📻 ZUZANNA DĄBROWSKA: Szczują nas!

Dwie kibicki warszawskiej Legii. I dwie postawy wobec wydarzeń ostatnich tygodni.

AUDIO REO. Posłuchaj nagranego artykułu. Czyta Danuta Stachyra. 6’26”

Krucjata partii rządzącej przeciw środowiskom LGBT wzmacnia je. Pozwala z jeszcze większą dumą uczestniczyć w paradach równości. Bycie ofiarą nagonek i zaszczuwania budzi w części społeczeństwa współczucie, silną empatię. Ale jest i druga strona tej monety: polityka taka stawia państwo w roli krzywdziciela. Każe przypomnieć sobie praktyki wobec homoseksualistów w faszystowskiej Rzeszy, jak i innych autorytarnych i krwawych reżimach.


Po co to wszystko? PiS liczy na jeszcze głębszy podział wśród obywateli – wszak podzielonymi rządzi się łatwiej – oraz na mobilizację przestraszonego elektoratu, głównie na terenach wiejskich, gdzie odbywa się zażarta walka o każdy głos z ludowcami z PSL. Jest to więc sytuacja rosnącej możliwości konfrontacji, na zimno przygotowywanej przez rządzących dla własnych celów wyborczych. Im intensywniejsze jest szczucie, tym większe poczucie krzywdy ofiar szczucia i niezgody na takie traktowanie wśród ludzi przyzwoitych.

Po podpisaniu przez prezydenta Warszawy Karty LGBT, byłam przy Łazienkowskiej na meczu Legia Warszawa – Miedź Legnica. W II połowie na trybunie ultrasów, czyli Żylecie, zawisł transparent Warszawa wolna od pedalstwa. Pomyślałam wtedy, że chyba na następny mecz iść już nie chcę. Mimo że kibicem Legii jestem od lat, właściwie od dzieciństwa i ciężko mi będzie zrezygnować z meczów na żywo. Jestem przyzwyczajona do rac, ostrego dopingu, niegrzecznych uwag wobec PZPN i sędziego – to wszystko część stadionowego, mało eleganckiego folkloru – czasem śmiesznego, czasem trudnego do zaakceptowania. Ale jest granica:

wyzywanie imigrantów, rasizm czy walka z pedalstwem sprawiają, że piłka ląduje w rynsztoku.

Pod koniec meczu z Miedzią, kilka rzędów pod moim, wstał nagle jeden z kibiców i w kierunku Żylety, a właściwie wiszącego w centralnym miejscu transparentu o pedalstwie, zaczął wykonywać gesty powszechnie uważane za obelżywe. Nie różnił się w wyglądzie od otaczających go kibiców poza jednym szczegółem. Na głowie (zimno było wtedy okropnie) nosił zjadliwie różową czapeczkę. To jasny sygnał.

To, że jego sygnały wzbudziły ostrą reakcję niektórych stojących obok, którzy agresywnie usiłowali różowego posadzić było oczywiste. A jednak było i zaskoczenie. Obok reakcji obowiązkowej była i kontrreakcja na nią, a może po prostu naturalny odruch, zupełnie inny, u innych całkiem zresztą licznych kibiców też tam zgromadzonych. Gdy zobaczyłam, że kibic w czapeczce natychmiast dostał wsparcie od innych osób, to mimo lecących w jego stronę wyzwisk, sama się uspokoiłam i wiedziałam już, że spokojnie po ostatnim gwizdku opuści stadion, co też się stało.

Pomyślałam wtedy, że może jest jednak jakaś nadzieja: skoro sytuację udało się rozładować w tak zapalnym miejscu jak stadion, to obecnej władzy nie uda się skutecznie nas na siebie poszczuć.

Trybuna Legii w stolicy to nie jedyne miejsce z taką „publicystyką” w ostatnich dniach. W Gdańsku w poniedziałek wieczorem Lechia Gdańsk grała mecz z Wisłą Płock. W pierwszej połowie spotkania na stadionie Energa Gdańsk, przed sektorem, na którym miejsca zajmują najbardziej zagorzali kibice Lechii, wywieszono transparent „Sodomici, pedały i pedofile z LGBT – łapy precz od naszych dzieci!”. Po około pół godz. napis zniknął. Czy i tam miejsce miała czyjaś niewspółmierna do kolosu publiczności, odważna, indywidualna reakcja?
Ale jest jeszcze jeden społeczny kontekst tej historii.

Przykry, bo zapalnikiem był ktoś, kto powinien być ponad to. Sportsmenka. Olimpijka. Medalistka. Mistrzyni. Reprezentująca Legię Warszawa, żeglarka Zofia Klepacka. To ona nakręciła spiralę swoim listem otwartym do prezydenta Trzaskowskiego. W mediach oraz w mediach społecznościowych rozpoczęła się dyskusja, a wielu jej uczestników nie ukrywało rozczarowania postawą Klepackiej. Żeglarki, mistrzyni windsurfingu, ale i kibicki z Żylety, a dokładnie z jej mocno prawej strony. Stąd najpierw wywieszono transparent ze słowami poparcia dla Klepackiej, a następnie ten opisywany.

Pozostał niesmak, tym większy że sezon windsurfingowy dopiero przez reprezentantką Polski, a wraz z nim spotkanie z przedstawicielami różnorodnego, międzynarodowego środowiska żeglarek i żeglarzy. Przykro czytać, co wypisuje ostatnio na swoim profilu na fb – dzielenie ludzi, wykluczenie sporego ich procenta z… Właściwie nie wiadomo skąd. Wiadomo tylko, że jest przeciw nim, jak bez zażenowania pisze. Nie przeciw osobom o takich czy innych poglądach. Wyklucza osoby, które po prostu takie już są. I to w imię bezpieczeństwa swoich dzieci. Czy podobnie jak prezydent Brazylii wolałaby, żeby zginęły w wypadku, niż miałoby się okazać że są homoseksualni, czy jednak wtedy przestała być przeciw? Nie wiemy, bo Zofia Klepacka nie odpowiedziała na pytanie redakcji REO.

To ta sama zawodniczka, która w chwilach największego triumfu postanowiła oddać nagrodę na aukcję w celu ratowania swojej małej chorej sąsiadki. Przyzwoita postawa – to mało powiedziane. Czytając o jej marzeniu, by zdobyć jeszcze olimpijskie złoto trzymamy za nią kciuki. Niech wygra i niech reprezentuje Polskę. Całą Polskę. I niech robi to jak najlepiej. Chłopak w różowej czapeczce i nie tylko on są tolerancyjni i patrzą dalej niż ostatni mecz.


REO POLECA

PIĄTEK, PIĄTECZEK, PIĄTUNIO. Polak w AC Milan WIE jak powinien wyglądać futbol