STRZEŻ SIĘ CZAROWNIC!

Wielowiekowa tradycja ciemnoty

O tym, że niewiedza bywa groźna wiadomo od dawna. Jednak rzadko kiedy widać to tak wyraźnie, jak podczas debaty o edukacji seksualnej. Otóż mamy w tej sprawie do czynienia z festiwalem zwykłej ciemnoty i pomówień. Najgorsze jest jednak to, że brak elementarnej wiedzy, w tym wypadku jest zwyczajnie szkodliwy. Dowodzi tego wypowiedź Konrada Berkowicza z partii Wolność.

Otóż pan ten podczas jednego z programów telewizyjnych, raczył porównać edukację seksualną do molestowania seksualnego (drobna różnica). Spotykamy się z tym często, niestety, jednak Berkowicz poszedł o krok dalej, całkiem zresztą logicznie.

Skoro edukator ma zamiar molestować jego dziecko, to on mu obetnie przyrodzenie.

Raczył też grozić pogromami tym, którzy edukację seksualną zechcą wprowadzać. W sumie też, przy jego chorych założeniach, to dość logiczna i racjonalna postawa. Jeżeli rząd chce zbiorowo gwałcić niewinność naszych dzieci, to radykalna próba ich obrony wydaje się uzasadniona.

Problem w tym, że to, iż coś jest logiczne, nie znaczy że prawdziwe albo słuszne. Powieści kryminalne są idealnie zgodne z logiką, wszystko tam się trzyma kupy, jednak – jak wiadomo – są fikcją, nieprawdą. Nikt w sądzie nie użyje powieści jako dowodu (poza nielicznymi wyjątkami). Wywody skrajnie prawicowych oszołomów, też są logiczne, jednak oparte na fałszywych założeniach. Dopiero gdy obali się te założenia, stają się absurdalne. Czyli w tym wypadku, nie można mówić, że źle jest ukarać pedofila chcącego skrzywdzić nasze dziecko, trzeba powiedzieć, że edukator wcale tym pedofilem nie jest.

Walczący z naturą…

Seks i seksualność istnieją. Taka nasza natura. To niepodważalny fakt, którego ludzkość przez wieki nie chciała przyjąć do wiadomości. Dziś dzięki naukom o człowieku wiemy, że to rzecz całkowicie normalna, nie ma w niej nic złego. Dodatkowo wiemy też, że seksualność młodych ludzi będzie istniała niezależnie, czy będziemy o niej mówić, czy nie, więc zarzuty o seksualizację dzieci są absurdalne. Typowe średniowieczne myślenie, że jak się o czymś nie mówi, to tego nie ma. A zatem oczywistym jest, że

to właśnie brak edukacji seksualnej może prowadzić do wynaturzeń i dewiacji.

Jeżeli nie nauczymy się ukierunkowywać naszej seksualności, żyć z nią w zgodzie i wiedzieć co wolno, a czego nie, tylko będziemy ją tłumić, to owa seksualność zdziczeje – a nie zniknie. Nie staniemy się aseksualni, lecz właśnie wtedy będziemy pod największą jej kontrolą.

Jak to ujął Przemysław Szubartowicz, tam, gdzie seks jest uważany za zło, tam rodzą się demony. Widać to szczególnie w kościele katolickim, który od wieków uważa seksualność za zło (poza niektórymi, dzisiejszymi nurtami) i tak samo od wieków ma największy problem z niekontrolowanymi tej seksualności wybuchami i wynaturzeniami takimi jak pedofilia czy gwałcenie zakonnic.

Grafika autorstwa Martina van Maële prezentuje wariant tortur metodą “wahadło”.

