A PAMIĘTASZ JAK KIEDYŚ BYŁO? Na przykład…

Agnieszka Borowska: Jak nie ugrzęznąć we wspomnieniach

 NWspomnienia to wielki bagaż, czasem bierzemy go na plecy, ledwie unosząc, innym razem uskrzydla nas jak torba pełna prezentów. W tej drodze do świąt, kiedy każdy chciałby marzyć na jawie i mieć tę odrobinę szczęścia, wspomnienia zmuszają nas do wiwisekcji. Jeśli coś straciłeś, na pewno teraz cię to odwiedzi.

Ta nieuchronność wspomnień często mnie drażni. Czy dojrzałość zaczyna się od przypominania? Bardzo możliwe, że na starość będą już same wspomnienia, w każdym razie wiemy po naszych babciach i dziadkach, że wtedy są one najwyraźniejsze.

Jaką funkcję pełni przypominanie sobie przeszłości? Czy robimy to ze strachu przed przyszłością, czy może z powodu niespełnienia w teraźniejszości? Kiedy dopadają mnie wspomnienia, staram się spojrzeć na nie z pozycji obserwatora, a nie uczestnika zaangażowanego w emocje. Przez chwilę uwalniam się z ich wpływu. Wtedy widzę, że wspominam z powodu lęku przed utratą czegoś, czego wartość czuję dzisiaj, i z powodu świadomości przemijalności wszystkiego.

Piękno i dobro obciążone tym odium, że odejdzie wraz z ludźmi, których kochaliśmy, ma więc zasadniczy wpływ na to, czy potrafimy dzisiaj cieszyć się z tego, co mamy. Z pewnością ludzie potrzebują miłości na każdym etapie życia. W dzieciństwie zaznajemy jej w najbardziej naturalny i niewinny sposób. Może wspomnienia są więc naszym wezwaniem do niewinności? Nie brakuje przecież jednak wspomnień bolesnych, które nie pozwalają nam się rozwijać i zanurzyć w aktywnym działaniu na drodze do szczęścia.

Taplamy się w bagienku cierpienia, zamiast przeżyć katharsis i żyć od nowa.

Ileż to razy zdjęcia osób, które odeszły, ściskają nas za serce, fotografia ślubna z zapisem chwili wielkiego szczęścia ma już nowe znaczenie, tak jak zdjęcie z dzieciństwa z ukochanymi rodzicami albo beztroski w ogródku z babcią… Im jesteśmy starsi, coraz mniej wokół nas bliskich ludzi, a coraz więcej wspomnień, rozczarowań i tęsknoty. W czasach medycyny estetycznej ludzie robią sobie różne modyfikacje ciała, aby zatrzymać czas, ale przecież nie zatrzymają niewinności dziecka, wspomnień, lekkości ducha, młodzieńczej radości i beztroski. Przecież nie zmienią sobie serca i wspomnień na lepsze. Więc jak żyć, zwłaszcza że wiemy, że pewne rzeczy minęły bezpowrotnie, a czas odmierzył nieubłaganie koniec pewnych etapów w życiu?

Kiedy patrzę na wodę płynącą w strumieniu, porusza mnie jest wartkość, przejrzystość, dynamika, ale kamienie i piasek pozostają na dnie, gdy strumień silnie płynie, aby rozlać się gdzieś gładką taflą. I ja chcę być tym strumieniem. Przetoczyć się, niosąc siłę i witalność, a potem niewzruszenie przeglądać się w bezkresie nieba, będąc wielką taflą tego błękitu. Co zrobić, aby zyskać ten wielki horyzont i spokój?

Święta są właśnie po to, aby całą mocą życia odrodzić się z wielką nadzieją, że przyszliśmy na świat ukochani i z wielką misją miłości. I czy za tym stoi oksytocyna czy inne hormony, nic mnie to nie obchodzi. Ma być dobrze. Tak że dzieciaki do roboty, nic się samo nie uświęci.



REO POLECA

📻 REO EKO: Z wizytą w samowystarczalnej społeczności

Agnieszka Borowska
Dziennikarska wolna dusza. Idealistka, która dobrze na tym wychodzi. Zniechęcona marniejącą kondycją zawodu zajęła się komunikacją społeczną. Jednak... czego nie robi się dla REO.