Szczyt klimatyczny w Bonn: Unia liderem zmian, USA – autsajderem

fot. Wikimedia commons, Axel Kirch

W Bonn, dawnej stolicy Niemiec, rozpoczął się w poniedziałek 23. szczyt klimatyczny, który potrwa do 17 listopada. To będzie papierek lakmusowy, który pokaże, czy świat reprezentowany przez blisko 200 państw dochowa idei wyrażonej dwa lata temu w Paryżu. Reakcje mediów światowych zebrała pisząca ten tekst, a jakże – z zagranicy (Irlandia) Dorota M. Zielińska.

COP23 to skrótowa nazwa pochodząca od conference of the parties. W istocie oznacza ona kolejne międzynarodowe spotkanie na szczycie poświęcone niebezpiecznemu wpływowi działalności człowieka na globalny system klimatyczny, czyli United Nations Convention on Climate Change (UNFCCC). 10 tysięcy delegatów rządowych, osiem tysięcy reprezentantów biznesu i organizacji społecznych oraz dwa tysiące dziennikarzy. Na szczycie są też obecni przedstawiciele największych koncernów paliwowych. Jedni posądzają je o niecne cele lobbingowe, inni przekonują, że trudno sobie wyobrazić transformację globalnej gospodarki na niską emisję bez ich udziału.

Media światowe podkreślają, że celem tego zgromadzenia jest uzgodnienie regulacji, które miałyby wprowadzić w życie Porozumienie Paryskie. W Paryżu zgodzono się co do idei, ale to po szczycie w Bonn oczekuje się wypełnienia tej idei treścią w postaci konkretnych regulacji prawnych. Odbywać się więc będą prezentacje narodowych ambicji i sposobów ich realizacji. Uzgodniony zostanie program prac, który miałby zostać ostatecznie przyjęty na kolejnym, 24. szczycie, który odbędzie się w 2018 r. w Katowicach. Obradom przewodniczy Fidżi, państwo w ub.r. dotknięte cyklonem Winston, który przyniósł zniszczenia szacowane na miliard dolarów. Polskiej delegacji przewodniczy minister Jan Szyszko.

Unia Europejska od lat prezentuje jednoznaczne stanowisko i zdecydowaną wolę przeciwdziałania ociepleniu klimatu. Wola ta znajduje odzwierciedlenie w konkretnych regulacjach prawnych i oczekiwaniu wprowadzania podobnych przepisów przez wszystkie kraje. Jednym z celów Porozumienia Paryskiego jest pozyskiwanie 100 miliardów dolarów rocznie na przeciwdziałanie zmianom klimatycznym. UE przeznacza na ten cel znaczne środki: 17,6 miliardów euro w 2015 r. i 20,2 miliardów euro w 2016 r. Komisja Europejska 8. listopada planuje przedstawić wnioski w zakresie działań mających umożliwić przejście UE na gospodarkę niskoemisyjną.

The Wasington Post podaje, że nie dalej jak w piątek ukazał się amerykański raport rządowy, który potwierdza, że ocieplenie klimatu jest wynikiem działalności człowieka. Jednocześnie Biały Dom ogłasza, że w Bonn zorganizuje prezentację podkreślającą rolę przemysłu paliwowego w dostarczeniu energii niezbędnej państwom rozwijającym się.

Jak podaje The Guardian wycofanie się USA z Porozumienia Paryskiego nie zmniejszyło, a wręcz zwiększyło poparcie ze strony innych krajów dla tej idei. Stany nie są jednak monolitem i w Bonn są reprezentowane przez reprezentantów poszczególnych stanów czy miast. Były burmistrz Nowego Jorku, Michael Bloomberg, stwierdził, że jest gotów wpłacić 15 milionów dolarów kosztów administracyjnych związanych z uczestnictwem Stanów w konferencji w Bonn, o ile rząd federalny odmówiłby ich poniesienia. Bloomberg wspólnie z gubernatorem Kalifornii, Jerry’m Brownem, 11. listopada ogłoszą ustalenia sformułowane przez amerykańskie środowisko popierające przeciwdziałanie zmianom klimatu, znane jako America’s Pledge. Ważny też będzie głos globalnych organizacji biznesowych, jak Renewable Energy 100 czy We Mean Business.

Strona społeczna, reprezentowana w Bonn m.in. przez organizację Global Justice Now, ma silne oczekiwania, że gospodarki, które doprowadziły do globalnej zmiany klimatu poniosą tego koszty i wypłacą rekompensaty krajom już dzisiaj doświadczającym efektów tych zmian. Mówi się, że zadeklarowane 100 miliardów dolarów rocznie na rzecz biedniejszych krajów może okazać się zbyt małą kwotą i, że to Stany Zjednoczone powinny być głównym donatorem. Nie wiadomo jednak, czy blisko 200 krajów potrafi skutecznie wyegzekwować takie środki, zwłaszcza że nie zostały one jeszcze precyzyjnie zdefiniowane.

Dorota M. Zielińska 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here