Atomowa plotka

11.09.2017

Ubiegły tydzień przyniósł w Polsce dwie wiadomości na temat energetyki jądrowej. Na Forum Ekonomicznym w Krynicy Minister Energii wyraził nadzieję graniczącą z pewnością co do budowy elektrowni atomowej w Polsce. Padła nawet suma na inwestycję – 75 miliardów złotych. W początku tygodnia zaś czytelnicy serwisów społecznościowych mogli przeczytać brzmiące tyle alarmująco, co absurdalnie słowa: „Uwaga! Nad Polską znajduje się radioaktywna chmura (awaria reaktora jądrowego w Belgii). Lepiej, żeby dziś i jutro przede wszystkim dzieci nie wychodziły na dwór (…)”. Czy jest związek między tymi dwiema informacjami? Pisze Leszek Kadej.

Rząd wydaje się być coraz bliżej pozytywnej decyzji o budowie elektrowni atomowej. Dla ocalenia węgla gotowy jest wystawić na cały szereg ryzyk, częściowo znanych, częściowo nie. Pomijając sensowność całego przedsięwzięcia, to finansowanie można w ostateczności jakoś sklecić. Ale jak utrzymać właściwe nastroje społeczne? 

Budowa elektrowni atomowej, w dodatku pierwszej w danym kraju, to zawsze wyjątkowo ryzykowna impreza. Przede wszystkim finansowo. Rząd ostatnio wyraża się o atomie wyjątkowo ciepło, sugerując, że w zasadzie sprawa jest przesądzona i już wkrótce podejmie jakąś decyzję na tak. Minister energii zaczął już nawet podawać szacunki kosztów, chociaż na razie mówi, skąd wziąć te dziesiątki miliardów. Ale wskazuje kierunek, mogący w skrócie wyglądać tak: kontrolowane przez państwo koncerny energetyczne pożyczą je bankach, oczywiście państwowych, bo prywatni inwestorzy jakoś się nie rwą do topienia gigantycznych kwot na dziesiątki lat i to w dodatku w wysoce niepewnych interesach. Nie ma się co oszukiwać, będzie to impreza całkowicie państwowa. Czyli w ostateczności zapłaci podatnik, czy to w cenie energii czy w inny sposób. No i wreszcie jest cel tego wszystkiego – tu akurat rząd się nie kryje. Celem jest ocalenie polskiego węgla. 

Przykłady z innych państw pokazują jedno zasadnicze zjawisko – w demokracji atomu nie da się zbudować bez poparcia społecznego. Tutaj teoretycznie sytuacja jest sprzyjająca. Od lat sondaże pokazują w Polsce przewagę zwolenników energetyki jądrowej nad przeciwnikami. Przy czym zwolenników jest najwięcej na Pomorzu, gdzie polska elektrownia teoretycznie miałaby powstać. 

Osoby, związane w poprzednich latach z polskim programem jądrowym w nieoficjalnych wskazywały jednak, że to właśnie kwestia nastrojów jest wyjątkowo delikatna. Według nich, do odwrócenia sondaży wystarczyłaby odpowiednio sprawna kampania, przeprowadzona przez przeciwników polskiego atomu. A tych nie brakuje i nie są to rodzimi zwolennicy OZE, tylko znacznie potężniejsze struktury, także zagraniczne, w tym i państwowe. 

W zeszłym tygodniu Polskę obiegła kompletnie absurdalna plotka o radioaktywnej chmurze. Jej praźródło łatwo zidentyfikować – to informacja, że mieszkańcy niemieckiego Aachen mogli zaopatrzyć się w preparat z jodem na wypadek awarii w pobliskiej elektrowni Tihange w Belgii. W jednym z jej reaktorów przed laty odkryto pewne niepokojące defekty, w uproszczeniu określane „pęknięciami”, co jest faktem powszechnie znanym. Mniej znane są wyniki licznych badań, które nie dają nawet jednoznacznej odpowiedzi, czy owe pęknięcia pojawiają się z czasem, czy powstały przy produkcji zbiornika reaktora, który pracuje już 35 lat. 

Nie ma to jednak większego znaczenia. Typowy „fake” rozszedł się znakomicie. I można spokojnie założyć, że jeśli rząd się w końcu zdecyduje, to doniesień tego typu będzie znacznie więcej. Bankowcy zapewne są w stanie rozpisać listę ryzyk całej inwestycji i odpowiednio je wycenić. Wiadomo, że lista będzie długa, a wycena – wysoka. Ciekawe, jak wycenią ryzyko zmiany rządowej decyzji pod wpływem sondaży, bo z politycznego punktu widzenia taka volta nie jest żadnym problemem. 

Dla krajowej energetyki w najlepszym razie będzie to oznaczało stratę paru lat, w gorszym – paru lat i miliardów złotych. Jakie jest ryzyko, że w tym czasie OZE nie osiągną słynnego już „grid parity”? Z każdym miesiącem coraz mniejsze.     

Leszek Kadej, współpracownik REO.pl 

Fot. Pixabay

Facebook Twitter Twitter

Serwis www.reo.pl korzysta z plików cookies (tzw. ciasteczka).

Więcej informacji o tym jakich cookies używamy, oraz jak nimi zarządzać, znajdziesz po kliknięciu w „więcej”.