W. Pawlak dla reo.pl: Ustawa o OZE najpóźniej w lipcu


Waldemar Pawlak – wicepremier i minister gospodarki – odpowiada na nasze pytania na temat projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii. Jego zdaniem ustawa o OZE wejdzie w życie najpóźniej 1 lipca 2012 r.

reo.pl: Publikacja projektu ustawy nastąpiła dopiero po roku od wymaganego Dyrektywą 2009/28/WE terminu pełnego jej wdrożenia. Czy Pana zdaniem nie zakłóci to realizacji celów strategicznych założonych w Krajowym Planie Działania?

Waldemar Pawlak: Nie jest to dla nas powód do niepokoju. Wprawdzie dyrektywa 2009/28/WE przewidywała, że państwa członkowskie implementują jej przepisy do grudnia 2010 r., ale jednocześnie pozostawiła swobodę w sposobie ich wdrożenia i określenia krajowego systemu wsparcia odnawialnych źródeł energii (OZE). Pamiętajmy również, że jej najważniejsze postanowienia, dotyczące m.in. procedury przyłączenia do sieci, zostały już implementowane do polskiego porządku prawnego ustawą Prawo energetyczne.
Nie martwię się również o osiągnięcie celów strategicznych założonych w Krajowym Planie Działania (KPD). Realizujemy bowiem z sukcesem założony w KPD wzrost udziału energii z OZE. Podam przykład: według Planu Polska do 2012 r. powinna osiągnąć udział OZE w końcowym zużyciu energii brutto co najmniej na poziomie 8,76 proc. Tymczasem już w 2010 r. wyniósł on 9,5 proc., dokładnie tyle, ile zakładany w KPD cel wyznaczony na 2014 r.

reo.pl: Co nowego dla rynku odnawialnych źródeł energii zawiera projekt ustawy zachęcający do inwestowania w źródła odnawialne?

W.P.: Głównym założeniem projektu ustawy o OZE jest stworzenie zachęt inwestycyjnych dla budowy nowych jednostek wytwórczych, ze szczególnym uwzględnieniem generacji rozproszonej opartej o lokalne zasoby odnawialne. Aby wzmocnić to wsparcie wydłużyliśmy jego ważność do co najmniej 15 lat liczonych od daty oddania inwestycji do użytku. Wprowadziliśmy też współczynnik różnicujący zasady naliczania podstawowego świadectwa pochodzenia z tytułu wytworzonej energii. Zgodnie z nim wsparcie musi być na tyle silne, aby zagwarantować inwestorowi odpowiedni zwrot z inwestycji.

Projektowane przepisy promować będą głównie podmioty sprzedające energię elektryczną wytworzoną w mikroinstalacji. Ustawa stworzy także możliwość zbycia, po gwarantowanej cenie, nadwyżek energii elektrycznej wytwarzanej na własne potrzeby przez prosumentów (czyli odbiorców i zarazem producentów energii). Obecnie, aby sprzedać nawet najmniejszą jej ilość muszą oni zarejestrować działalność gospodarczą oraz uzyskać koncesję, co wiąże się z dodatkowymi kosztami.

reo.pl: Projekt ustawy dużo miejsca poświęca rozwojowi mikroinstalacji szczególnie w sektorze elektroenergetyki. Czy ministerstwo oszacowało spodziewaną liczbę takich instalacji, które mogłyby powstać do 2020 r.?

W.P.: Z szacunków wynika, że w Polsce mamy ok. 2 mln gospodarstw rolnych i ok. 4 mln domów jednorodzinnych. Daje to łączny potencjał ok. 6 mln gospodarstw. Jeśli nawet ich znikoma część, dajmy na to 7 proc., otrzyma dodatkowe wsparcie na nabycie i montaż 3 kW instalacji, zainstalowana moc wyniesie w sumie 1260 MW. 

Rozwój mikroenergetyki ma imponującą listę zalet, do których należą: stopniowy rozwój, krótki czas budowy, mniejsze ryzyko inwestycyjne, wysoka sprawność oraz łatwość eksploatacji. Nie można także zapominać o poprawie bezpieczeństwa energetycznego, zmniejszeniu strat sieciowych i obciążenia szczytowego, przy jednoczesnym ograniczeniu nakładów na rozbudowę i modernizację sieci przesyłowych.

