Hiszpania: Politycy, w interesie oligopolu, blokują rozwój OZE. Skąd my to znamy?

28.09.2017

Andaluzja, południe Hiszpanii. Region z największą ilością dni słonecznych w roku w kraju, dodatkowo położony w górach Sierra Nevada, które zapewniają naturalną korzystną ekspozycję domów. Jadąc autostradą prowadzącą wzdłuż wybrzeża dostrzegam pojedyncze panele słoneczne na dachach, jednak nie tyle, ile bym się spodziewała. Zagaduję mieszkańców na ten temat, a ich twarze momentalnie pochmurnieją. -Jak to, nie wiesz? Przecież nasz rząd parę lat temu wprowadził podatek na energię, którą produkujemy za pomocą paneli słonecznych! Nasz rząd nałożył cenę, na słońce, które do tej pory świeciło za darmo!

 

Hiszpania niewątpliwie jest jednym z liderów rozwoju energetyki odnawialnej na świecie. Około 50% produkowanej energii pochodzi z OZE, z czego połowa mocy produkcyjnych reprezentowana jest przez wiatr, a około 14% przez energię słoneczną. Przez długi czas Hiszpania zajmowała bardzo wysoką pozycję w rozwoju energii pozyskiwanej ze słońca, a w tej chwili nadal znajduje się w pierwszej dziesiątce krajów z największą produkcją energii z tego źródła. W 2004 roku rząd wprowadził taryfy gwarantowane dla instalacji słonecznych i od tego czasu ilość zainstalowanej mocy z paneli słonecznych rosła w dużym tempie każdego roku. Ceny systemów słonecznych znacznie zmalały a słońca nadal było pod dostatkiem. Hiszpania miała duże szanse na rozwój tej branży w stopniu umożliwiającym prawie całkowite oparcie energetyki krajowej na słońcu i wietrze.

Po paru latach intensywnego rozwoju przyszedł rok 2014 i całkowite zahamowanie nowych inwestycji w energetykę słoneczną. Całkowite! Co się stało? A no właśnie, rząd hiszpański wymyślił innowacyjny na skalę światową, jedyny w swoim rodzaju „podatek od słońca”. Wprowadzona regulacja oznacza, że mieszkańcy muszą płacić podatek od energii, którą wyprodukują na własne potrzeby z instalacji solarnych, za które oczywiście uprzednio zapłacili. Podatek od energii, którą wyprodukują z darmowego do tej pory słońca... Mało tego, instalacje do 100 kW tracą prawo do sprzedawania niezużytej energii do sieci. Zamiast tego, muszą oddać nadmiar energii za darmo. Właścicielem instalacji musi być osoba, która jest stroną umowy z dostawcą energii, a spółdzielcze posiadanie instalacji słonecznych zostało zakazane. Dodatkowo, regulacja wprowadza drakońskie kary dla właścicieli istniejących już instalacji w przypadku nie dostosowania się do nowych przepisów. Ci niepokorni mogą zapłacić nawet 60 mln Euro za nieprzestrzeganie regulacji.

Oczywiście podatek okazał się niezwykle kontrowersyjny i, jak można było przewidzieć, zupełnie zablokował rozwój branży. Przy bardzo dużym wcześniejszym przyroście nowych instalacji, od czasu wprowadzenia nowego prawa coroczny przyrost dodatkowych mocy z energii słonecznej jest minimalny, a w 2014 roku wręcz ujemny. Nawet przy niskich kosztach systemów słonecznych, posiadanie tego źródła przydomowej energii stało się dla mieszkańców nieopłacalne. Niezależnie od ilości i mocy hiszpańskiego słońca, mieszkańcy stracili wszelki bodziec ekonomiczny do zainwestowania w przydomowe źródło czystej energii słonecznej.

Rząd hiszpański tłumaczy, że nowa regulacja nie jest wcale podatkiem, a kontrybucją do ogólnych kosztów utrzymania sieci. Według regulatorów, każdy użytkownik paneli słonecznych na własnym dachu jest nadal podłączony do krajowej sieci energetycznej, z której korzysta jako zapasowe źródło w nocy i pochmurne dni, w związku z czym powinien ponosić koszty jej utrzymania nawet wtedy, gdy z niej nie korzysta. Owszem, są kraje, w których prawo zakłada pojedyncze opłaty eksploatacyjne po przyłączeniu prosumenckich źródeł energii odnawialnej do sieci. W zasadzie przy instalacjach prosumenckich sieć jest wykorzystywana jako swoisty magazyn energii przez konsumentów, więc jakaś forma opłaty eksploatacyjnej ma sens.

Przeciwnicy wprowadzonego prawa widzą w tym jednak inny interes polityków. Rynek hiszpański jest zmonopolizowany przez krajowych dostawców energii elektrycznej. Wiele osób krytykuje bardzo silne lobby tych firm, które skutecznie współpracują z politykami przy wprowadzaniu korzystnych dla nich przepisów. Faktem jest, że przy tak dużej ilości dostępnej darmowej energii słonecznej i wiatrowej, firmy elektroenergetyczne straciłyby dużą część klientów i zysków. A energia elektryczna w kraju jest stosunkowo droga, gdyż konsumenci muszą za nią płacić więcej niż mieszkańcy bardziej zamożnych krajów, jak Austria czy Szwecja.

Hiszpania jest bardzo ciekawym i niewątpliwie smutnym przykładem tego, jak skutecznie można zablokować rozwój energetyki odnawialnej. Po długim czasie prosperity dla branży słonecznej, rząd hiszpański próbuje wrócić do wydawałoby się przestarzałego już systemu energetyki zcentralizowanej. I niewątpliwie w tej historii mamy przykład innowacji w energetyce – pierwszego na świecie przykładu „ometkowania” słońca.

 


Tekst & foto: Agata Skrzypczyk / REO.pl

Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.