PRZED POLSKIM RZĄDEM SCHODY W BRUKSELI. Co KE powie o ustawie o cenach prądu?

No to notyfikują czy nie? - zastanawia się Piotr Maciążek

Ustawa prądowa może mieć duży problem z notyfikacją w Komisji Europejskiej z powodu ograniczania roli regulatora oraz negatywnego wpływu na konkurencję rynkową. Jednak przetasowania w instytucjach unijnych w 2019 roku mogą sprzyjać rządowi.


21 grudnia, w godzinach popołudniowych Ministerstwo Energii rozpoczęło nowy odcinek epopei związanej z rosnącymi cenami energii. Konferencja odbyła się tuż przed przerwą świąteczną, co mogło sugerować, że resort liczył na brak rozgłosu i uniknięcie dziennikarzy zadających niewygodne pytania.

Wśród zaprezentowanych propozycji, które 28 grudnia trafiły do Sejmu, należy wymienić m.in. obniżkę akcyzy, opłaty przejściowej, ustalanie ceny energii i opłat sieciowych. W przypadku stawek opłat sieciowych zamrożono je na poziomie z 31 grudnia 2018 roku, w przypadku taryf i innych umów na sprzedaż i zakup energii – na poziomie z 30 czerwca 2018 roku.

Plany resortu energii bardzo szybko spotkały się z krytyką. Już 2 stycznia Urząd Regulacji Energetyki (regulator) poinformował w specjalnym komunikacie, że:

(…) Regulator z dużym zaniepokojeniem przyjmuje uszczuplenie kompetencji organu regulacyjnego w zakresie ustalania cen i stawek opłat dla odbiorców w gospodarstwach domowych, co pozwalało równoważyć interesy odbiorców i przedsiębiorstw energetycznych.

(…) Szczególny niepokój budzi „zamrożenie” opłat dystrybucyjnych w kontekście konieczności realizacji szeregu prowadzonych przez przedsiębiorstwa sieciowe inwestycji mających na celu w szczególności zapewnienie ciągłości dostaw energii elektrycznej odbiorcom.

(…) Po wejściu w życie zapisów ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw, ustawowe uprawnienia regulatora wynikające z Prawa energetycznego polegające na ustalaniu taryf dla energii elektrycznej, w 2019 roku zostały w praktyce znacznie ograniczone.

📻 POGOTOWIE ENERGETYCZNE w sejmie i w senacie

Kwestia uszczuplenia kompetencji regulatora może w mojej ocenie stanowić duży problem dla Komisji Europejskiej, która zajmie się notyfikowaniem ustawy. Równie istotne wydają się zastrzeżenia dotyczące negatywnego wpływu nowych przepisów na konkurencyjność rynku. Kwestia niedozwolonej pomocy publicznej jest mniej istotna, co zresztą zostało uwzględnione w bieżącej komunikacji Ministerstwa Energii. Widać wyraźnie, że

kwestia notyfikacji w Brukseli ustawy prądowej może być problematyczna.

Przyznał to zresztą sam premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z dziennikarzami podczas organizowanego w KPRM tweetupu.

Resort energii liczy w tej chwili na to, że kupi sobie niezbędny czas

Ustawa prądowa została wprowadzona z powodu nadchodzących wyborów parlamentarnych i ma obowiązywać rok (przynajmniej w obecnej formie). Tymczasem kończy się kadencja Komisji Europejskiej i aż do jesieni stara się ona wygaszać wszelkie toczące się sprawy. Istnieje zatem duża szansa na to, że nie zajmie się ustawą prądową w ciągu najbliższych miesięcy. Chyba, że zostanie do tego zmuszona oficjalną skargą, którejś ze spółek lub Urzędu Regulacji Energetyki. W obu przypadkach oznaczałoby to jednak pójście na zwarcie z polskim rządem.

Ważny jest również kontekst wyborów europejskich

Komisja Europejska będzie unikać sporów mogących napędzać nastroje eurosceptyczne. Dlatego zapadła decyzja, by łagodzić napięcia z Polską i nie generować nowych. Takie działania urzędników brukselskich są spowodowane zmianą układu sił w Europie. Jak zaznaczają analitycy mBanku: Jeśli trendy z ostatnich miesięcy będą kontynuowane to zmieni się rządząca w Europarlamencie koalicja na uwzględniającą eurosceptyków. Zwłaszcza, jeśli dojdzie do połączenia eurosceptycznych grup. Dwie z trzech największych partii (włoska Liga i polski PiS) nie będą ani z chadecji, ani z socjaldemokracji.

Partia Jarosława Kaczyńskiego już za kilka miesięcy może wejść do unijnego mainstreamu i z pariasa stać się skutecznym rozgrywającym.

W tym kontekście wizyta w Warszawie Matteo Salviniego, lidera Ligi, jest nieprzypadkowa. O głosy PiS walczyć będą nie tylko eurosceptycy, ale także główne siły polityczne Europy. To tworzy dla partii duże szanse na skuteczne uzyskanie wielu ustępstw. Jednym z nich może być notyfikacja ustawy prądowej.

Na koniec warto wspomnieć, że nowe przepisy i bez wątku unijnego charakteryzuje wiele problemów. Przede wszystkim, jak podkreśla Dziennik Gazeta Prawna, koszt ich wprowadzenia jest niedoszacowany.

 interwencja przewidziana ustawą prądową miałaby w 2019 roku kosztować 9 mld zł. Tymczasem według URE może to być nawet 16 mld zł.

W ustawie znalazły się bowiem zapisy o obniżeniu akcyzy i opłaty przejściowej, a jednocześnie o zamrożeniu taryf za dystrybucję i energię elektryczną. Skoro te dwie ostatnie się nie zmienią, a dwie pierwsze spadną – koszty po stronie spółek będą większe.

A kwestie finansowe to jedynie wierzchołek góry lodowej, bo ustawa prądowa jest po prostu napisana na kolanie. Nie zmieni tego faktu nawet rozporządzenie. Należy spodziewać się nowelizacji przepisów.



REO POLECA

Ta nieznośna doraźność

 

Piotr Maciążek
Analityk bezpieczeństwa energetycznego. W początku dekady ekspert kilku konserwatywnych think-tanków. Do końca lipca 2018 Red. naczelny Energetyki 24. Współautor prowokacji "Piotr Niewiechowicz" odsłaniającej nieszczelność strategicznych elementów machiny państwowej.