Ponadto lokalizacja mikroźródeł blisko odbiorcy pozwala uniknąć większości kosztów związanych z przesyłem i dystrybucją energii. Poprawia się także jakość energii dostarczanej do odbiorców końcowych. Mikroinstalacje mogą również rozwiązać problem niedoboru źródeł energii na obszarach niezurbanizowanych.

Świadomy i aktywny konsument i prosument z pewnością wykorzysta możliwości, jakie daje nowoczesny przemysł urządzeń energetyki rozproszonej – kolektory słoneczne, mikrowiatraki, pompy ciepła, ogniwa fotowoltaiczne, mikrobiogazownie czy też samochody elektryczne. Co ważne – działalność prosumencka, wiążąca się z efektywnym gospodarowaniem zasobami w skali regionu, pobudza również lokalną przedsiębiorczość. Promocja mikroinstalacji jest też szansą na zbudowanie nowoczesnego i innowacyjnego rynku urządzeń energetyki rozproszonej zarówno w skali krajowej, jak i na eksport.

reo.pl: Wytwórcom energii elektrycznej w mikroinstalacjach nieprowadzącym działalności gospodarczej nie przysługują świadectwa pochodzenia. W efekcie, mimo braku kosztów związanych z opłatami wynikającymi z prowadzenia działalności gospodarczej, zainteresowanych budową małych obiektów może nie być za dużo. Czy może Pan skomentować ten fakt?

W.P.: Świadectwo pochodzenia przechodzi z urzędu na nabywcę energii elektrycznej po to, aby procedura uzyskania tego dokumentu spoczywała na profesjonalnym podmiocie, który będzie mógł zebrać dane z wielu mikroinstalacji oraz wystąpić ze zbiorczym wnioskiem.
Według mnie realną zachętą jest natomiast umożliwienie prosumentom sprzedaży nadwyżek wytworzonej energii do wysokości 30 proc. produkcji. Odbywa się ona bez żadnych formalności, zagwarantowany jest odbiór i bardzo atrakcyjna cena dla tej energii, którą kształtuje się według średniej opłaty za energię elektryczną na rynku konkurencyjnym z poprzedniego roku. Obecnie wynosi ona 195,32 zł/MW.
W tym modelu prosument, nieprowadzący działalności gospodarczej, otrzymuje 70 proc. średniej ceny pomnożonej przez maksymalną wielkość współczynnika dla danej technologii, z dodatkową premią dla wszystkich mikroinstalacji 0,5 proc. W praktyce, za sprzedaż nadwyżek w postaci 1 MWh energii np. z ogniwa fotowoltaicznego otrzyma on ok. 342 zł, a z mikrobiogazowni rolniczej ok. 263 zł. Ta oferta jest z pewnością godna przemyślenia.

reo.pl.: Podczas oficjalnej prezentacji założeń regulacyjnych pakietu ustaw energetycznych w dniu 22 grudnia  2011 r. przedstawiono propozycję wsparcia, gdzie sektor energii wiatrowej traci najbardziej spośród wszystkich źródeł odnawialnych. Koszt wytwarzania jednostkowej energii w tym sektorze wg Ministerstwa jest niższy niż dla sektora biomasy w technologii współspalania. Skąd brak przychylności Ministerstwa dla sektora energii wiatrowej, który w ostatnim czasie tak dynamicznie się rozwija?

W.P.: Nie faworyzujemy żadnej technologii OZE. Priorytetem jest natomiast wypełnienie scenariusza rozwoju wyznaczonego w KPD. Do 2020 r. w energii elektrycznej dominować będzie energetyka wiatrowa. Realizacja celu KPD wymaga zainstalowania ponad 10 GW nowych mocy w elektroenergetyce, z czego prawie 6,5 GW w energetyce wiatrowej. Stąd konieczność uwzględnienia znaczącej roli energetyki wiatrowej.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że energetyka odnawialna coraz częściej konkuruje na rynku z  energetyką konwencjonalną, wchodząc na rynek niekiedy po marginalnych kosztach. Jest to  obecnie szczególnie widoczne w energetyce wiatrowej na lądzie, która charakteryzuje się niskimi kosztami inwestycyjnymi w relacji do innych OZE. Jest to dobrze rozwinięta technologia, której koszty inwestycji, z racji zwiększonej skali produkcji, będą nadal spadać.

reo.pl.: Kiedy Pana zdaniem zostanie przyjęta ustawa wraz z aktami wykonawczymi?
W.P.: Przewidujemy, że wejdzie ona w życie najpóźniej 1 lipca 2012 r.

Redakcja reo.pl

fot. Waldemar Pawlak dla reo.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here