REO SMART: Aktyw miejski czy aktyw partyjny? Nowy model miasta

Filip Kowalik: Przed wyborami samorządowymi

  • Nowoczesne miasta czerpią z wiedzy mieszkańców na zasadzie crowdsourcingu.
  • Włączanie mieszkańców do rozwiązywania konkretnych problemów odbywa się poprzez gry i aplikacje na komórki.
  • Living labs w Amsterdamie to grupy mieszkańców, którzy jako beta testerzy sprawdzają rozwiązania pilotażowe.


Polityka lokalna różni się od polityki krajowej. Tu podział na prawicę czy lewicę jest najmniej istotny. Są raczej kandydaci bardziej i mniej postępowi. To ważne kryterium, bo samorządowcy muszą definiować konkretne problemy i wdrażać skuteczne rozwiązania. Do tych postępowych należą narzędzia i metody, które wywołują wzrost zaangażowania mieszkańców. Jednym z narzędzi, które umożliwia większą partycypację, są technologie cyfrowe. Ale nie są one ani jedyne, ani najważniejsze.

Od niemal dekady powstają serwisy, takie jak Otwarta Warszawa, gdzie ludzie zgłaszają oddolne projekty, a także biorą udział w kształtowaniu projektów innych, co daje im poczucie wpływu. Podobnie w Poznaniu, kiedy powstawał park Kasprowicza, mieszkańcy za pośrednictwem umieszczonej w internecie Geoankiety mogli wyrazić swoje oczekiwania wobec tego, jak ten park ma wyglądać.

wzrost zaangażowania mieszkańców prowadzi do zmian w sposobie funkcjonowania miasta.

Panele obywatelskie i referenda

Od niedawna polskie miasta stosują też panele obywatelskie, czyli regularne spotkania z mieszkańcami. Olsztyn czy Gdańsk to miejsca, gdzie tego typu spotkania już się odbywają, a w styczniu podobną inicjatywę podjął Lublin. Tematykę proponuje miasto, ale też i mieszkańcy zgłaszają te problemy, które dla nich są istotne – np. w Lublinie tematem pierwszego panelu będzie to, jak rozwiązać problem smogu, a wcześniej w Gdańsku dyskutowano o tym, jak radzić sobie z podtopieniami, które sprowadzają ulewne deszcze.

Kolejna forma prowadzenia dialogu z mieszkańcami to referenda: obecnie już żadne miasto nie wystąpi np. z inicjatywą zorganizowania olimpiady bez przeprowadzenia wcześniej referendum w tej sprawie. Sprawdziło się to m.in. w Krakowie, gdzie w 2014 roku mieszkańcy opowiedzieli się przeciwko zgłoszeniu kandydatury miasta jako gospodarza igrzysk.

Aplikacje miejskie

Miasta czerpią też z wiedzy mieszkańców na zasadzie crowdsourcingu, na temat jak zarządzać miastem. Nowy Orlean posłużył się do tego gamifikacją i stworzył Big Easy Budget Game. To gra, w której mieszkańcy dostają możliwość zarządzania budżetem (oczywiście w oznaczonych ramach, bez możliwość dokonywania drastycznych przesunięć, które mogłyby doprowadzić do kryzysu). Ludzie zaczynają sobie zdawać sprawę, na czym to polega, że budżet ma ograniczenia i z czym musi mierzyć się samorząd, rozdzielając środki, a z drugiej strony miasto ma informację zwrotną na temat oczekiwań mieszkańców.

W tworzenie idei miejskich włączają się nie tylko dorośli i młodzież, ale również dzieci.

W Warszawie z kolei znana jest aplikacja 19115, dzięki której można zgłaszać różne miejskie problemy, od źle zaparkowanych aut, po sugestie, jak należy ułożyć rozkład jazdy tramwajów – inspiracją było podobne rozwiązanie z Nowego Jorku, dzięki któremu Michael Blomberg miał wygrać wyścig po trzecią kadencję burmistrza miasta.

Używając podobnych narzędzi, Amsterdam planuje rozbudowę infrastruktury rowerowej. Zanim uruchomił budżet o wartości 200 milionów euro, sześć tysięcy rowerzystów zainstalowało sobie aplikację, która śledziła trasy ich przejazdów i stąd miasto dowiedziało się, w którym miejscu zapotrzebowanie na taką infrastrukturę jest największe.

Zbieranie opinii

W tworzenie idei miejskich włączają się nie tylko dorośli i młodzież, ale również dzieci. One przecież w głównej mierze będą żyć i korzystać z tych projektów. W Oslo jest np. aplikacja dla dzieci, które wracając ze szkoły i zgłaszają uwagi, co można poprawić, aby trasa, którą pokonują była bezpieczniejsza. Komórkami robią zdjęcia wszystkich elementów, które wg nich stwarzają zagrożenie lub utrudnienie w drodze do szkoły.

Minecraft fot. pixabay.com

Do tworzenia przestrzeni bardziej przyjaznej dzieciom sięga się także po znane im technologie, którymi posługują się nawet lepiej niż dorośli. Świetnym narzędziem jest m.in. Minecraft – w każdym zakątku świata dzieci pod okiem urbanistów projektują swoje wymarzone miasta. W Szwajcarii mieszkańcy opiniowali projekt wagonów kolei podmiejskiej i to nie we współpracy z miastem, a bezpośrednio z wykonawcą. W Australii funkcjonują konsultacje z deweloperami i ludzie decydują, ile ma być miejsc parkingowych albo czy chcą rozwiązań pasywnych (dom samowystarczalny energetycznie).

