Tani prąd z wiatru w polu opłaca się wszędzie, tylko nie w Polsce

Wiatraki mają być wg ministra zezłomowane, a węgiel mamy wg prezydenta, wydobywać do 2218 roku.

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito

 

  • Spośród wszystkich odnawialnych źródeł energii najszybciej rozwijają się wiatraki.
  • Wg Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, im więcej mocy wiatrowych, tym niższe ceny prądu.
  • Polski rząd, po prąd do kopalni ustawia się pod prąd europejskiej transformacji energetycznej.  A prowadzi to nas ku przepaści.
fot. pixabay.com


W całej Europie farmy wiatrowe wyprzedziły wszystkie inne źródła energii odnawialnej. Rozwijały się najszybciej przez ostatnie 10 lat z okładem i wcale nie zamierzają się zatrzymać. Nic dziwnego – wytwarzanie prądu z wiatru systematycznie tanieje.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) przewiduje, że już za 10 lat energetyka wiatrowa będzie głównym źródłem prądu w Europie. Wiatraki dostarczą więcej energii elektrycznej niż instalacje węglowe, nuklearne czy inne źródła czystej energii.

Do 2040 roku 1/3 zużywanego przez Europejczyków prądu wytworzy wiatr.

Przyrost mocy wiatrowych w Europie. Ciemnoniebieski – lądowe, jasnoniebieski – morskie. W sumie na koniec 2017 roku 168,7 GW.

Koszty eksploatacji turbin są bardzo niskie, a największy wydatek stanowi samo postawienie wiatraka. O ile jeszcze kilka lat temu ta wciąż rozwijająca się technologia wymagała dotowania, to dzisiaj cena prądu oferowana przez inwestorów w aukcjach wiatrowych jest najniższa spośród innych OZE (fotowoltaika, biogazownie, małe elektrownie wodne). Jest też dużo niższa od ceny prądu z instalacji, gdzie paliwem jest węgiel albo gaz.

Dość powiedzieć, że w rozstrzygniętej w listopadzie 2018 roku akcji średnia cena była poniżej 200 zł/MWh, a nowy blok węglowy w Ostrołęce musiałby sprzedawać prąd powyżej 300 zł/MWh, aby zwróciła się jego budowa. I to przy dzisiejszych cenach uprawnień do emisji CO2, a te – zgodnie z polityką UE – będą drożeć.

O ile największą zaletą instalacji wiatrowych jest niska cena wytwarzanego przez nie prądu, o tyle największą ich wadą jest zależność od warunków atmosferycznych. Mimo to nikt nie chce rezygnować z tego źródła energii, bo ma ono duży wpływ na ceny prądu w całym systemie. Wynika to z tego, że tania energia ma pierwszeństwo. Operatorzy krajowych systemów energetycznych najpierw wprowadzają do sieci energię wiatrową, potem z innych źródeł odnawialnych, a niedobory uzupełnia się energią z węgla czy z gazu. Tak to działa, choć w bardzo dużym uproszczeniu.

Moc elektrowni wiatrowych w Polsce. Źródło: wysokienapiecie.pl

Obecnie wiatraki w Polsce w sumie dysponują mocą około 6 GW. Ile wynosiłaby cena prądu, gdyby było ich dwukrotnie więcej? Taką kalkulację przeprowadziło Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej. Jeśli cena energii na 2019 wynosiłaby 277 zł/MWh, to przy dodatkowych 2 GW mocy z wiatru mogłaby zmniejszyć się do 265 zł, a przy 4,5 GW – do 250 zł.

Niestety, polityka obecnego rządu (a i poprzednie rządy dołożyły do tego swoją cegiełkę) doprowadziła do tego, że przez ostatnie trzy lata moc wiatraków w Polsce praktycznie się nie zwiększyła. Co więcej, przyjęta przez rząd Polityka Energetyczna Polski zakłada, że lądowe źródła wiatrowe nie będą rozwijane, a wręcz przeciwnie – po okresie 15-20 lat znikną z polskiego krajobrazu. Zastąpić je miałyby morskie farmy wiatrowe na Bałtyku.

To kuriozalne podejście, trudne do racjonalnego wytłumaczenia wobec faktu, że inne kraje europejskie rozwijają morską i lądową energetykę wiatrową równolegle. Moc wiatraków lądowych rośnie często bez konieczności stawiania nowych instalacji – zamienia się stare technologie na nowsze, bardziej wydajne i montuje na tych samych wieżach lub stawia nowe w miejsce poprzednich. Tak dzieje się np. w Danii. Obecnie pracuje tam o 20% mniej turbin niż w 2001 roku, a generują one ponad dwukrotnie więcej energii. [->]

Potencjał rozwoju energetyki wiatrowej w każdym kraju, także w Polsce, jest ograniczony, ale wciąż dalecy jesteśmy od jego wykorzystania. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej przedstawiło alternatywny wobec rządowego scenariusz. Zgodnie z nim do 2030 roku Polska zamiast braku lądowych mocy wiatrowych mogłaby podwoić ich moc do 12 GW, a do tego dołożyć kolejne 6 GW z morskich instalacji. Przy takim scenariuszu udział węgla w polskim miksie energetycznym spadłby poniżej 40% i byłby dwa razy mniejszy niż dzisiaj.

Nie trudno zgadnąć, że pójście tą ścieżką oznaczałoby mniejsze ceny energii. Dlaczego więc rządzący nie podzielają takiej strategii? Niestety, najwyraźniej nie jest ich celem ochrona interesów odbiorców energii. Nie jest ich celem też wzrost konkurencyjności tego rynku tak, aby odbiorcy mieli dostęp do tanich źródeł prądu.

Wygląda na to, że rząd występuje w interesie kilku czy kilkunastu państwowych podmiotów, którym w dodatku wyznaczył zadanie trzymania się węgla jak najdłużej się da, bez oglądania się na koszty. A reszta społeczeństwa miałaby zapłacić za zachowanie tego status quo.

Nie trudno też przewidzieć, że wstrzymywanie transformacji polskiej energetyki, podczas gdy Unia Europejska podejmuje działania w celu przyspieszenia transformacji gospodarki na zeroemisyjną, jest bardzo groźne. Już dzisiaj mamy do czynienia z paniczną reakcją rządu na wzrost cen hurtowych prądu na giełdzie. Każdy dzień przynosi nowe pomysły rządzących na to, jak nie dopuścić, żeby przełożyły się one na wzrost rachunków za prąd. Już mamy kolejne próby uchwalania ad hoc zmian w Prawie energetycznym. Na prędce powstają kolejne nieprzemyślane protezy i znowu usłyszymy, że sam rząd wie, że zmiany nie są dopracowane i wkrótce się je skoryguje…

Obecne zamieszanie wokół cen prądu jest niestety tylko preludium do prawdziwych problemów, w jakich znajdziemy się, idąc pod prąd europejskim i światowym trendom.



REO POLECA

REO ENERGIA: Ściągawka dla rządu. Czy węgiel? Odpowiedź musi brzmieć: Nie!

Dorota M. Zielińska
Wolność kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem. REO to dla mnie nowe wspaniałe miejsce na Ziemi. Odpowiadam tu głównie za działkę oze-energetyczną. Uwielbiam zagadki słowne, kalambury i skrablowe pojedynki na słowa. Masz ciekawy temat? Napisz do mnie: dorota.zielinska@reo.pl