TU WARSZAWA w programie LGBT+

Politolog, analityk REO, Paweł Krulikowski: podpisanie deklaracji to va banque Trzaskowskiego

Podpisana niemal miesiąc temu Warszawska Deklaracja LGBT+ nie schodzi z ust polityków i komentatorów. Rafał Trzaskowski wywołał burzę, w której głos zabrali już niemal wszyscy liczący się w Polsce politycy, dziennikarze, przedstawiciele Kościoła, a nawet sportowcy. Czy było warto? A przede wszystkim – czy Deklaracja wynika z troski, czy jednak z wyrachowania?

Trudno mi, jako politologowi, oceniać poszczególne zapisy Deklaracji LGBT+. Zwłaszcza, że sami autorzy mieszają w niej twarde dane statystyczne z własnymi wyliczeniami i impresjami na temat mniejszości seksualnych w stolicy, wystawiając się tym samym na łatwy ostrzał przeciwników Deklaracji. 200 000 członków społeczności LGBT+ w Warszawie wygląda na liczbę kompletnie wyssaną z palca. Nawet Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy stwierdził, że ta może być ona przesadzona o 50%.

Wątpliwości może być więcej, zwłaszcza, że część z 12 postulatów podpisanej przez Trzaskowskiego karty jest niezwykle trudna do zrealizowania w kontekście kompetencji, jakie posiada Prezydent Miasta Stołecznego Warszawa i podległe mu organy. Mam tutaj na myśli przede wszystkim programy nauczania w stołecznych szkołach, jak i program tęczowa pomoc miejska. Autorzy Deklaracji LGBT+ stwierdzają autorytatywnie, że polska policja nie pomaga ofiarom przemocy na tle seksualnym. Zastanawiam się zatem, na ile skuteczniejsza będzie w tej kwestii Straż Miejska. Albowiem co do jakości jej działania można mieć nie tylko wątpliwości, ale i ogromne zarzuty. Swoją drogą to ciekawe, czy wszyscy z niezwykle licznej grupy dyskutujących znają poszczególne punkty deklaracji lub chociaż ich liczbę…

Z punktu widzenia warszawskiej polityki samorządowej niezwykle zabawnie może brzmieć również ostatni, dwunasty punkt deklaracji, zakładający powołanie Pełnomocnika/Pełnomocniczki do spraw LGBT+. Zabawnie, gdyż z powoływaniem pełnomocników Trzaskowski ma ogromne problemy w kontekście swoich obietnic wyborczych. W kampanii wyborczej mówił on bowiem o konkursach, które będzie organizował przy powoływaniu urzędników, na razie jednak wskazuje… pełniących obowiązki dyrektorów (z władzą podobną do wiceprezydentów), skrzętnie obowiązek konkursowy pomijając. Stanowisko w ten sposób dostała między innymi Justyna Glusman, dyrektorka Biura Ochrony Środowiska.

Pisząc o obietnicach, warto wskazać na jeszcze jeden fakt, potwierdzający intencje wrzucenia dyskusji światopoglądowej do nadchodzącej, permanentnej kampanii wyborczej przed wyborami europarlamentarnymi i parlamentarnymi. Otóż w październiku 2018 Rafał Trzaskowski… odmówił podpisania Deklaracji LGBT+, ta nie znajdowała się nigdy w jego programie wyborczym, a na zarzuty swojego głównego konkurenta Patryka Jakiego, że będzie budował miasto ideologiczne konsekwentnie odpowiadał, że nie zamierza zajmować się światopoglądem mieszkańców stolicy. Po podpisaniu Deklaracji w lutym bieżącego roku zwolennicy Trzaskowskiego przekonują, że poparcie dla sprawy LGBT+ miał w swoim programie wyborczym. Trudno to jednak będzie sprawdzić, bowiem

Prezydent Warszawy ze swojej własnej strony internetowej program i obietnice… usunął.

I z tego punktu widzenia aspekt polityczny Deklaracji LGBT+ wydaje się jeszcze ważniejszy. Miały być konkursy na dyrektorów i pełnomocników – nie ma. Miał być, obiecany 23 listopada w wywiadzie dla Radia ZET po wyborach audyt i raport otwarcia nowych rządów w Warszawie – nie ma. Wyliczać można długo. Trzaskowski ma ewidentnie problem z realizacją swojego przedwyborczego programu. A w tym kontekście Deklaracja LGBT+ daje mu tygodnie spokoju, kiedy w stolicy nie mówi się praktycznie o niczym innym.

Rafał Trzaskowski niewątpliwie wyrasta w ostatnich miesiącach na lidera Platformy, i tym samym Koalicji Europejskiej. Jego zagranie jest ruchem z gatunku va banque. Doskonale bowiem wie, że zbliżające się wybory do Europarlamentu zmobilizują znacznie więcej potencjalnego elektoratu wielkomiejskiego, oczywiście na korzyść jego ugrupowania. A dla tego elektoratu postulaty Karty LGBT+ nie są ani trochę szokujące, wręcz przeciwnie, stanowią clue praw podstawowych człowieka. Pytanie jednak czy rozgłos, który udało się Warszawskiej Deklaracji LGBT+ wywołać w skali ogólnopolskiej nie zadziała dokładnie odwrotnie, niż oczekiwałby tego prezydent stolicy.

Należy bowiem zauważyć, że do tej pory Platforma Obywatelska umiejętnie dystansowała się od wychylenia się w jakąkolwiek stronę ideologicznego sporu. Donald Tusk potrafił omijać mielizny konfliktów o aborcję czy o związki partnerskie. Nie bez powodu, zdaje się, Hanna Gronkiewicz-Waltz unikała publicznego wyrażania swojego zdania na temat Deklaracji LGBT+, odmawiając wręcz jej inicjatorom spotkania. I, o ile, podpis pod swojego rodzaju kartą praw mniejszości seksualnych w Warszawie nie powinien razić z tolerancyjnego i społecznego punktu widzenia, o tyle politycznie wygląda to na ogromny błąd.


REO POLECA

📻 ONI, czyli państwo w państwie

Paweł Krulikowski
Politolog, komentator i analityk. Absolwent UW oraz SGH. Główny obszar zainteresowań: wizerunek polityczny. Jako konsultant brał czynny udział w trzech ostatnich kampaniach wyborczych. Po różnych stronach. Obecnie w sektorze prywatnym. Sceptyk. Symetrysta. Po godzinach basista zespołów Popkultura oraz Kapitan Nemo.