Kto wrobił Premiera Morawieckiego?

29.01.2018

Od kilku tygodni na łamach REO.pl zajmujemy się analizą skutków nowych taryf energetycznych mających, teoretycznie, być bronią w walce ze smogiem i opłacalną propozycją dla odbiorców energii. "W teorii wszystko wyglądało pięknie. Rząd, w końcu świadom wagi problemu smogu, już kilka miesięcy przed sezonem grzewczym zaczął reklamować jedną z recept – tanie ogrzewanie elektryczne. Zamiast palić byle czym, obywatele mieli przerzucić się na piece akumulacyjne, nagrzewające się nocami ku uciesze elektrowni zawodowych, mocno cierpiących z powodu nocnych dolin" - pisał w początku stycznia Leszek Kadej. Czy mamy do czynienia z pomyłką czy celowym wprowadzeniem w błąd? 




Być może, mimo ocalenia podczas sławetnej rekonstrukcji rządu, dni kierownictwa Ministerstwa Energii są policzone. Z tego co pisze Gazeta Wyborcza wywnioskować można, że Przewodniczącego Rady Ministrów do złości doprowadziła zaistniała sytuacja i przejście na jego konto kłopotów ludzi Tchórzewskiego bądź to z prawdomównością, bądź z matematyką. W tekście Ściema rządu z tanim prądem. Nowe taryfy antysmogowe korzystne tylko dla dostawców energii. Mateusz Morawiecki jest wściekły, Dominika Wantuch w Gazecie Wyborczej pisze m.in:

(...) Zamieszanie wokół taryfy antysmogowej dla ogrzewających domyprądem trwa od listopada. Wówczas resort energii ogłosił, że zrealizuje jeden z punktów rządowego programu „Czyste powietrze”, czyli tanie ogrzewanie elektryczne dla najbiedniejszych. Minister energii Krzysztof Tchórzewski zapewniał, że taryfy zachęcą Polaków, zwłaszcza najbiedniejszych, do ogrzewania prądem i likwidacji pieców opalanych niskiej jakości węglem. Cel? Walka ze smogiem i czyste powietrze w Polsce.

W grudniu minister Tchórzewski zaprosił premiera Morawieckiego na konferencję, gdzie przedstawił swój pomysł i zapowiedział, że taryfa antysmogowa obniży koszty ogrzewania elektrycznego o 25 proc. Morawiecki potwierdził to i ogłosił, że taryfa wchodzi w życie 3 stycznia 2018 r.

Urzędnicy resortu energii przedstawili jednak premierowi nierzetelne wyliczenia. Gdy „Wyborcza” poprosiła ekspertów o przeliczenie nowych taryf, okazało się, że ogrzewanie elektryczne w taryfie antysmogowej będzie droższe nawet 50 proc.!

Jak ustaliliśmy, po naszym tekście premier Morawiecki zlecił analizę informacji „Wyborczej” i przedstawionych wyliczeń. Potwierdziła ona, że resort energii mija się z prawdą. Premier zlecił więc niezależnym ekspertom dwie kolejne analizy przepisów przygotowanych przez resort energii. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że one także potwierdziły, że Ministerstwo Energii okłamuje szefa rządu i ludzi. 

-  Premier się wściekł – słyszymy od jego współpracowników, którzy zaczęli sprawdzać, kto stoi za przygotowaniem taryf i dlaczego doszło do takiego blamażu.

W efekcie dwa tygodnie od wejścia taryf w życie resort Tchórzewskiego nakazał państwowym spółkom energetycznym obniżyć stawki za energię w godzinach nocnych (od 22 do 6 rano). A 18 stycznia ogłoszono nowe rozporządzenie. Jednak znów niekorzystne dla ludzi. Pocieszające jest jedynie to, że klienci korzystający z taryfy antysmogowej zapłacą za prąd więcej nie o 50, ale maksymalnie o 20 proc.

Kto wkopał Morawieckiego?

Ustaliliśmy, że za pomysłem stworzenia taryf antysmogowych stoją naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, a za przygotowanie niekorzystnego dla ludzi rozporządzenia odpowiedzialny jest wiceminister energii Andrzej Piotrowski.

Dziś naukowcy z AGH odcinają się od taryf ogłaszanych przez Ministerstwo Energii. "Regulacje nie zapewniają ekonomicznej atrakcyjności oferty, nie budzą zaufania co do jej trwałości i nie są selektywnie nakierowane na problem walki ze smogiem" - napisał w liście otwartym dr Stanisław Tokarski z Centrum Energetyki AGH.  

- Rozporządzenie ze stawkami taryf to samowolka Piotrowskiego. On wymyślił,  ile powinny wynosić. Nie przygotował taryf jednak tak, żeby służyły ludziom ogrzewającym domy, żeby mieli tanie ciepło, lecz z troską o komfort spółek energetycznych, żeby nie traciły finansowo - mówi nam polityk PiS z kręgów rządowych. 

Jaki był cel Ministerstwa Energii przygotowującego taką taryfę antysmogową? Chciało ograniczyć korzystanie z taniego prądu w godz. 13-15, który oferowany jest w innych taryfach, i zmusić Polaków do ogrzewania nocą, kiedy spółki mają najwyższe koszty produkcji energii. Przyznał to sam minister Tchórzewski: - Tak stworzyliśmy taryfę, żeby można było dać tanią energię. Możemy dać ją w nocy, kiedy ona istnieje, bo pieca węglowego w elektrowni nie da się wyłączyć, ale jest niewykorzystywana - powiedział w Telewizji Trwam.

W Niemczech, Czechach i na Słowacji firmy energetyczne oferują klientom nawet 20 godzin tańszego grzania w ciągu doby. 

W kręgach Morawieckiego gorąco. Premier rozważa wyciągnięcie konsekwencji wobec resortu energii. Jakich? Na razie nie wiadomo.

- Współpracownicy Morawieckiego zastanawiają się, jak wycofać niekorzystną dla ludzi taryfę antysmogową i co zrobić, żeby więcej takie propozycje się nie pojawiały - słyszymy od osoby z kancelarii premiera.





źródło: Gazeta Wyborcza



fot. Pixabay





Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.