Tajemniczy znak D-6, czyli zielona energia na polskich drogach

30.11.2017

Oświetlenie dróg i ulic pochłania aż 13% energii zużywanej w całym kraju. Aż się prosi, by część funduszy na modernizację przejść dla pieszych przeznaczyć chociażby na panele słoneczne i ograniczyć znaczące koszty prądu. Czy tak się dzieje, sprawdziliśmy w kilku największych polskich miastach.

 



Warszawa: aktywny ludzik zasilany światłem i wiatrem

W stolicy nie brakuje pomysłów na obniżanie zużycia energii i jednoczesne podnoszenie bezpieczeństwa pieszych. W ostatnich miesiącach Zarząd Dróg Miejskich zamontował kilkanaście „aktywnych przejść dla pieszych”. Nie ma na nich działających cały czas sygnalizacji świetlnych. Zamiast tego w instalacji umieszczono czujniki ruchu, które w momencie, gdy na przejściu pojawia się pieszy, uruchamiają aktywne punktowe elementy odblaskowe i ostrzegawcze lampy LED umieszczone nad znakami drogowymi. Dzięki temu kierowca odpowiednio wcześnie dostaje sygnał, że coś się dzieje. Instalacja jest znacząco tańsza niż klasyczne przejście dla pieszych z sygnalizacją świetlną, ale podłączona jest do stałego zasilania bezpośrednio z istniejącego oświetlenia ulicznego. Powoli pojawiają się jednak pomysły na wykorzystanie energii słonecznej.

Do zamontowania instalacji wykorzystującej panele fotowoltaiczne zmotywowali ZDM mieszkańcy Ursynowa. W budżecie partycypacyjnym zagłosowali na projekt doświetlenia dwóch przejść dla pieszych: w alei Komisji Edukacji Narodowej – głównej arterii dzielnicy – oraz przy krzyżującej się z nią ulicy Jeżewskiego. Dzięki temu w obu tych miejscach w 2016 roku zainstalowano na wysięgnikach aktywne znaki D-6 – czyli znaki informacyjne z małym ludzikiem przechodzącym przez jezdnię (w wersji D-6a jedzie on na rowerze – informując o przejeździe dla jednośladów, a w wersji D-6b mamy dwóch ludzików – jeden pieszo, drugi na rowerze). Na czym polega „aktywność” znaków? Zamieszczono nad nimi pulsującą na pomarańczowo lampę, dzięki której kierowcy wcześniej mogą zauważyć, że pora ściągnąć nogę z gazu. Prąd do lampy produkowany jest przez panele słoneczne. By było jeszcze bezpieczniej, przejścia dodatkowo doświetlono, choć już bez użycia energii odnawialnej.

Bardziej rozwinięta wersja aktywnego znaku D-6 pojawiła się przy zjeździe z ulicy Puławskiej w Dolinę Służewiecką. Tam, oprócz panelu fotowoltaicznego, zamontowany jest również wiatrak. Lampa pulsująca zasilana jest więc dwoma rodzajami zielonej energii. Odnawialne źródła wykorzystywane są też w innych ulicznych instalacjach – stacjach rowerów miejskich Veturilo i w parkomatach w Strefie Płatnego Parkowania Niestrzeżonego. Częścią terminali obsługujących wypożyczenie roweru czy pobranie opłaty za pozostawienie samochodu jest panel słoneczny.

Jak przyznaje Paweł Olek z Wydziału Komunikacji Społecznej ZDM, Zarząd na razie nie ma w planach montowania kolejnych aktywnych znaków D-6 czy innego wykorzystania źródeł energii odnawialnej na drogach. Nie wszędzie jest to technicznie możliwe i nie zawsze się opłaca. Jednak tam, gdzie się da, ZDM próbuje ograniczyć negatywne skutki transportu dla środowiska – w tym roku zakupił dwa samochody elektryczne.

 

Kraków: 40 znaków D-6

Kraków znacząco przebija Warszawę, jeśli chodzi o doświetlanie przejść dla pieszych aktywnymi znakami. W mieście jest ich około 40, czyli zielona energia wykorzystywana jest na 20-stu przejściach dla pieszych. Jak wskazuje Michał Pyclik rzecznik prasowy Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, zasilanie z panela słonecznego jest wystarczające do działania lampy i zapewnia możliwość jej bezawaryjnego funkcjonowania nawet w przypadku wystąpienia niekorzystnych warunków atmosferycznych.

