Tani prąd dla przemysłu jest dostępny. Ale nie w Polsce

Robert Kojer: Czynnikiem rozwojowym dla gospodarki będzie OZE

Dla przemysłu przyszłości czynnikiem rozwojowym będzie energia odnawialna.
Decydują o tym zarówno czynniki ekonomiczne (najtańsza dostępna energia), środowiskowe (bezemisyjność) i społeczne (brak akceptacji brudnej energii).
W pełni zrobotyzowana i zarządzana przez sztuczną inteligencję fabryka 4.0 w połączeniu z autonomicznym transportem pozwoli na dostosowanie rytmu produkcji do zmiennego poziomu generacji energii z OZE.

Do takiej konkluzji doszliśmy w poprzednim artykule z cyklu Rewolucja E

nowoczesny przemysł 4.0 będzie się rozwijał w symbiozie z energetyką opartą na słońcu i wietrze.

Ale co z tradycyjnymi, a ciągle potrzebnymi gałęziami przemysłu, jak hutnictwo, przemysł chemiczny, cementownie? Przemysł ciężki, energochłonny, ukształtowany przez drugą rewolucję przemysłową, wymaga ciągłości i pewności zasilania energią elektryczną. Takiej pewności nie mogą dać źródła OZE.

Czy zatem kraj, który, jak Polska, marginalizuje OZE i wciąż rozbudowuje elektroenergetykę opartą o konwencjonalne elektrownie węglowe, stanie się matecznikiem tradycyjnego przemysłu?

Czy do Polski ściągać będą inwestorzy budujący huty, cementownie, fabryki nawozów i tworzyw sztucznych?

Nie stanie się tak z dwóch powodów

1 Po pierwsze, jak zawsze, chodzi o pieniądze. Omawiane tu gałęzie przemysłu zaliczają się do tzw. przemysłu energochłonnego. Czyli zużywającego duże ilości prądu. Tym samym, cena prądu jest istotnym składnikiem kosztów działalności. Tymczasem energia z elektrowni węglowych stanie się (już się staje) zbyt droga w porównaniu z energią z OZE. Co więcej, z każdym rokiem sytuacja będzie się pogarszać. Z jednej strony OZE ma nadal ogromny potencjał spadku cen, z drugiej strony energetyka węglowa, obarczona dodatkowo rosnącymi opłatami za emisje CO2 , będzie coraz droższa. Zresztą nawet bez tych opłat konwencjonalna energetyka nie ma już szans konkurować cenowo z OZE.

2 Po drugie, rosnąca świadomość klimatyczna spowoduje, że z rynku wypierane będą produkty obarczone dużym śladem węglowym, czyli takie, których wytworzenie obciążone jest wysoką emisją CO2. Zasilanie bezemisyjną energią będzie już nie fanaberią, ale warunkiem koniecznym, by utrzymać się na rynku. Bezemisyjną, czyli jądrową lub OZE. Chociaż tworzenie potężnych klastrów przemysłowych zasilanych z elektrowni jądrowych wydaje się niezłym pomysłem, to jednak nikt, przynajmniej w Europie, tego nie robi. Energetyka jądrowa jest w wyraźnym odwrocie (co, podkreślmy, jest złą wiadomością z punktu widzenia klimatu).

Przemysł zwraca się w stronę OZE

To, że mówimy o tradycyjnym przemyśle, nie oznacza, że jest to przemysł skostniały. Przeciwnie, tu także wdrażane są nowoczesne technologie, automatyzacja, robotyzacja, ale przede wszystkim cyfryzacja. Cyfryzacja, czy z angielska digitalizacja, to klucz do zarządzania procesami technologicznymi tak, by dostosować je, przynajmniej częściowo, do zmiennej generacji energii.

W hamburskich zakładach Arcelor Mittal prowadzony jest program pilotażowy NEW 4.0 (Norddeutsche Energie-Wende), polegający na uelastycznieniu poboru prądu w zależności od generacji. Elektryczne piece łukowe , w zależności od dostępności taniej energii odnawialnej, mogą zwiększyć lub zmniejszyć pobieraną moc w zakresie 10MW. Docelowo sterowanie poborem ma być przekazane operatorowi systemu elektroenergetycznego, w ramach usługi DSM (Demand Side Management – zarządzanie stroną popytową).

Mówiąc prościej – jeżeli wiatr przestaje wiać, to operator nie musi uruchamiać źródeł rezerwowych (np. elektrowni gazowej) lecz zmniejsza pobór energii przez zakład hutniczy. Huta korzysta z taniej energii odnawialnej i jest dodatkowo wynagradzana za usługę stabilizacji sieci.

Tymczasem w Polsce firmy hutnicze, przerażone rosnącymi cenami węglowej energii, chcą importować do Polski tańszy prąd od sąsiadów. [->] Wnioski nasuwają się same.

Podobne rozwiązania są stopniowo wprowadzane w innych branżach. Na przykład szeroko stosowana w przemyśle chemicznym elektroliza chlorku sodu NaCl w samych Niemczech zużywa ok. 2 GW mocy. Wprowadzając proste zmiany w zarządzaniu produkcją, można z łatwością dostosować pobór mocy do zmiennej produkcji prądu z OZE. Więcej na ten temat dociekliwy Czytelnik znajdzie na przykład na stronie niemieckiego projektu Kopernikus.

Zasilanie czystą energią nie oznacza końca emisji przemysłowych. Potrzebne są jeszcze inne, wyrafinowane rozwiązania. Dlatego głównym bohaterem kolejnego artykułu będzie wodór oraz węgiel. Okaże się, cze ten ostatni jest naprawdę konieczny do produkcji stali.



REO POLECA

📻 Henryk Majchrzak: Magazyn prądu niejedno ma imię