LEĆ SZYSZKO!

09.01.2018

Słynne "Lex Szyszko” zmieniło się dziś, decyzją Premiera M. Morawieckiego, w pożegnanie z min. środowiska. Choć zawsze wiedzieliśmy, że trzeba je chronić, działania "pierwszego myśliwego" sprawiły, że chronić - owszem, ale przed nim samym. Jednocześnie wielu ludziom otworzyły się oczy na "środowiskowe" tematy. Zmiany dzisiejsze, jak na tę władzę są odważne. Szyszko to nie wszystko! Odchodzą i inni pupile T. Rydzyka – A. Macierewicz i W.Waszczykowski, który zasłynął kuriozalnymi opiniami na temat środowisk ekologicznych. Zmianę komentują Bartłomiej Pograniczny i Paweł Sito.



 

 Obroniona Rospuda, przegrana Wesoła

 To już piąty rząd, w którym Jan Szyszko był ministrem środowiska. Zanim zajął się Puszczą Białowieską, zdążył w 2006 roku wydać decyzję środowiskową zezwalającą na budowę autostrady przez Dolinę Rospudy. Na szczęście, dzięki protestom ekologów i zagrożeniu karami za łamanie prawa wspólnotowego, budowę przerwano i ostatecznie autostrada powstała w innym miejscu, gdzie mniej szkodzi środowisku. Ale o tym, że w ogóle jest taka rzeka jak Rospuda, wielu z nas dowiedziało się dopiero przy protestach. Niewesoła historia spotkała też mieszkańców od niedawna warszawskiego osiedla Wesoła. Ponieważ projektowana obwodnica Warszawy przebiegałaby koło jego domu zablokował projekt. Nie wykazał determinacji, by na zasadzie posprzątania po bałaganie, wpłynąć na powstanie alternatywnego przebiegu trasy. I tak zakorkowane maksymalnie w godzinach szczytu ulice do Wesołej w dalszym ciągu będą koszmarem sąsiadów ex-ministra, nie dojeżdżających do swojej posesji w asyście BORowców na sygnale.

 

 

Wołanie na Puszczy

O Puszczy Białowieskiej wie każdy już od czasów podstawówki. Nie musiał tam nawet przyjechać i oglądać żubry, by wiedzieć, że to miejsce szczególne. Dlatego, gdy na teren Puszczy wjechały harvestery, szybko zadziałali ekolodzy i po raz kolejny Unia Europejska (Trybunał Sprawiedliwości UE zdecydował o środku tymczasowym w toczącym się procesie w sprawie Puszczy – jeśli Polska nie przerwałaby wycinki, groziłaby jej kara w wysokości 100 tysięcy euro  dziennie). I choć Szyszko wciąż uważa, że lepiej ciąć, by walczyć z kornikiem drukarzem, jednak wstrzymał działania. Zwłaszcza, że sprzeciw wobec wyrębu jest znaczący. W sierpniu w sondażu dla Wirtualnej Polski przeciw działaniom ministra  opowiedziało się 72 procent respondentów, w tym sporo zadeklarowanych wyborców partii rządzącej.

 

 

Bezkarny, narodowy, smog 

Czyli świadomość wzrasta. Szczególnie, że zanieczyszczenie środowiska dotyka nas bezpośrednio. Od pewnego czasu wiemy, że problem smogu to już nie tylko odległy temat, o którym się mówi przy okazji omawiania gospodarki Chin, bo takich małych Pekinów sami mamy w Polsce dziesiątki. Pojawiły się aplikacje, w których można porównać sytuację w naszym mieście i najbardziej zanieczyszczonych aglomeracjach świata. Coraz częściej słyszymy komunikat: „Jeśli nie musisz wyjść, to zostań w domu, dziś jest za duże stężenie pyłów”. Komunikat szczególnie istotny, gdy mamy dzieci, bo, jak pokazuje opublikowany na początku grudnia raport Greenpeace „Polskie przedszkola w smogu”, 62% przedszkoli znajduje się na terenach, gdzie przekraczany jest, dopuszczalny przez polskie prawo, roczny limit 35 dni, w trakcie których stężenie pyłu pyłu PM10 w powietrzu może być wyższe niż 50 μg/m3 (mikrogramów na metr sześcienny). WHO – Światowa Organizacja Zdrowia – dopuszcza jeszcze niższy poziom stężenia. Według jej standardów stężenie PM10 nie powinno przekraczać 50 μg/m³ więcej niż trzy razy w roku. Sytuacja jest niebezpieczna, bo przedszkolaki wdychają więcej zanieczyszczeń niż osoby dorosłe w przeliczeniu na masę ciała. Dzieci poniżej piątego roku życia, które oddychają zanieczyszczonym powietrzem, są bardziej narażone na zapalenie płuc i oskrzeli. Mniej więcej 1000 naszych przedszkoli znajduje się na terenach, gdzie powietrze jest tak złe, że ryzyko zakażenia dolnych dróg oddechowych u najmłodszych rośnie o co najmniej 25%. Najgorzej jest w województwie śląskim, gdzie odsetek obszarów z przedszkolami, na których występują dobowe przekroczenia normy stężenia pyłu PM10 to aż 93%. A skąd się biorą te przekroczenia? Przede wszystkim z palenia słabej jakości węglem. Ministrowie dotychczasowego rządu nic sobie z tego nie robili. Jan Szyszko nie wprowadził jako obowiązujących norm pomiaru smogu analogicznych do stosowanych na świecie. W dalszym ciągu Resort Środowiska może mówić, że przesadzamy, że zjawisko to nie przekracza normy. Tyle, że polskiej normy, bezczelnie zawyżonej, by zdjąć z państwa/urzędników odpowiedzialność za choroby i śmierć dziesiątek tysięcy ludzi. Na szczęście rozstajemy się dziś, także, z kolejnym bucefałem ze stajni Beaty Szydło. Konstanty Radziwiłł – bo o nim mowa zasłynął swoistą myślą, że znacznie bardziej niszczy środowisko dym z tytoniu, niż smog.