Rozproszenie władzy

Partycypacja obywateli prowadzi do rozproszenia władzy. Samorządy przenoszą decyzje na mieszkańców. Często zaczyna się to w sytuacjach kryzysowych. W Madrycie po kryzysie na rynku nieruchomości wiele niedokończonych inwestycji zostało porzuconych. W ramach programu Laboratorios Ciudadanos mieszkańcy przejmują te pustostany i zagospodarowują je po swojemu.

Władze Paryża podjęły równie ciekawą inicjatywę. Uznały, że każdy może być ogrodnikiem i dały mieszkańcom możliwość ingerowania w miejską zieleń. Warunkiem było uzyskanie karty ogrodnika, na wzór karty rowerowej.

Aktywista skuteczniejszy

Przy wszelkich tego typu inicjatywach na pierwszy plan wysuwa się grupa najbardziej aktywnych obywateli. Ich wpływ na miasto od lat rośnie i dlatego w Bostonie zrobiono badania, na ile w ogóle aktyw miejski jest ważniejszy, niż władza wybierana w wyborach lokalnych.

Wniosek z nich był taki, że np. w biedniejszych dzielnicach aktywiści mieli lepszy kontakt z mieszkańcami niż władze. Poza tym mieli większe umocowanie dla darczyńców prywatnych i dysponentów programów rządowych, bo sprawniej przeprowadzali pewne zadania, a jednocześnie byli niewrażliwi na koniunkturę polityczną, co w dłuższej perspektywie przekładało się na większą trafność i – w konsekwencji – trwałość rozwiązań. Pewnym zagrożeniem jest tutaj brak procedury odwoławczej, czyli jeśli ktoś źle coś zdiagnozuje i wybierze złe rozwiązanie, to trudniej będzie je zmienić.

Władze Paryża Uznały, że każdy może być ogrodnikiem i dały mieszkańcom możliwość kształtowania zieleni miejskiej.

Alternatywny samorząd

W niektórych miastach społecznicy okrzepli na tyle, że zaczęli powoływać własny, alternatywny samorząd w postaci burmistrza nocnego czy burmistrza rowerowego. W tym względzie przoduje Amsterdam. Taki burmistrz to społeczna funkcja pomocowa, funkcja doradcy samorządu, wybierana przez stowarzyszenia. Na tych osobach spoczywa ciężar tworzenia rozwiązań, których samorząd nie podejmuje.

Burmistrz nocny został wymyślony przez właścicieli nocnych lokali. Jednym z jego działań było np. włączenie policjantów po cywilnemu w uspokajanie ludzi, którzy za mocno się rozbawili, stwarzając konkretne zagrożenie. Policja pełniła tu funkcję negocjatorów zmniejszających napięcie, a nie funkcjonariuszy, którzy mają na celu aresztowanie rozrabiaków. Innym rozwiązaniem było zamykanie knajp o różnych porach, aby uniknąć sytuacji, że wszyscy goście o tej samej porze kumulują się na ulicach, co zwiększa zagrożenie.

Smart City 3.0

Miasta zmierzają w kierunku poszerzania demokratyzacji życia. Odzwierciedla się to nawet w idei smart city. Boyd Cohen, profesor Wydziału Przedsiębiorczości, Zrównoważonego Rozwoju i Smart na Universidad del Desarrollo w Santiago de Chile, stworzył swoistą gradację tego typu rozwiązań. Pierwsza generacja to były rozwiązania rozwiązania stworzone dla samorządów przez informatyków z firm takich jak Microsoft, Cisco czy IBM. Te pomysły nie do końca trafiały jednak w oczekiwania mieszkańców.

Dlatego druga generacja rozwiązań powstała przy współpracy miejskich włodarzy. Silnych burmistrzów którzy mieli poczucie, że dobrze znają oczekiwania obywateli. Sprawdzała się przy naprawdę dobrych samorządowcach, trafnie definiujących sytuację.

I dopiero trzecia generacja rozwiązań angażuje mieszkańców w podejmowanie decyzji o wdrożeniu danej technologii. Tak działa m.in. Amsterdam gdzie funkcjonują tzw. living labs – to grupy mieszkańców którzy zgłaszają się jako beta testerzy, sprawdzający rozwiązania pilotażowe.

To pokazuje jak poważny i jak trwały jest proces włączania mieszkańców we współdecydowania o własnym mieście. Od coraz poważniejszej partycypacji nie ma odwrotu. Ważne, aby mieszkańcy chcieli z tego korzystać w sposób powszechny.

Postawy obywatelskie rozwijają się równolegle do możliwości, jakie oferują nowoczesne miasta. Dlatego warto obserwować, co sprawdza się najlepiej w angażowaniu mieszkańców. Inaczej narzędzia dialogu z samorządem i współdecydowania pozostaną pozorne, martwe lub zostaną zawłaszczone przez wąskie grupy.



REO POLECA

Paweł Krulikowski: Patrz trochę szerzej!