TEATR ZA STO LAT: Języki przyszłości, czyli futuro-retro w Nowym

Warszawski Nowy Teatr po raz kolejny przenosi nas w przyszłość. Rozmowa Agi Sielańczyk z reżyserką Anią Nowak

Od kiedy zastanawiasz się nad światem za 100 lat?

Od kiedy zaproszono mnie do projektu Teatr.2118. Nigdy wcześniej o tym nie myślałam. Przyznam, że kiedy dostałam zaproszenie do tego projektu, poczułam lekki ścisk w żołądku. To jest bardzo trudny temat. Wielka narracja, o której zrealizowanie się prosi się twórców, którzy w założeniu czy w kontekście warszawskiej sceny robią rzeczy skrajnie w innym tonie. Ten paradoks był od początku dla mnie interesujący, ale także nieco krępujący. Postanowiłam nie myśleć o wielkości tego projektu czy stopniu jego skomplikowania, a raczej wyciągnąć z mojej praktyki choreograficznej, performatywnej to, co najbardziej mnie interesuje i spojrzeć na epickość rzeczy, które wydają nam się małe, bądź nieważne, a za te umowne sto lat mogą zacząć umierać.

Teatr zacznie umierać?

Wydaje mi się, że teatr jako instytucja nie, bo przetrwał już bardzo długo i wbrew pozorom nie zmienia się tak bardzo. Ciekawy jest ten kontrakt, który utrzymuje się przez wieki między twórcami, a publicznością – ludzie przychodzą, żeby oglądać innych ludzi, którzy przedstawiają rzeczy. To jest kluczowy kontrakt, który w innych przestrzeniach artystycznych się zmienił lub zawsze był inny. Teatr jest też ze wszystkich form najbardziej analogowy. Jest to i piękne, i straszne jednocześnie. W tej chwili myśląc o przyszłości, zwracamy uwagę przede wszystkim na rozwój technologii, problematykę tożsamości w tym kontekście. Pokazywanie technologii w teatrze z reguły nie jest dobrym pomysłem, bo zazwyczaj wygląda bardzo retro. Stąd ten kierunek w mojej pracy w ogóle mnie nie interesował. Natomiast pytanie w jakim stopniu nasza uważność i możliwość skupienia się na jednej, dosłownie jednej rzeczy w związku z cyfryzacją może się utrzymać w kontekście teatru, bardzo mnie zaciekawiło. Nie chcę demonizować technologii, natomiast zmiana komunikacji z języka mówionego na cyfrowy jest wydaje się niepokojąca.

Fear of missing out?

Dokładnie, FOMO – co to znaczy, że pewne rzeczy są mi dane do oglądania, a do innych nie mam dostępu. Interesuje mnie, ile możemy z rzeczą wytrzymać i co w perspektywie przyszłości będzie istotne, żebyśmy zobaczyli. Plus język – pomimo tego, że jestem z tańca i choreografii język i komunikacja są dla mnie bardzo ciekawe. To, jak zmieni się ze względu na wspomniany rozwój technologii. To nie muszą być wizje dystopijne, jednak jest znaczące, że już w tej chwili często odpowiadamy sobie memem, a nie zdaniem. Dla mnie jest to pewien problem. Mam ponad trzydzieści lat i doskonale pamiętam świat sprzed internetu.

Wiem, że w trakcie pracy nad spektaklem posiłkowałaś się sesją tarota. To było inspirujące?

Bardzo. Jako choreografka, a w drugiej kolejności reżyserka, nie wychodzę z reguły z gotowego tekstu. Ta sesja była bardzo pomocna i również wygodna, bo przekonała mnie, że kierunek, który sobie obrałam, jest OK. Poza tym tarocista, co nie oczywiste, na podstawie losowanych kart sam zadawał mi pytania dotyczące tego projektu – to było naprowadzające i orzeźwiające. To był również pewnego rodzaju coaching – jak mamy pracować jako grupa, czyli ja, performerzy, dramaturg, sound artystka itd. Zrobiłam notatki z tej sesji i ciekawe było także to, jak w procesie tworzenia spektaklu pewne pomysły odchodziły i zostawało to, co naprawdę jest istotne.

Z jednej strony tarot, z drugiej Stary Testament?

W Językach Przyszłości czerpiemy też trochę z biblijnej przypowieści o Wieży Babel. W tarocie jest taka interpretacja całej tej historii, która mówi o poróżnieniu językowym nie w kontekście kary, a zadania dla nas, którego rozwiązanie mamy znaleźć. Ta różnica jest ciekawa – w wizji tradycyjnej historia biblijna jest przyczynkiem do nieporozumień, klątwą w pewnym sensie, a w wersji queerowo-feministycznej, którą staramy się wprowadzać w życie, chcemy myśleć o różnicy jako o czymś, z czym powinniśmy nauczyć się korespondować. Nawet myśląc lokalnie – w naszym skomplikowanym historycznie kraju jest coraz więcej różności, a jednocześnie mamy spora historię nie radzenia sobie z tym problemem.

Czy całość spektaklu będzie tytułowym językiem przyszłości lub jego wyobrażeniem?

To jest ciekawe pytanie. Chciałabym, żeby widz miał poczucie, że jest w nim coś, co jest niedzisiejsze, ale równocześnie pracujemy nad prezerwacją pewnych form języka, które są nam dzisiaj drogie, a które mogą nie przetrwać. I są to języki zarówno mówione, jak i język dotyku i bliskości, szeroko rozumianej intymności, także jej mrocznej strony. Zależy mi także na wrażeniu pomieszania planów czasowych. Nawiązania do przyszłości tak, ale nienachalne i raczej nieoczywiste. To jest bardziej o tym, co jest na obrzeżach języka ciała i języka werbalnego i jak to się ma do sensualności i prawdy. Czymkolwiek ta prawda jest.

Języki Przyszłości/Future Tongues

Języki przyszłości/Future Tongues, zdjęcie z próby, fot. Maurycy Stankiewicz
Języki przyszłości/Future Tongues, zdjęcie z próby, fot. Maurycy Stankiewicz

Nowy Teatr

Reżyseria, choreografia: Ania Nowak
Performans, kreacja: Oskar Malinowski, Aleksandra Osowicz, Rafał Pierzyński, Jaśmina Polak
Dramaturgia: Mateusz Szymanówka
Dźwięk: Justyna Stasiowska
Kostiumy: Grzegorz Matląg/ Wsiura
Światło: Jędrzej Jęcikowski
Czytanie tarota: Samuel Draper

Kurator projektu TEATR 2118: Tomasz Plata

W scenografii spektaklu wykorzystana jest praca “Mother Tongues and Father Throats” by Slavs and Tatars.

Premiera: 6 grudnia 2018
Kolejne spektakle: 7, 8, 9 grudnia 2018 19:00