Hubert Bułgajewski: Ty też to poczujesz

Zmiany w Arktyce idą coraz dalej.

fot. unsplash.com, Roxanne Desgagnes
Czapa polarna w Arktyce znów notuje rekordowe wartości niskiego zasięgu lodu. Ostatnie tygodnie to wręcz nieustanne bicie rekordów z poprzedniego roku. Nic dziwnego, panują tam wysokie temperatury, polarne wody nie wychładzają się i nie pokrywają się lodem. Takie zmiany mają wpływ także na naszą pogodę. Nagłe spadki i wzrosty temperatur, czy uporczywie długo utrzymujące się wilgotne i deszczowe dni lub suche i bezdeszczowe.  To konsekwencje kurczenia się czapy polarnej na biegunie północnym.

Kolejne miesiące z rekordami
W Arktyce znów padają rekordy zasięgu lodu morskiego, który tworzy czapę polarną Oceanu Arktycznego. Raport Narodowego Centrum Danych Lodu i Śniegu (NSIDC) podaje, że w styczniu tego roku pokrywa lodowa ponownie się zwiększyła. Średni zasięg występowania lodu morskiego wyniósł 13,06 mln km2, bijąc w ten sposób rekord z poprzedniego roku o 0,11 mln km2. Jak wynika z obserwacji, w lutym widzimy dalszy ciąg sytuacji z poprzedniego miesiąca.

Kra lodowa na Morzu Beringa w lutym 2018 roku, fot. NASA Worldview

Od końca stycznia do połowy lutego sytuacja właściwie nie uległa zmianie. W połowie lutego obszar lodu morskiego był o 0,2 mln km2 mniejszy niż w rekordowym lutym ubiegłego roku. Najprawdopodobniej sytuacja nie ulegnie większym zmianom w tym miesiącu i w lutym odnotujemy kolejny rekord w Arktyce. Blisko 1,5 mln km2 mniej od średniej z okresu 1981-2010.

Ostatnie lata w Arktyce są bardzo ciepłe
Przyczyna jest prozaiczna – wzrost temperatur, globalnych i tych w Arktyce. 2016 rok był rekordowo ciepły wokół bieguna północnego. 2017 już nie, ale i tak, jak podaje NASA, ubiegły rok był drugim najcieplejszym w historii pomiarów. Nie wiadomo jak będzie wyglądał ten rok, ale zarówno styczeń  jak i luty są w Arktyce bardzo ciepłe. Styczeń, według danych Narodowej Administracji ds. Oceanów i Atmosfery (NOAA), był w Arktyce o 3 stopnie C cieplejszy niż zwykle. Jak wynika z dotychczasowych obserwacji, luty także zapisze się jako niezwykle ciepły miesiąc.

Pokrywa lodowa kurczy się latem w sposób nadmierny nawet przy pochmurnej pogodzie. Jesienią wolne od lodu wody oddają ciepło windując temperatury.

Pokrywa lodowa kurczy się latem w sposób nadmierny nawet przy pochmurnej pogodzie. Jesienią wolne od lodu wody oddają ciepło windując temperatury. Wysokie temperatury sprawiają, że rubieże arktycznych wód, jak Morze Barentsa, Karskie i Beringa nie wychładzają się na zimę, po czym wody te nie mogą zamarznąć. Dodatkowo do Arktyki docierają ciepłe masy powietrza znad oceanów, szczególnie znad Atlantyku, co wzmacnia temperatury. Na początku lutego region doświadczył dość silnego ocieplenia, bo potężne układy niskiego ciśnienia były zdolne do transportu oceanicznego ciepła aż pod sam biegun północny. Podobna sytuacja ma miejsce na Morzu Beringa leżącym między Alaską a Półwyspem Czukockim. Zamiast paku lodowego jest tam dryfująca kra, a lód zajmuje rekordowo mały obszar.

