Wiatraki w rolach głównych

14.09.2017

Gdańsk: stała cena za 15 lat energii z wiatru to wg spółki Energa przestępstwo gospodarcze i powód podarcia podpisanych przez nią umów! Londyn: stała cena za 15 lat energii z wiatru, to logiczny, budzący zrozumienie, standard biznesowy! To wnioski na marginesie tekstu Agaty Skrzypczyk  o znamiennej aukcji OZE w Wielkiej Brytanii. Jest  przełom cenowy w energetyce. Dostawy prądu z, czekających na budowę, wiatraków morskich będą tańsze od energii atomowej ze zamortyzowanych elektrowni!

 

W mijającym tygodniu Brytyjczycy przeprowadzili drugą aukcję OZE w ramach programu Contracts for Difference Allocation Round (Kontrakt na róznice kursowe). Cała pula wsparcia trafi do firm offshore (wiatraków morskich), a ceny uzyskane w aukcji są zaskakujące i dobrze rokujące dla sektora OZE. Wygląda na to, że energia z morskich farm wiatrowych właśnie stała się tańsza od energii jądrowej.

Londyn ogłosił wyniki drugiej aukcji energii odnawialnej, która została przeprowadzona w miniony poniedziałek. Budżet aukcji w wysokości 290 milionów funtów został całkowicie rozdystrybuowany tylko pomiędzy projekty morskich farm wiatrowych. Zwycięskie projekty mają zostać uruchomione w latach 2021/2022 i od tego momentu przez okres 15 lat duńska firma Dong Energy, konsorcjum Stratkraft i Innogy oraz portugalski koncern EDPR dostaną zapewnioną cenę sprzedaży energii.

Eksperci przewidywali, że ceny, które deweloperzy morskich farm wiatrowych zgłoszą w aukcji będą stosunkowo niskie, jednak ostateczne wyniki zaskoczyły wszystkich. Projekty firmy Dong Energy i EDPR wygrały aukcję po cenie 57,5  funtów/MWh. Z kolei konsorcjum Innnogy i Starkraft uzyskało cenę 74,75 GBP/MWh.  Dla porównania, francuska firma EDF, właściciel nowej elektrowni jądrowej o nazwie Hinkley Point, wynegocjowała gwarantowaną stawkę w wysokości 92,5 GBP/MWh, po której inwestor będzie sprzedawał energię przez okres 35 lat.

Tak znaczące obniżenie kosztów energii z morskich farm wiatrowych, która jeszcze do niedawna była znacznie droższa niż energia jądrowa, z pewnością będzie punktem zwrotnym w percepcji OZE. Jeszcze dwa lata temu, w pierwszej aukcji OZE w Wielkiej Brytanii, uzyskana cena sprzedaży energii z tego źródła wyniosła 119.89 GBP/MWh, czyli ponad dwa razy więcej w stosunku do poniedziałkowej aukcji.

A propos tych szczegółów biznesowych: mały przeskok ze Zjednoczonego Królestwa do Polski. Tu wydarzeniem tygodnia w branży energetycznej był komunikat gdańskiej firmy Energa i konferencja jej Prezesa, informujące o zerwaniu 22 umów z kontrahentami spółki Energa-Obrót. Przedmiotem tych kontraktów była dostawa energii z farm wiatrowych (lądowych) także, jak w najświeższym przypadku z Wielkiej Brytanii, obowiązująca  przez 15 lat, także z zapewnioną ceną kupna/sprzedaży energii i także po zaniżonych, w związku z tym, cenach w stosunku do „panujących” na rynku w momencie składania podpisów na dokumentach.

Wytęż wzrok i znajdź szczegóły, którymi różnią się UK z RP. Prezesowi Energi, Danielowi Obajtkowi ustalenie niezmiennej stawki i nie zabezpieczenie się,  przez poprzedników, na wypadek zmian cen „pachnie kryminałem”. W Londynie – i to nie kilka lat temu,a w ostatni  poniedziałek traktowane jest to jako układ fair: postawienie instalacji to nie darmowy trick rodem z „Zaczarowanego ołówka” ale konieczność zdobycia i zainwestowania wielkich sum pieniędzy. Zainwestowania! Czyli pozbycia się na spory czas czy to swoich, czy pożyczonych, jednak z uczuciem pewności, że porozumienie polega na pewności co do zwrotu inwestycji. Trochę to jak z ratami, które wyznaczone są na cały okres obowiązywania umowy, bez względu na to, czy nagle pojawi się inflacja, lub ceny zaczną szaleć z powodu jakichś spektakularnych zdarzeń.

Wróćmy na wyspy i  morze dookoła ich. Jednym z powodów uzyskania tak niskiej ceny mogła być niepewność odnośnie tego czy i kiedy zostanie rozpisana kolejna aukcja OZE. Teoretycznie, rząd brytyjski przeznaczył 440 milionów GDP na kolejną aukcję OZE do 2020 roku, jednak nie ma pewności kiedy miałaby się ona odbyć. Niewątpliwie jednak, technologia pozyskiwania energii z wiatraków umieszczonych na morzu zaczyna dojrzewać, co przekłada się na obniżenie kosztu produkcji. Przede wszystkim, w dzisiejszych projektach deweloperzy wykorzystują znacznie większe turbiny niż te sprzed paru lat. Poza tym, projekty te cechują się już stosunkowo niższym ryzykiem inwestycyjnym, a co za tym idzie, koszt kapitału się zmniejszył.

To moment przełomowy dla branży OZE - stwierdziła Emma Pinchbeck, dyrektor zarządzająca grupy RenowableUK. - Tak niska cena pokazuje, że energia z wielko-skalowych projektów OZE jest tańsza niż z tych dotychczas wykorzystywanych. Argument, że energia odnawialna jest zbyt droga zostanie podważony.

Jest to również z pewnością ważny moment dla brytyjskiego sektora energetycznego. Rząd Wielkiej Brytanii zobowiązał się do stopniowego przechodzenia na niskoemisyjną gospodarkę, w tym redukcji wykorzystania węgla. Tak niskie ceny OZE mogą skłonić rząd do przemyślenia dotychczasowej strategii miksu energetycznego kraju, a przedstawicieli branży energetyki jądrowej – do próby zrewidowania modelu biznesowego i obniżenia kosztów produkcji energii.

Agata Skrzypczyk / REO.pl

Fot: Pixabay

 

Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.