Hubert Bułgajewski: Tuwalu broni się przed zatopieniem

ONZ sfinansuje siedmioletni program ochrony brzegów.

Mieszkańcy Tuwalu, wyspiarskiego państwa na Pacyfiku, na własnej skórze odczuwają skutki ocieplającego się klimatu. Atole zagrożone są zalaniem. Z pomocą przychodzą im fundusze z ONZ.

Wiele państw i regionów na świecie jest zagrożonych przez wzrost poziomu wód oceanów, który z powodu topnienia polarnych lądolodów rośnie średnio o 3-5 mm rocznie. Najbardziej zagrożone są miejsca, gdzie średnia wysokość nad obecnym poziomem morza nie przekracza dwóch metrów. To w głównej mierze atole koralowe – niewielkie płaskie wyspy, zwykle w kształcie pierścienia otaczającego centralną depresję. Także te należące do Tuwalu, położone na Oceanie Spokojnym, na wschód od Australii.

Podobnie jak w przypadku Florydy, problemy potęgują tu skutki burz tropikalnych i huraganów, których przyczyną jest rosnąca temperatura oceanów. Mierzy się z nimi coraz więcej społeczności, żyjących na nisko położonych wyspach Pacyfiku, Oceanie Indyjskim czy Atlantyckim. W marcu 2015 roku w Tuwalu, i w leżące nieopodal Vanuatu, uderzył cyklon tropikalny Pam. Po tym kataklizmie przesiedlono 45% ludności Tuwalu. Na Vanuatu  zabił 16 osób. Klimatolodzy prognozują, że takie cyklony będą coraz bardziej gwałtowne.

Mieszkańcy Tuwalu nie przyczynili się do zmiany klimatu, ale są jednymi z najbardziej narażonych na ich skutki.

Według raportu dotyczącego zmian klimatu w regionie Pacyfiku (przygotowanego w ramach Pacific Climate Change Science Program) od 1993 roku poziom morza wokół Tuwalu rósł średnio o pięć milimetrów rocznie. Szacuje się, że do 2030 roku, jeśli świat dalej będzie spalać paliwa kopalne, jak robił to dotychczas, poziom oceanów wzrośnie tam od siedmiu nawet do 18cm. W takiej sytuacji wielu ludzi będzie musiało opuścić swoje miejsca zamieszkania.

Ochrona brzegów priorytetem rządu
Podobnie jak w przypadku Miami, ludzie nie poddają się. Chociaż część mieszkańców Tuwalu czy Kiribati została już uchodźcami klimatycznymi. Rząd Tuvalu wraz z Programem Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP), przystąpił do działania. W czerwcu 2017 roku władze podpisały porozumienie dotyczące projektu podniesienia odporności klimatycznej, z którego skorzysta prawie 30% ludności. Rozłożony na siedem lat program zakłada ochronę brzegów.

Wyspy Tuwalu leżą niecałe dwa metry nad poziomem morza.

Założony w 2010 roku Zielony Fundusz Klimatyczny wyłożył na ochronę Tuwalu 36 milionów dolarów. Rząd dołoży niewiele, bo tylko 2,8 milionów. Tuwalu jest jednym z najbiedniejszych państw świata. Dotychczas działania adaptacyjne pozwoliły wzmocnić  jedynie 570 metrów wybrzeży, a docelowo mają objąć 2780 metrów. Proces ten potrwa do 2024 roku i obejmie trzy z dziewięciu zamieszkałych wysp Tuwalu.

Ochrona wybrzeży jest naszym priorytetem – powiedział premier Tuwalu, Enele Sosene Sopoaga. – Projekt obejmie wyspy Funafuti, Nanumea i Nanumaga, gdzie znajdują się największe skupiska domów oraz wiele szkół i szpitali. Jak powiedziała Osnat Lubrani z UNDP, ochronie podlega nie tylko infrastruktura, życie ludzkie i dobra materialne. To także – zgodnie z wytycznymi Agendy Zrównoważonego Rozwoju 2030 – likwidacja ubóstwa, zapewnienie trwałości środowiska naturalnego oraz zapewnienie zrównoważonej konsumpcji i produkcji.

Zakres pomocy dla mieszkańców Tuwalu ze strony ONZ, jak i samego rządu jest szeroki. Obejmuje np. przedłużenie programu stypendialnego, który ma na celu wsparcie studentów takich kierunków, jak nauka o środowisku, inżynieria lądowa i przybrzeżna, oceanografia, oraz meteorologia. Finansuje się także wymianę doświadczeń pomiędzy lokalnymi a międzynarodowymi ekspertami. Zostanie również zaktualizowany program nauczania w szkołach podstawowych w celu podniesienia świadomości konsekwencji zmian klimatycznych. Ważnym bowiem aspektem pomocy dla takich państw jak Tuwalu, jest sprawna i skuteczna inwestycja w wiedzę młodego pokolenia. Wszystko po to, aby jak najlepiej zabezpieczyć kraj na przyszłość i wzmocnić jego zdolność do obrony przed skutkami globalnego ocieplenia.

Mieszkańcy Tuwalu nie przyczynili się do zmian klimatycznych, ale są jednymi z najbardziej narażonych na ich skutki – powiedziała Osnat Lubrani. Ten naród chyba najbardziej zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. Jednocześnie jest to smutny przykład pokazujący, że działać zaczyna ten, kto boleśnie i na własnej skórze doświadcza globalnego ocieplenia.

 

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.