Skutki: pogodowy zawrót głowy
Czy powinniśmy się tym przejmować? Przecież poza Eskimosami i naukowcami nikogo tam nie ma. A jednak. Cieplejsza Arktyka oznacza zmiany we wzorcach pogodowych na świecie, szczególnie w regionach doń przylegających. Kiedy rosną temperatury w Arktyce, spada różnica w temperaturach między biegunem północnym i równikiem. To powoduje zwalnianie i meandrowanie wiejącego na wysokości około 9-10 km prądu strumieniowego. To właśnie ten prąd, tzw. jet stream, decyduje o pogodzie w Polsce. Ciepła Arktyka powoduje blokady cyrkulacji atmosferycznej, co oznacza uporczywość pogodową. Innymi słowy, pogoda może przez wiele dni się nie zmieniać. Problem robi się poważny, kiedy do zjawiska dochodzi wczesną wiosną. Wiele dni z opadami lub ich brakiem oznacza kłopoty w rolnictwie.

Innym problemem są ekstrema pogodowe. Prąd strumieniowy nie tylko zwalnia, ale też silnie meandruje. Zimne powietrze może dotrzeć daleko na południe, zderzając się z ciepłymi masami powietrza powoduje obfite opady śniegu, przy jednocześnie ujemnych lub bliskich zeru temperaturach. W Hiszpanii ostatnio panowała wręcz syberyjska zima, podobnie jak we Francji czy w Niemczech. Sytuacja może się powtórzyć, nawet na sam koniec lutego albo w marcu. W Polsce również może być mroźno i śnieżnie. Baaardzo śnieżnie, bo z powodu globalnego ocieplenia w atmosferze jest więcej pary wodnej – stąd też rekordowe opady śniegu w Moskwie. Z kolei inne regiony doświadczają wzrostu temperatury. Często nagłego wzrostu temperatury. Jeszcze pod koniec grudnia USA mierzyły się z tzw. zimą stulecia, a teraz widzimy, że prognoza słynnego świstaka Philla kompletnie się nie sprawdziła. Kilka dni po Dniu Świstaka temperatury w Nowym Jorku sięgały 7 stopni C, a ostatnio słupki rtęci pokazały tam nawet 17 stopni C. W kolejnych dniach na Times Square mróz będzie tylko w nocy, a dzień na plusie. A kilka dni później ponownie zawita tam wiosna. Wysokie temperatury pojawią się na Środkowym Zachodzie, w Zachodniej Virginii czy w Kentucky – może być tam nawet 20 stopni C. My w tym czasie będziemy marznąć i wdychać smog. Przyczyną jest prąd strumieniowy. A w Arktyce temperatury mocno wzrosną, zakłócając schyłek sezonu zamarzania.

Na pierwszy rzut oka ocieplenie to nic złego. Świetnie, gdyby w marcu temperatury wzrosły do 20 stopni C, ale Możemy mieć bardzo ciepły marzec, a w maju temperatury spadną poniżej zera i będzie padać śnieg.

Topniejąca Arktyka będzie nam płatać figle w pogodzie regularnie. Na pierwszy rzut oka ocieplenie to nic złego. Świetnie, gdyby w marcu temperatury wzrosły do 20 stopni C, ale takie wartości oznaczają też szybkie parowanie i wysychanie wierzchniej warstwy gleby. Gorzej, gdy anomalia utrzymuje się przez wiele dni. Ziemia wysycha szybko, a polskie rolnictwo już w ostatnich latach miało z tym problem. Jednocześnie po takim ociepleniu temperatury mogą znów mocno spaść. Możemy mieć bardzo ciepły marzec, a gdy wszyscy rozmażą się już o wiośnie i grillu – w maju temperatury spadną poniżej zera i będzie padać śnieg. Tak było w 2017 roku. Przyczyną było właśnie ocieplenie klimatu w Arktyce, wynikające z topnienia lodu. Jedno i drugie wyraźnie na siebie wpływa.

Zmiany, jakie zachodzą w Arktyce z powodu globalnego ocieplenia jeszcze nie raz nas zaskoczą. Raczej w bardzo niemiły i niepożądany dla nas sposób.


Źródła: nsidc.orgwww.esrl.noaa.gov, data.giss.nasa.gov

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.