 

 

Nowa energia? 

Został w Radzie Ministrów szef resortu energetyki – Krzysztof Tchórzewski. Być może to co mamy do powiedzenia w tej sprawie zdziwi czytelników przyzwyczajonych do olbrzymich wątpliwości co do taktyki i strategii ministerstwa wyrażanych na reo.pl. Uważamy mianowicie, że być może to szczęście w nieszczęściu, czyli jeszcze bardziej zadziwiającej polityce energetycznej, która – jeśli poważnie traktować przecieki – groziła nam wszystkim. Tym bardziej, że Premier Morawiecki, chociaż nie okazał się polską wersją Margaret Thatcher przecinającą problem górnictwa mieczem Damoklesa, to jednak wydaje się rozumieć korelację pomiędzy mgłami syfu, a czynnikami go powodującymi.

Rząd Pani Szydło cały czas chciał pozyskiwać prąd z paliw stałych, mimo że świat coraz bardziej inwestuje w nowe źródła energii. Bo „Polska węglem stoi” zamiast w coraz mniejszym stopniu opierać na nim swoją politykę energetyczną. Na listopadowym szczycie klimatycznym COP23 w Bonn ponad 20 krajów (m. in. Francja, Holandia, Włochy, Kanada i kilka stanów USA) zadeklarowało, że chcą wkrótce zrezygnować z energetyki węglowej. Alternatywą są odnawialne źródła energii. Skoro w sobotę 23 grudnia farmy wiatrowe pokryły prawie 40% zapotrzebowania na energię elektryczną w Polsce, to widać, że inwestycja w OZE ma sens.

 

 

Quo vadis? 

 Jak powiedział w jednej z audycji w TOK FM Aleksander Śniegocki, kierownik Projektu Energia i Klimat w Fundacji WiseEuropa, nawet przy obecnej, wciąż niedoskonałej technologii, moglibyśmy w Polsce osiągnąć 70% udziału energii elektrycznej z OZE już w 2040 roku. Trzeba tylko opracować nowy system myślenia o energetyce, czyli nie budować dużych elektrowni węglowych, bo są kosztochłonne – i tak musimy już importować węgiel. Długoterminowo korzystanie z OZE będzie tańsze niż wytwarzanie energii z węgla. Coraz częściej zauważają to zarządzający miastami czy mniejszymi jednostkami: spółdzielniami mieszkaniowymi i wspólnotami. Na szczęście mimo marzeń posła Kaczyńskiego w Polsce jeszcze nie każda decyzja pochodzi z „centrali”. O tym co dzieje się w kraju, na szczęście jeszcze decydują samorządy. W ostatnich miesiącach na reo.pl pokazaliśmy, że zielona energia wkracza na polskie drogi – przy wielu przejściach dla pieszych zamontowano ogniwa fotowoltaiczne doświetlające znaki przejścia dla pieszych; OZE docierają też powoli do naszych domów – na warszawskim Żoliborzu pojawił się pomysł na wykorzystanie pomp ciepła z powietrza do ogrzewania wody, co da duże oszczędności mieszkańcom. To tylko niektóre z licznych przykładów.  I może to będzie kluczowy argument, dzięki któremu odnawialne źródła energii kiedyś wyprą, a przynajmniej w dużym stopniu ograniczą, konwencjonalną energetykę.



Szczęście w nieszczęściu

Ale zanim to się stanie, wciąż niestety potrzebujemy kryzysów, bo mamy wrażenie, że nawet duża liczba audycji i artykułów o ochronie środowiska dawały dotychczas minimalny efekt w zwiększaniu świadomości społecznej. Dopiero skrajne problemy, jak harvestery, smog czy lex Szyszko powodują, że o ekologii zaczyna się rozmawiać w domach. Dlatego, choć może nie powinniśmy, cieszymy się, że przez ostatnie lata mieliśmy tak niedbającego o środowisko ministra. Może dzięki jego „dokonaniom”, Henryk Kowalczyk - następca w resorcie sprawi, że rok 2018 będzie odrobinę bardziej zielony.

 



Bartłomiej Pograniczny, Paweł Sito / REO.pl



fot. premier.gov.pl








Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.