowiednie zmiany mogły rozwiązać ten problem. W Senacie propozycji zmian nie przedstawiano jednak do samego końca. Zamiast tego forsowano przepisy, które wzbudziły sprzeciw nawet w szeregach koalicji.

Teraz decyzja, czy fasadowy i PR-owy “kompromis” zostanie zaakceptowany, należy do posłów PiS i PSL.

Redakcja reo.pl

fot. Senat

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here