W. Pawlak pracuje nad tworzeniem LGE – lokalnych grup energetycznych


Były wicepremier i minister gospodarki w rządzie PO-PSL Waldemar Pawlak intensywnie pracuje nad tworzeniem w Polsce lokalnych grup energetycznych (LGE), które na bazie mniejszych lokalnych producentów energii, działających na terenach wiejskich, mogłyby też sprzedawać energię na swoim terenie, bez pośrednictwa dużych dystrybutorów energii.

– Lokalne grupy energetyczne (LGE) to koncepcja, która może zaktywizować lokalne środowiska, gdyby udało nam się znaleźć formułę prawną, która by pozwalała dostarczać wyprodukowane [lokalnie] nadwyżki energii bez sprzedaży jej przez rynek [bez pośrednictwa dystrybutorów] – powiedział Pawlak w rozmowie w kuluarach konferencji Polskiego Kongresu Energii Odnawialnej w Radomiu.

W odpowiedzi na pytanie reo.pl Pawlak wyjaśnił, że pracuje nad inicjatywą ustawodawczą przewidującą możliwość sprzedaży tzw. prosumentom wyprodukowanej przez nich energii, z ograniczeniem np. jej ilości lub mocy instalacji, także bezpośrednio na lokalnym rynku, a nie tylko do sieci dystrybutora.

– Myślę, że będziemy przygotowywać taką propozycję do dużego pakietu [energetycznego trójpaku] – powiedział Pawlak. W rozmowie premier poinformował, że zabiega o to, aby projekt nie był tylko PSL-owski, ale był w „szerszej formule”.

Obecnie Ministerstwo Gospodarki pracuje intensywnie tylko nad jedną ustawą z tzw. dużego trójpaku – ustawą o OZE. Według ostatnich kwietniowych zapowiedzi z resortu gospodarki rząd może zająć się projektem 8 lub 15 kwietnia. W piątek 31 marca projekt wyszedł wreszcie z MG po „naniesieniu tylko redakcyjnych uwag” tzw. komisji prawniczej.

Idea LGE bazuje m.in. na przykładzie z Niemiec, gdzie działa ponad 1000 tzw. spółdzielni energetycznych – produkujących i sprzedających energię lokalnie. W Polsce można by to sobie wyobrazić np. na bazie biogazowni, małych wiatraków i fotowoltaiki na poziomie gmin.

Obecne przepisy prawa umożliwiają produkcję energii tzw. prosumentom głównie na własny użytek i sprzedaż nadwyżek z takich instalacji za pośrednictwem dystrybutorów, a nie bezpośrednio np. na terenie gminy, gdzie znajduje się instalacja.

Ponadto cena sprzedawanej dystrybutorowi energii z instalacji prosumenta wynosi 80 proc. ceny z tzw. rynku konkurencyjnego, czyli poniżej 200 zł za MWh. Tymczasem docelowy odbiorca tej energii, razem z opłatami dodatkowymi, w tym za dystrybucję, płaci za 1 MWh ok. 600 zł.

– Można sobie wyobrazić sprzedaż energii [z LGE] sąsiadom np. po 400 zł, a nie po 600 zł – podkreśla Pawlak. Wyjaśnia, że taka energetyka byłaby wtedy bardzo konkurencyjna i mogłaby szybko stać się dziedziną niewymagającą wsparcia.

Waldemar Pawlak poinformował też, że w „swoich stronach” rozmawiał z kilkoma sąsiadami o stworzeniu LGE, choć cała trudność polega właśnie na braku odpowiednich przepisów.

Marcin Zaremba

Waldemar Pawlak, fot. reo.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here