Epoki, w których seks był uważany za coś złego, wręcz jako zboczenie (bo np. porządna kobieta nie interesuje się takimi sprawami) słynęły z hipokryzji i podwójnej moralności. Nic w tym dziwnego, od seksu się nie ucieknie, chyba że naprawdę jesteśmy buddyjskimi mnichami, którzy dążą do oświecenia. Do dzisiaj słychać w kościele, że nawet w małżeństwie seks ma służyć prokreacji. Jeżeli służy np. przyjemności czy utrwalaniu bliskości, to jest to coś złego albo o zgrozo… wbrew naturze. Stąd np. zakaz antykoncepcji, którego nie da się w żaden sposób racjonalnie uzasadnić inaczej niż wrogością wobec seksu.

Kościół śmie twierdzić wręcz, że seks dla przyjemności obu partnerów lub z miłości, jaki umożliwia antykoncepcja, to przedmiotowe traktowanie partnera. Jasne… Za to traktowanie kobiety jako inkubatora bardzo ją upodmiotawia. Współcześni katolicy często udają w tej kwestii osoby nowoczesne i bezpruderyjne, jednak ich podejście do tych spraw jest często niezdrowe. Niby mówią już, że w potrzebach seksualnych nie ma nic złego, niby nie jest to już dla nich temat tabu, jednak nadal zaspokajanie tych potrzeb uznają za domenę zwierząt, nie ludzi, więc coś upokarzającego i odbierającego człowiekowi godność. Mogą to też uważać za słabość.

Sadyzm w imię dobra?

Jak już pisałem wcześniej, przykład Berkowicza pokazuje, że niewiedza, a raczej zwykła ciemnota, bywa niebezpieczna i spowodowała wiele zła na świecie. Bo czy ciemny tłum palący na stosie czarownicę w Średniowieczu, to byli źli ludzie? Mordercy? Albo sadyści? To ciemnota w tych czasach zamordowała tysiące niewinnych kobiet. I to z moralnością na ustach.

fot. pixabay.com

No, ale w sumie, gdyby to była prawda, że jakaś kobieta we wsi jest na usługach szatana i może rzucać urok na pozostałych mieszkańców, to dość racjonalną reakcją jest jakaś forma obrony przed nią. Jeżeli naprawdę było by tak, że Żydzi chcą zawładnąć światem a z reszty ludzkości, z Polakami na czele, uczynić niewolników, to w pełni uzasadniona byłaby do nich niechęć albo czynna obrona, żeby do tego nie dopuścić. Przecież nikt nie miał za złe Polakom w czasie wojny, czy innym aliantom, że nienawidzili nazistów i ich zabijali. Nikt się nie oburza, że AK-owcy byli uprzedzeni wobec Niemców. No, bo to była prawda. Naziści naprawdę czynili zło. Antysemici podobnie myślą o Żydach, Berkowicz – o liberałach.

Czy gdyby dowiedzieli się prawdy, to by się zmienili?

Zawsze się zastanawiam, czy wszelkiej maści ciemnota w postaci antysemitów, rasistów lub przeciwników edukacji seksualnej to ludzie źli, czy po prostu będący w błędzie. Czy czynią zło albo chcą je czynić, bo nie wiedzą jaka jest prawda, czy może odwrotnie: nie wiedzą jaka jest prawda, nie chcą wiedzieć, ponieważ są źli i szukają tego zła uzasadnienia.

Socjologia wskazałaby raczej na tę pierwszą opcję, jako że źródła naszych zachowań poszukuje w kulturze. Według tego podejścia, ludzie ci wyznają błędną ideologię, która kłamliwie opisuje świat i dlatego chcą np. krzywdzić Żydów (bo błędnie wierzą, że Żydzi im zagrażają, a oni się tylko bronią).

Psychologia nazwałaby to z kolei racjonalizacją, czyli szukaniem racjonalnego uzasadnienia, czy wytłumaczenia dla swoich podłych postępków. Czyli, że ktoś najpierw ma np. skłonności sadystyczne, chce krzywdzić ludzi, a ideologii szuka sobie, żeby moralnie te podłe uczynki uzasadnić. Że celowo się oszukuje, żeby wytłumaczyć swoją nienawiść. Że nie wie, bo nie chce wiedzieć.

1
2