Ustawa o OZE – opinie ekspertów po przyjęciu przez Sejm


16 stycznia 2015 r. Sejm uchwalił ustawę o odnawialnych źródłach energii… na tę informację czekaliśmy wiele lat, choć obecny projekt był opracowywany przez rząd od połowy 2014 r. Oczywiście ustawa będzie jeszcze procedowana w Senacie, jednak wiemy już, że branża musi przygotować się na zasadnicze zmiany w systemie wsparcia zielonej energii. Co na temat ustawy w jej obecnym kształcie sądzą eksperci?

– Zaletą ustawy jest to, że mamy w końcu dokument, który zamyka w pewnych ramach dyskusję nad nowym systemem wsparcia OZE w Polsce. Do 2035 zostajemy przy zielonych certyfikatach, a od 2016 roku równolegle uruchamiamy aukcje. To oznacza że kolejne prace, już nad nowelizacją ustawy, powinny obejmować m. in. rozwiązania korygujące obecny system wsparcia, który po uchwaleniu nowego prawa wciąż będzie zmagać się z nadpodażą świadectw pochodzenia – wyjaśnia dla reo.pl Arkadiusz Sekściński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW). – Jednocześnie jeśli Senat nie przesunie daty zamknięcia systemu zielonych certyfikatów do połowy 2016 roku, to polską gospodarkę czeka istotny zastój w zakresie wszelkich inwestycji w OZE, jak też zrodzi się problem niespełnienia celów OZE na 2020 rok. Z kolei sukces lub porażka pierwszych aukcji będzie zależeć od tego, co znajdzie się w rozporządzeniach do ustawy – dodaje.

Urszula Stefanowicz z Koalicji Klimatycznej podkreśla natomiast, że ustawa wspiera nadal rozwiązania o największej skali, w tym szkodliwe środowiskowo i społecznie spalanie biomasy. W jej opinii w ustawie nadal zawarty jest system aukcyjny, w którym wiele będzie zależało od decyzji urzędników, co oznacza, że jest on uznaniowy i potencjalnie korupcjogenny. – Jednak przynajmniej w jednej kwestii posłowie wysłuchali obywateli i poparli wniosek mniejszości wprowadzający ceny gwarantowane dla najmniejszych instalacji – zauważa ekspertka. – To duży sukces wszystkich środowisk pozarządowych, samorządowych i biznesowych, które walczyły o wsparcie z prawdziwego zdarzenia dla energetyki obywatelskiej i prosumenckiej. Niestety, nie ma jeszcze pewności, że to korzystne rozwiązanie w ustawie zostanie. Dlatego teraz wszyscy powinniśmy apelować do senatorów, którzy nad ustawą pochylą się w przyszłym tygodniu, by zachowali ten korzystny dla obywateli zapis – mówi Urszula Stefanowicz.

Oceniając w rozmowie z dziennikarzami PAP przyjętą przez Sejm ustawę o OZE, deklarujący od dawna swoje poparcie dla energetyki prosumenckiej prof. Krzysztof Żmijewski powiedział, że posłowie robią błąd, ograniczając rynek do osób fizycznych: „dyskryminacją jest to, że nie uwzględnili prosumenta zbiorowego, np. mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych czy budownictwa komunalnego”.

Podobnego zdania jest Koalicja Klimatyczna czy Instytut Energetyki Odnawialnej. IEO w swoim stanowiskupodkreśla wprawdzie zalety płynące z przyjęcia poprawki prosumenckiej, która stwarza „możliwość rozwinięcia nowego, obywatelskiego segmentu w polskiej energetyce opartego o szeroko rozumianą i technologicznie zróżnicowaną energetykę rozproszoną”, jednak przypomina, że u naszych zachodnich sąsiadów istnieją już ok. 2 mln prosumentów, a w Polsce „do 2020 roku może powstać około 250 tys. mikroinstalacji”. „Wielką niewiadomą” nazywa też kształt systemu aukcyjnego. „Istnieją obawy, że ustawa nie urynkowi sektora energetyki odnawialnej o mocach powyżej 1 MW, a stanie się dodatkowym instrumentem dofinansowania tradycyjnych koncernów energetycznych” – czytamy w stanowisku Instytutu, który obawia się zaburzenia konkurencji, braku różnorodności technologicznej i niezrównoważonego wykorzystywania krajowch zasobów OZE.

Wymienienia kilku zalet ustawy podjął się dr Krzysztof M. Księżopolski, szef programu „Bezpieczeństwo energetyczne i polityka klimatyczna” OAP UW. Ekspert podkreśla, że nowe prawo, m.in. większa odporność rozproszonej sieci producentów na zakłócenia np. w wypadku ataku terrorystycznego czy wojny, daje również szansę na „ograniczenie wydatków gospodarstw domowych poprzez ograniczenie kosztów zakupu energii oraz ograniczenie ryzyka związanego ze zmiennością cen, czego efektem będzie wzrost popytu i wzmocnienie struktur społecznych”. Jako kluczowe problemy dla przyszłości OZE w Polsce wymienia „kwestie implementacji technologii we wszystkich gałęziach produkcji i usług, szczególnie w transporcie oraz możliwości magaznowania energii”.

Dosadnie o ustawie wypowiada się Greenpeace. W komunikacie organizacji czytamy, że „przyjęty projekt nie zniesie patologii na rynku energetyki odnawialnej”, a „jedynym pozytywnym sygnałem jest to, że (…) posłowie powiedzieli TAK dla rozwoju energetyki obywatelskiej”. Zdaniem ekspertów organizacji ustawa zakłada niezmiennie, że „spalanie węgla z biomasą to ekologiczna forma pozyskiwania energii”, co jest najzwyklejszym „oszustwem”. Greenpeace obawia się, że ustawa w obecnym kształcie doprowadzi do tego, że „rozwijać się będą przede wszystkim wybrane gałęzie OZE – energia wiatrowa i biomasa oraz, mająca niewiele wspólnego z czystymi źródłami energii, technologia termicznej obróbki odpadów”, ponadto zaproponowany system aukcyjny „może doprowadzić do wielu wysoce szkodliwych zjawisk” (np. wypieranie z runku niezależnych i mniejszych krajowych inwestorów).

Ustawa o OZE trafi teraz do Senatu, gdzie podczas posiedzenia 5 lutego zajmą się nią senatorowie. Wiemy już, że senator PO Jan Michalski zgłosi poprawki do ustawy o OZE. Wcześniej przedstawiciele PO zapowiadali, że będą chcieli wykreślić z ustawy tzw. poprawki prosumenckie, wspierające początkowy rozwój mikroinstalacji OZE.

Redakcja reo.pl

fot. Mountain/ \Ash/CC BY 2.0

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here