NA3 DNI: Cała nadzieja w rurach! Ciepło ciągiem

10.11.2017

Listopad. Temperatura jeszcze nie spada poniżej 10 stopni, ale Polacy już palą w piecach. Nad dachami snują się żółte, pomarańczowe, brązowe i czarne dymy. Jeszcze nie było przymrozków, a już tu i tam ogłoszono alarmy smogowe. Czy w tym roku też będziemy kaszleć i zasłaniać usta szalem w czasie spacerów? Na pewno, dopóki decydenci nie zrozumieją, że ze smogiem trzeba walczyć… ciepłą rurą! Ile lat inwestycji spowodowałoby koniec smogu? – odpowiada Szymon Mazur

 

 


Czarne chmury

 

W ubiegłym roku smog w Polsce był bardzo uciążliwy. Sprzyjała mu pogoda. Bezwietrzna zima, bez opadów śniegu i deszczu zapewniała dobre warunki do tworzenia się i długiego utrzymywania smogu W dużych miastach normy zanieczyszczeń powietrza były przekraczane wielokrotnie. Sumiennie pompujące w niebo dym polskie miasta roczne normy zanieczyszczeń “wyrabiały” w dwa, trzy tygodnie.

 

W tym roku ze smogiem będzie pewnie podobnie. Rząd i samorządy nie zdążyły jeszcze opracować programów walki ze smogiem o szerszym zasięgu. Owszem, tu i ówdzie przyjęto uchwały antysmogowe, ale zakazy palenia w piecach wejdą w życie dopiero od 2022 czy nawet 2025 roku! W wielu gminach działają co prawda programy “Kawka” lub “Piecyk”, w ramach których chętni do wygaszenia pieców węglowych dostają dofinansowanie na zakup pieców gazowych. W 500-tysięcznym Poznaniu w tym roku udało się “wygasić” około 800 pieców węglowych. Niestety to kropla w morzu potrzeb.

 

By alarmy smogowe zdarzały się rzadziej, a nad polskimi miastami nie wisiały chmury szarego, toksycznego dymu, potrzebne są działania systemowe. Potrzebni są mądrzy decydenci, którzy doprowadzą do takiej zmiany, do takiej rewolucji cywilizacyjnej, jakiej w 1928 r dokonał premier Felicjan Sławoj Składkowski nakazując budowę “Sławojek”, czyli zabudowanych ustępów na każdej zabudowanej działce. Sławoj Składkowski jeździł potem po kraju i sprawdzał, jak realizowana jest jego dyspozycja. Sławoj Składkowski ucywilizował nieco kwestie toaletowe Polsce. Druga dekada 21 wieku to już najwyższy czas, żeby w końcu ucywilizować kwestie ciepłownicze.

 

 

Cieplik miejski – cóż to za skrzat?

 

Standardem, a nie luksusem w miastach powinno być ciepło systemowe, tzw. cieplik. Jest zadziwiające, że wielu Polaków ciągle nie wie, co to takiego. Miliony Polaków od dziesięcioleci musi się troszczyć o zakup opału, przywiezienie go i codziennie przepalanie w piecach. Nie wiedzą, że cywilizowanym, europejskim rozwiązaniem w XXI wieku powinno być zapłacenie za ogrzewanie mieszkania przez internet, na poczcie, czy w banku, tak jak płaci się za prąd, wodę, gaz, zakupy czy wakacje. A ciepło powinno płynąć do mieszkania ciepłą rurą, tak samo jak ciepła woda!

 

Wszystkie większe i mniejsze miasta powinny wpisać do swoich budżetów poważne kwoty na budowę ciepłociągów, bo w ostatnich latach takich inwestycji nie czyniły. Rozbudowa sieci cieplnej powinna być tak samo ważnym zadaniem budżetowym jak rozbudowa sieci kanalizacyjnej, wodociągowej, połączeń autobusowych czy budowa żłobków.

 

Zamiast rozdawać dotacje dla indywidualnych wnioskodawców i wygaszać rocznie 500 czy 1000 pieców, duże miasta powinny likwidować ich co roku 10, 20, 30 tysięcy! Można to osiągnąć tylko dużymi inwestycjami infrastrukturalnym polegającymi na podłączaniu sieci cieplnej dla całej dzielnicy, osiedla czy kwartału domów. Trudno zrozumieć, że w centrach dużych polskich miast ciągle pali się w piecach, a węglarze podjeżdżający jesienią pod budynki noszą go w koszach na plecach jak w XVIII wieku. W mieszkaniach położonych w miastach w ogólne nie powinno palić się w piecach!

 

Na początku lat 90. polskie miasta sprzedały swoje zakłady energetyki cieplnej prywatnym inwestorom. PEC-e, ZEC-e, MZEC-e i ecepece przeszły w ręce francuskie, holenderskie, belgijskie i niemieckie. Niestety sprzedając te kłopotliwe przedsiębiorstwa nie zawsze myślano o właściwym zabezpieczeniu interesów komunalnych i wpływie na przyszłe inwestycje. Miasta powinny domagać się od prywatnych dostarczycieli ciepła by rozbudowywali sieć cieplną w nowych dzielnicach, a także uzupełniali ją tam, gdzie dotąd rur nie było. Właśnie przez to, że w ostatnich latach sieci ciepłowniczych nie rozbudowywano, problemem dużych miast jest ciągle niska emisja, która w ogóle nie powinna w nich występować.

 

 Z kolei samorządy wiejsko-gminne powinny zaoferować pomoc w wymianie pieców z węglowych na gazowe gospodarstwom rolnym czy osiedlom położonym na odludziu, gdzie położenie ciepłociągów jest nieopłacalne czy niemożliwe. Chodzi o to, żeby także na wsi, liczba pieców węglowych powoli się zmniejszała.

 

 

Stare Miasto

 

Problemem polskich miast jest także gentryfikacja. U nas wygląda to tak, że dzielnice śródmiejskie gwałtownie się starzeją. Młodzi ludzie wyprowadzają się na przedmieścia i poza miasto. Są mobilni, zdrowi, młodzi, mają samochody - mogą dojeżdżać do pracy, szkoły, do kina. W śródmieściu zostają seniorzy i ludzie ubożsi, tworzą się getta socjalne, rośnie przestępczość. Młodzi ludzie kończący studia, zakładający rodziny, nie chcą w takich miejscach mieszkać.

 

Wiele milionów Polaków mieszkało lub mieszka w blokach, o czym - jak się niedawno okazało - nie wiedzieli redaktorzy Gazety Wyborczej. Trudno sobie wyobrazić, żeby młoda rodzina po studiach, z jednym czy dwojgiem dzieci, wprowadziła się do mieszkania w zdegradowanej, “senioralnej” dzielnicy, gdzie „cztery kąty i piec piąty”, a w piwnicy zamiast rowerów, perkusji, opon zimowych i choinki, trzyma się węgiel kamienny.

 

Premier Sławoj Składkowski nakazał budowę “sławojek“, minister Grzegorz Schetyna wdrożył program rozbudowy dróg lokalnych - “schetynówek“. Czas, żeby ktoś dał swoje nazwisko ciepłym rurom tłoczącym ciepło do tysięcy mieszkań w Polsce. Pięć lat inwestycji i smogu nie będzie.

 

 

 

 

Szymon Mazur / poznański dziennikarz specjalizujący się w tematyce ekologicznej



fot. Pixabay




Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.