 

Łódź: połączenie paneli i wiatraków jest skuteczne

W trzecim co do wielkości polskim mieście również jest kilkanaście aktywnych znaków D-6. Część zasilana jest energią słoneczną, część wiatrową, a niektóre dwoma rodzajami energii. Każdy znak wyposażony jest w akumulator, dzięki czemu może gromadzić prąd do późniejszego wykorzystania. Co również istotne, ten system nie powoduje trudności prawnych związanych z umową na dostarczanie energii przez Polską Grupę Energetyczną. W tym roku takie rozwiązanie zostało zastosowane na jednym z przejść na ulicy Brzezińskiej. Energia z paneli słonecznych i wiatraków wykorzystywana jest też do doświetlania przejść dla pieszych.

 

Wrocław: pustynia OZE

 Wrocław na razie nie zastosował odnawialnych źródeł energii do oświetlania ulic. Prawdopodobnie stało się tak ze względu na koszty i problem ze skutecznością baterii słonecznej w okresie od listopada do lutego – Urząd Miasta nie zdecydował się przeznaczyć środków na wdrożenie takiej technologii.


Poznań: energia z paneli wystarczy na 15 dni

 W Poznaniu aktywne znaki D-6 zamontowane są przy 30 przejściach dla pieszych. Cała energia potrzebna do działania instalacji pochodzi z baterii słonecznych. Co istotne akumulator na każdym znaku zostaje naładowany już po dwóch słonecznych godzinach, a zgromadzona w ten sposób energia wystarcza na 15 dni. System jest samowystarczalny – nie ma potrzeby doładowywania akumulatora z dodatkowego źródła.

 

Gdańsk: fotowoltaika w „fotoradarach”

Za to w Gdańsku zasięg zielonej energii jest poważny: wszystkie parkomaty posiadają zasilanie solarne. Magdalena Kiljan, rzecznik prasowy Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni wyjaśnia, że to po prostu się opłaca. Każdy z 353 parkomatów ma baterię zasilającą o raczej krótkiej żywotności. Kiedy do baterii podłączymy panel, to nie dość, że jej działanie będzie mniej kosztowne, to jeszcze wydłuży się jej czas działania i rzadziej trzeba będzie ją wymieniać. Poza drogami, np. przy zbiornikach wodnych, zamontowano 30 lamp zasilanych panelami słonecznymi. Jednak na razie nie do końca spełniają swoją funkcję: w okresie zimowym słabe nasłonecznienie sprawia, że lampy właściwie nie świecą.

Wróćmy więc lepiej na drogi, bo tam, od połowy października, przy szkołach montowane są nietypowe tablice informujące kierowców z jaką jadą prędkością. Gdy ci przekroczą dozwoloną liczbę kilometrów na godzinę – na ekranie pojawi się czerwona smutna buźka, a gdy będą jechać zgodnie z przepisami – zielony uśmiech. W sumie zamontowanych zostanie 97 tablic w 59 lokalizacjach. Część z nich zasilana będzie z systemu fotowoltaicznego. Tablice mają w pozytywny sposób zachęcać do zachowywania bezpieczeństwa na drodze – nie będą działać jak klasyczne fotoradary, więc nie trzeba się obawiać, że zrobią nam zdjęcie. Będą za to zbierać dane statystyczne: liczbę pojazdów, średnią, najwyższe i najniższe prędkości. Te dane pozwolą policji na podjęcie ewentualnych dodatkowych działań.

 

Choć może jeszcze tego wyraźnie nie widać, systemy wykorzystujące energię odnawialną zadomowiły się już na polskich ulicach. Instalacji jest wciąż mało. Dominuje wykorzystanie paneli do doświetlania znaków D-6, ale pole do działania jest znacznie szersze. Wystarczy tylko wpaść na pomysł, bo tam gdzie miasto samo nie wyłoży pieniędzy, zawsze można je zmotywować poprzez projekt w budżecie obywatelskim.




Bartłomiej Pograniczny


fot. Pixabay



Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.